Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Ursynów
Kolejka 9
0
vs
4
( 0 : 2 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Dariusz Łazicki

Wola Rasztowska
niedziela, 13 wrzesień 2020 • 16:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Asysta

      Żółta kartka

        W ósemce kolejki

          Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

          Piłkarz meczu

            Czyste konto


               Podsumowanie

              Ursynów był liderem drugiej ligi po pierwszej części sezonu. Można dyskutować, czy zasłużonym, aczkolwiek ścisk w czołówce tabeli był tak duży, że równie dobrze mogło paść na każdą inną ekipę znajdującą się w górnej połowie ligowej hierarchii. No ale na miejscu lidera być przez jakiś czas, a skończyć na nim – to dwie zupełnie inne kwestie. I ekipa „czerwono-czarnych” właśnie rozpoczęła misję, by szczęśliwie to pierwsze miejsce dowieźć do samego końca. Szybko jednak zderzyła się z rzeczywistością. Jej pierwszy przeciwnik, a więc Wola Rasztowska, okazała się zdecydowanie za silna i zanim ten mecz na dobre się rozpoczął, to tak naprawdę wszystko było w nim już jasne...

              Tak jak można się było spodziewać, pierwsze minuty tego spotkania były bardzo rozpoznawcze. Nowa murawa robi swoje i musi minąć trochę czasu, zanim wszyscy przyzwyczają się do jej konsystencji, czy nawet koloru. No ale Ursynów nawet gdyby chciał tym wytłumaczyć swoją kiepską postawę, to nie za bardzo mógłby. Warunki były bowiem dla obu ekip takie same, tymczasem Wola szybko opanowała sytuację i już w siódmej minucie prowadziła. Bartek Przyszewski zachował zimną krew w dogodnej sytuacji i ładnym strzałem nie dał szans debiutującemu w Ursynowie Łukaszowi Trąbińskiemu. To był początek fatalnego okresu byłego już lidera zaplecza elity, który zupełnie nie mógł sobie poradzić z tym, co dzieje się na placu. A Wola bezlitośnie to wykorzystywała. I w ciągu kolejnych czterech minut dołożyła następne dwa gole. Wszystko przyszło jej bez większego wysiłku, bo rywale popełniali proste błędy i aż prosili się o to, by zostać skarconymi. Morale ekipy Roberta Biskupskiego wyglądało jak rozkwaszone jabłko, no ale trzeba się było wziąć w garść i spróbować wrócić do gry. Nie przychodziło to łatwo, bo konkurenci dobrze się bronili i mimo wielu rotacji w swoim składzie, nie schodzili poniżej pewnego poziomu. Tak naprawdę, to przegrywający wykreowali tylko jedną godną odnotowania okazję w tej części gry, lecz wspomniany kapitan zespołu przegrał pojedynek z czujnym Darkiem Wasiem. Tym samym wszystko wskazywało na to, że hasło „bij lidera” okaże się wiążące, bo tutaj naprawdę musiał się stać cud, by Ursynów z tego bagna wyszedł.

              Ale cud nie nastąpił. Druga połowa była na pewno lepsza w wykonaniu tego zespołu, aczkolwiek gorsza niż w pierwszej chyba już być nie mogła. To jednak nadal w żadnym stopniu nie przekładało się na wynik. Także w tej części gry, chyba tylko o jednej okazji Ursynowa warto wspomnieć, a było to uderzenie w poprzeczkę Adama Stańczuka. Cała reszta do zapomnienia. Wola z kolei grała swoją grę, w 36 minucie podstemplowała sukces trafieniem Bartka Przyszewskiego i tym meczem pokazała, że będzie się liczyć w rywalizacji o awans. Chociaż może na takie przewidywania jeszcze za wcześnie, bo mimo iż po drugiej stronie boiska był ówczesny lider zmagań, to ten lider był totalnie bezbronny. Prawdziwy test możliwości chłopaków w żółto-czarnych trykotach przypadnie więc za na tydzień i potyczkę z Drzewcami. Ursynów musi z kolei szybko się otrząsnąć, bo jeśli tak zaprezentuje się również z Al-Majem, to i humory będzie miał identyczne do tych, z jakimi opuszczał boisko w ostatnią niedzielę.


              Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819