Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Wywiad z Grześkiem Pańskim (Incognito)

15
Maj

Gdy widzimy go na placu, to wiemy że jakość gry Incognito podskoczy o kilkanaście procent. To zawodnik, który nigdy nie odpuszcza, ale który w ten sposób wcale nie musi nadrabiać braków technicznych. Bo i pod tym względem to czołówka rozgrywek.

Kolejnym bohaterem cyklu "wywiady Futboligi" jest Grzesiek Pański. Gracz zadziorny, charakterny, dla którego hasło "stracona piłka" nie istnieje. Ale to co najbardziej nam się u niego podoba, to pewność. Czy to w przyjęciu piłki, czy w zagraniu do przodu czy w uderzeniu. Dwukrotnie o jego umiejętnościach przekonał się chociażby Dar-Mar, bo w obydwu spotkaniach z ligowym faworytem Grzesiek należał do najlepszych na boisku. Jak mu się podoba na ósemkach? Jak wyglądała jego dotychczasowa przygoda z piłką? Za co najczęściej ogląda żółte kartki? Wszystkiego dowiecie się z poniższej rozmowy. Zapraszamy!

Grzegorz Panski

Grzesiek, nie ma co ukrywać, że Incognito było jednym z głównym kandydatów do spadku, tymczasem zaczęliście regularnie punktować i mocno oddaliliście się od strefy spadkowej. Jak oceniasz Wasze ostatnie występy?

Patrząc na to z kim graliśmy dotychczasowe spotkania w rundzie wiosennej, można powiedzieć, że jesteśmy w niezłej dyspozycji, tym bardziej jak na zespół z dołu tabeli. W czterech meczach zdobyliśmy tyle samo punktów co we wszystkich jesiennych kolejkach. Osobiście mogę ocenić tylko te z Dar-Marem i Marcovą, ponieważ w nich zagrałem. W pierwszym meczu oddaliśmy inicjatywę przeciwnikom i wygraliśmy, natomiast w drugim byliśmy drużyną zdecydowanie lepszą piłkarsko i taką, która po prostu miała pomysł na grę. Zachowaliśmy czyste konto a gdyby dopisało trochę więcej szczęścia zdobylibyśmy więcej bramek. Mam wrażenie, że tylko w meczach, w których jesteśmy przedstawiani jako zespół gorszy, potrafimy zagrać na miarę naszych możliwości a w potyczkach z przeciwnikami naszego pokroju mamy spore kłopoty z utrzymaniem konsekwencji i spokoju.

Słuszna uwaga. W tym sezonie rozegrałeś pięć spotkań ligowych, z czego trzy wygraliście i dwa razy przegraliście. Świetnie spisałeś się w obydwu spotkaniach z Dar-Marem i ogólnie widać, że zespół z Tobą w składzie spisuje się dużo lepiej niż zwykle. Też tak to widzisz?

Cieszy mnie to, że tak to wygląda z boku, natomiast na boisku zawsze daję z siebie wszystko i przedkładam wynik drużyny nad statystyki indywidualne. Nie można też zapominać o reszcie zespołu, bo chłopaki w każdym meczu wykazują duże zaangażowanie. Fajnie mi się współpracuje z Kamilem i Sebastianem Ryńskimi, Krzysiek Kwiatkowski też zagrał bardzo przyzwoity mecz z Marcovą. Myślę, że ostatnie wyniki to konsekwencja dobrej gry całej drużyny.

A czy Ty masz w ogóle jakieś doświadczenie z dużego boiska? A może wciąż gdzieś regularnie trenujesz?

Ciężko mi stwierdzić kiedy rozpocząłem treningi, bo tak naprawdę odkąd nauczyłem się chodzić, zacząłem kopać piłkę. W juniorach grałem m.in. w Hutniku Warszawa a później przeniosłem się do rezerw Dolcanu Ząbki. To tam najciężej trenowałem i najbardziej się rozwinąłem. To były też ciężkie chwile, bo mieliśmy młodą drużynę, trenowaliśmy 5-6 razy w tygodniu. Często było tak, że sami płaciliśmy za sprzęt, albo nie było dla nas boiska do trenowania. A kilka metrów dalej, czasami nawet na naszych meczach i treningach, byli zawodnicy, których można było obejrzeć w telewizji lub mieli za sobą występy w reprezentacji Polski. Ludzie, którzy przychodzili oglądać nasze mecze nie do końca wierzyli, że to my jesteśmy rezerwami. Ani przez moment nie czułem się gorszy od tych z kontraktami w pierwszej lidze. Praktycznie cała nasza drużyna zrezygnowała z „profesjonalnego” trenowania i grania. Trochę zniszczyła nas mentalnie ta przygoda, bo jeszcze niedawno byliśmy chłopcami z wielkimi marzeniami i potencjałem. W tym także ja. Niestety wymęczyły mnie kontuzje, których skutki odczuwam do dzisiaj. Obecnie amatorsko gram w B klasie w AP Brychczym, tak po prostu żeby się trochę poruszać, spotkać z kolegami i nie zasiedzieć.

