Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Al-Maj Car Marki
Kolejka 9
3
vs
3
( 0 : 1 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Dariusz Łazicki

AGD Marking
niedziela, 13 wrzesień 2020 • 17:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

Niestrzelony rzut karny

    W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Porażka lidera po ośmiu kolejkach czyli Ursynowa, była bardzo na rękę drużynom Al-Maju i AGD Marking, które są w gronie zespołów mających duży apetyt na ligowe pudło. W pierwszej rundzie nie do końca potrafiły jednak ustabilizować formy, zwycięstwa przeplatały często głupimi stratami punktów, ale to miało się wreszcie zmienić. A oczywiście pierwszym krokiem w tym kierunku miała być wygrana w ostatnią niedzielę. Al-Maj podszedł do spotkania wyjątkowo umotywowany – Grzesiek Wojda miał do dyspozycji praktycznie dwa składy i nie wyobrażał sobie, że może tutaj przegrać. Ale ilość długo nie szła tu w parze z jakością i chociaż Gabriel Orych miał po swojej stronie dużo krótszą ławkę rezerwowych, to długo się wydawało, że to on będzie miał tutaj więcej powodów do zadowolenia. A jak się ostatecznie skończyło?

      Warto dodać, że na to spotkanie po stronie AGD nie przyjechał Janek Szulkowski. Absolutna gwiazda tej drużyny i gość, który stawiał stempel niemal na każdej bramce zdobywanej przez Marking. Na domiar złego kontuzję leczy również Kacper Dalba, który pod nieobecność Janka bardzo by się przydał, a tak musiał oglądać poczynania kolegów jedynie z boku. Na szczęście kapitan AGD być może przewidział sytuację i do swojej kadry włączył dwóch nowych graczy – Mikołaja Brzeskiego i Kamila Zarębę. Drugiego przedstawiać nie trzeba, z kolei pierwszy to na co dzień zawodnik Wichru Kobyłka. I ten duet naprawdę „robił robotę”. A ponieważ reszta zespołu dopasowała się dyspozycją do swoich liderów, to AGD po pierwszej połowie prowadziło. Skromnie bo skromnie, zaledwie 1:0, ale okazji było więcej. W 12 minucie swoją szansę zmarnował Przemek Kostrzewa, z kolei już przy stanie 1:0, w słupek trafił wspomniany Kamil Zaręba. Al-Maj był w swoich atakach bardzo oszczędny i w swojej grze na pewno nie wyglądał tak, jak zamarzył sobie kapitan. Jednak gdy ma się aż tylu zawodników do gry, to trudno o cud – domyślamy się, że niektórzy z tych graczy poznali się dopiero przed pierwszym meczem, co zadania nie ułatwiało. No ale trzeba się było wziąć w garść, bo do końca meczu zostawało tylko 25 minut. A to rywal był zdecydowanie bliżej końcowego sukcesu.

      Druga połowa rozpoczęła się idealnie dla AGD Marking. Znów w roli głównej Kamil Zaręba, który po asyście Mikołaja Brzeskiego podwyższa stan posiadania. Markowianie zostali postawieni pod ścianą. To był naprawdę ostatni moment, by wreszcie zaczęli stwarzać zagrożenie, bo w przeciwnym wypadku ich zryw mógłby się okazać spóźniony. I gra Al-Maju w końcu zaczęła jakoś wyglądać. Co prawda najpierw doskonałej okazji nie wykorzystał Rafał Saks, ale już chwilę później debiutanckie trafienie w Futbolidze zapisał na swoje konto Sebastian Wrzesiński. To nakręciło drużynę z Marek. Ten zespół zyskał jakby drugie życie i na nowo uwierzył, że tutaj wszystko może się jeszcze zdarzyć. Z kolei AGD słabło. Nie było już tej szybkości co wcześniej, zaczęły się mnożyć błędy a w 41 minucie był już remis! Kapitalne uderzenie z dystansu Sebastiana Wrzesińskiego i Maciek Michalczuk mógł tylko obserwować, jak piłka zrywa pajęczynę z okolic spojenia. A Al-Majowi było mało! W 43 minucie sędzia wskazuje na wapno i coś, na co AGD pracowało przez ponad pół godziny, nagle mogło stracić w przeciągu zaledwie kilku minut. Do piłki podszedł Sebastian Wrzesiński, lecz golkiper Markingu świetnie wyczuł intencje strzelca i nie pozwolił cieszyć się rywalom. To było jednak tylko odwleczenie egzekucji. W kolejnej akcji przypomina o sobie Rafał Saks, który sytuacyjnym strzałem zapisuje się na listę strzelców i daje prowadzenie Al-Majowi. Teraz to Marking nie miał już nic do stracenia, ale nie wyglądało jakby miał się po tych trzech ciosach podnieść. W sukurs przyszła mu jednak pomyłka przeciwnika. Adrian Szubierajski w niegroźnej sytuacji sfaulował rywala, a że rzecz miała miejsce w polu karnym, arbiter nie miał wątpliwości. Kamil Zaręba ten trudny dla siebie moment wytrzymał idealnie i pokonując Borysa Kackiewicza, ustalił wynik meczu na 3:3. I chociaż jedni i drudzy pewnie odczuwają jakiś niedosyt, to dobrze się stało. Bo szkoda byłoby, gdyby za włożony wysiłek w ten mecz, ktoś opuszczał Zielonkę z zerem. Obydwie ekipy zasłużyły na nagrodę, nawet jeśli trochę przypominała ona skarpetki pod choinkę. Czyli niby fajnie, ale mogło być lepiej ;)


      Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819 InPlus 1920