Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Incognito
Kolejka 9
2
vs
1
( 1 : 0 )

Sparta Wołomin
niedziela, 13 wrzesień 2020 • 09:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    Niestrzelony rzut karny

      W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu


         Podsumowanie

        Ekipy Sparty i Incognito miały okazję zainaugurować nowe rozdanie w Futbolidze – bo tak chyba należy nazwać położenie nowej nawierzchni na obiekcie przy Dziennikarskiej. W dodatku obydwa zespoły przystępowały do tego meczu bez zbędnego obciążenia psychicznego, bo z racji reorganizacji rozgrywek, nikt z pierwszej ligi nie spadnie. Ale czy to właśnie to spowodowało, że jedni i drudzy tak lekko podeszli do niedzielnej potyczki? Bo tak chyba należy interpretować sytuację, w której Spartanie rozpoczęli mecz o jednego mniej, a ich rywale całe spotkanie grali bez nominalnego bramkarza i również bez zmian. To było jednak trochę dziwne – pierwszy mecz od dłuższego czasu, nowa murawa, duża szansa na punkty. Nic więc dziwnego, że to spotkanie długo się rozkręcało, a na samym końcu można było doświadczyć prawdziwego rollercoastera.

        Premierowe 25 minut nie powaliło na kolana. Więcej inicjatywy po stronie Incognito, co było oczywiście zrozumiałe, bo dopiero w trakcie pierwszej połowy do ekipy Sparty dojechał Jarek Rozbicki. Zaczęliśmy się zastanawiać, czy aby markowianie trochę nie przespali początku tego spotkania, bo wydawało się, że tutaj należy przycisnąć i wykorzystać fakt gry o jednego więcej. Jakieś próby były, lecz nic konkretnego, z kolei gdy Sparta wyszła z kontratakiem, to od razu zrobiło się bardzo groźnie, gdy w 11 minucie dogodnej okazji nie wykorzystał Sebastian Szwaczyk. Ale pięć minut później było już 0:1. Paweł Pszczółkowski zagrał do Kamila Ryńskiego, a ten ładną główką pokonał Kamila Portachę. I te dwie wymienione sytuacje, to niemal wszystko, co możemy napisać o pierwszej odsłonie. Incognito prowadziło, ale musiało być czujne, bo jeden gol różnicy to żadna przewaga. A w dodatku jasnym było, że w drugiej połowie przeciwnicy zaryzykują, co dawało niemal pewność, że jakieś gole tutaj zobaczymy. Jedynym pytaniem pozostawało dla kogo.

        Druga połowa była zdecydowanie ciekawsza niż wcześniejsza. Przede wszystkim powoli zaczęła się zazębiać gra Sparty, która w 32 minucie omal nie doprowadziła do wyrównania! Sam na sam z Mariuszem Kwiatkowskim znalazł się Seweryn Rejmer, ale zbyt długo zastanawiał się co zrobić z piłką i ostatecznie posłał ją obok bramki. W tej sytuacji Incognito więc odetchnęło, lecz za chwilę z boiska musiał zejść kontuzjowany Damian Augustyniak. Jego kostka nie nadawała się do gry i chociaż ostatecznie na plac wrócił, to za chwilę zamienił się między słupkami z Mariuszem Kwiatkowskim. Długo jednak pozostawał nieprzetestowany – aż do 42 minuty. I od razu musiał wyciągać piłkę z siatki, bo strzelecką niemoc przełamał Seweryn Rejmer. Jednak wtedy sprawdziła się piłkarska prawda, jak ważne są momenty od razu po zdobytym golu. Sparta dosłownie w 60 sekundach straciła to co odrobiła, bo dosłownie w kolejnej akcji gola zdobył Mariusz Kwiatkowski. Ale przegrywający i tym razem nie zamierzali się poddać. W końcówce spotkania jeden punkt mieli tak naprawdę na widelcu. Konkretnie ten widelec trzymał w swojej dłoni Seweryn Rejmer. Najpierw nie wykorzystał on jednak kolejnej sytuacji sam na sam (dobrze zachował się Damian Augustyniak), z kolei w 48 minucie właśnie ten gracz miał wykonywać rzut karny, który chwilę wcześniej sprokurował Mariusz Kwiatkowski. Winowajca całego zejścia chciał odkupić swoje przewinienie i tuż przed gwizdkiem sędziego ponownie stanął między słupkami. I wygrał wojnę nerwów z napastnikiem Sparty! Kapitalna obrona i trzy punkty pojechały do Marek. Tak jak pisaliśmy w zapowiedziach – była to bolesna strata punktów przez ekipę Kamila Portachy, bo długo w tym meczu cierpieli, włożyli też w potyczkę mnóstwo energii, a finalnie zostali z niczym. Ale bez szerokiej (lub nawet jakiejkolwiek) ławki rezerwowych, tak to może wyglądać również w kolejnych spotkaniach. Natomiast Incognito trochę się w tym spotkaniu prześlizgnęło, aczkolwiek i tutaj brakowało wielu graczy, którzy być może pomogliby w sposób bardziej bezwzględny załatwić całą sprawę. Najważniejszy był jednak efekt, tym bardziej że czepianie się stylu, po tylu miesiącach przerwy, byłoby chyba nie na miejscu.


        Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819