Na boisku nigdy nie odpuszczasz i często się zdarza, że między Tobą a przeciwnikami dochodzi do jakichś małych konfliktów. Jak to interpretować? Próbujesz w ten sposób wybić rywala z rytmu? Szukasz może jakichś dodatkowych pokładów adrenaliny? Czy to po prostu zupełny przypadek i nie wiesz o czym mówimy? :)

To pytanie od sędziego, tak? Kompletnie nie mam pojęcia o co chodzi! Nie no, żartuję. Zdecydowana większość kartek - które otrzymałem dotychczas - jest za gadanie a nie za faule. Tak jak powiedziałeś - nigdy nie odpuszczam, na boisku ale i w życiu wyznaję motto, że nigdy nie należy się poddawać. Gram ostro, staram się zgodnie z przepisami, ale nie znoszę chamskich zagrań i nigdy nie mam na celu zrobić krzywdy przeciwnikowi. Niektórzy zawodnicy zapominają, że tutaj najważniejsze jest zdrowie. Każdy z nas ma pracę, studiuje, część trenuje w klubach, a niestety tutaj - w Zielonce - żaden z nas nie zostanie Mistrzem Swiata ;) Do tego dodaję zaangażowanie w grę, trochę cwaniactwa z dużego boiska i czasami dochodzi do spięć.

A jak w ogóle trafiłeś do Incognito? Bo początek Twojej przygody z Zielonką miał miejsce przez Nocną Ligę, ale np. do Futboligi trafiłeś dopiero rok później.

W drużynie Ryńskich znalazłem się dlatego, żeby nie wypaść z rytmu treningowego w zimę. Szczerze mówiąc to nie lubię grać na hali. Do gry w Futbolidze Kamil Ryński namawiał mnie już wcześniej. Wtedy więcej grywałem w B klasie i większość meczów po prostu się pokrywała, do tego studia i nie było na to czasu. Wpadłem na pierwszy mecz, podpasowałem drużynie i tak to się jakoś zaczęło. Teraz też nie jestem na każdej kolejce. Jeżeli jednak tylko mam czas, to chętnie pomagam chłopakom.

A jak się w ogóle odnajdujesz w grze po ośmiu? I czy masz jakieś porównanie z innymi rozgrywkami i potrafisz ocenić, jak sportowo stoi Futboliga względem podobnych zmagań, w których brałeś udział?

Do dziś mnie zastanawia skąd pomysł na ósemki. Grałem wcześniej w takich ligach jak np. Playarena i tam graliśmy po pięciu czy sześciu. W zmaganiach juniorskich też nie ma takich rozgrywek. Swoją drogą to jednak fajne doświadczenie i można spróbować czegoś nowego. Jak widać na naszym przykładzie - da się odpowiednio ustawić drużynę. Co do poziomu to uważam, że Futboliga pod względem organizacyjnym - podobnie jak NLH - wymiata. I tutaj ukłony w Twoją stronę. Przestałem grać w Playarenie właśnie przez te braki organizacyjne oraz fakt, że mecze odbywały się bez sędziego (chociaż teraz dużo się zmieniło). Jeżeli chodzi o poziom sportowy, uważam, że jest tutaj kilka drużyn fajnie grających w piłkę.

Przedostatnie pytanie – jesteś uczestnikiem, który żyje rozgrywkami w których uczestniczy? Sprawdzasz swoje statystyki? Czy może po prostu chłopaki wysyłają Ci godzinę meczu i nic więcej Cię nie interesuje?

Tak, jak najbardziej się tym interesuję. Co mecz sprawdzam czy mam szansę na voucher na burgera (śmiech). A tak poważnie to lubię czytać opisy meczów w których uczestniczę. Tak samo jak materiały wideo z NLH. To daje obraz jak to wszystko wygląda z boku i jest szansą na poprawienie czegoś i bycie lepszym. Ponadto po cichu sprawdzam swoją pozycję w punktacji kanadyjskiej, ale chyba zagrałem zbyt mało meczów, żeby być w topie.

Wychodzi na to, że musisz częściej wpadać na Futboligę ;) To na koniec - kto zostanie mistrzem i czy Incognito spokojnie utrzyma się w elicie?

Z moich dotychczasowych rywali najbardziej zaimponował mi In-Plus. To wśród nich upatruję tegorocznego triumfatora rozgrywek. W przyszłym sezonie liczę na lepszy wynik w bezpośredniej rywalizacji z tą drużyną, gdyż jestem przekonany, że Incognito zapewni sobie utrzymanie. Myślę, że jesteśmy w stanie zanotować awans w tabeli i jeszcze niejednemu przeciwnikowi wyrwiemy ligowe punkty. I kto wie - być może doczekamy się meczu, w którym w końcu przedstawisz nas jako faworytów, bo ile razy można źle typować (śmiech)?

Ehh :) Chyba faktycznie muszę w końcu na Was postawić :) Dzięki za wywiad i do zobaczenia w niedzielę!


Dodaj komentarz

filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1