Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Wywiad z Konradem Bulikiem (Wola Rasztowska)

26
Kwi

Ten gracz to ostoja bloku defensywnego reprezentacji Nocnej Ligi Halowej. Ale przede wszystkim centralna postać ekipy z Woli Rasztowskiej.

Gdyby w skali od 1 do 10 określić jego wpływ na zespół Tomka Kryszkiewicza, byłoby to 11. Konrad Bulik to zawodnik pewny w swoich zagraniach i przy którym pewnie czują się też koledzy z zespołu. Zdarza się, że o jego przywiązanie do drużyny z Woli pytają nas inni kapitanowie, którzy chętnie widzieliby go w swojej ekipie. I wcale się nie dziwimy, bo to czołowy zawodnik naszych zmagań. A z poniższej rozmowy możecie się dowiedzieć o nim dużo więcej. Serdecznie zachęcamy do lektury!

Konrad Bulik Wola Rasztowska

Konrad, po dobrej końcówce rundy jesiennej, wiosnę rozpoczęliście od trzech porażek z rzędu. Potrafisz wskazać przyczyny? A może to jest tak, że wcale nie gracie gorzej niż wtedy, tylko przeciwnicy byli po prostu za mocni?

Faktycznie, końcówka poprzedniej rundy była dla nas wymarzona, seria zwycięstw dała nam możliwość rozmyślania nad walką nawet o drugie miejsce na koniec sezonu. Niestety tuż przed rozpoczęciem rundy dowiedzieliśmy się, że odchodzi od nas Mateusz Marcinkiewicz, zawodnik który kreował naszą grę ofensywną. To dzięki niemu jesień zakończyliśmy z dobrym dorobkiem punktowym i bramkowym, co było naszą zmorą ciągnącą się od czasu przystąpienia do rozgrywek. Przyczyny zawsze jakieś są. Główna to na pewno strata świetnego napastnika, ale także brak konsekwencji w grze. To co było naszym atutem a mianowicie obrona też nie działa od pierwszej kolejki tak jak miało to miejsce do tej pory. Co do gry, nie sądzę żebyśmy prezentowali się dużo gorzej, wyniki jak do tej pory również nie były deklasujące a nawet śmiem twierdzić, że dwa remisy w pierwszych dwóch spotkaniach były w naszym zasięgu. W meczu z drużyną FC Drzewce niestety zawaliliśmy na całej linii i przeciwnicy zasłużyli zdecydowanie na trzy oczka. Na szczęście jest jeszcze sześć kolejek, tak więc sprawimy jeszcze niejedną niespodziankę typerom;)

Wydaje się, że na podium nie macie już szans. Czy to nie spowoduje pewnego rodzaju demotywacji? Że wrócą te czasy, że znów będziecie grali bez zmian i nadziei na dobry wynik? 

- Demotywacji u nas w drużynie nie było nigdy. Był czas, że nie mieliśmy zmienników lub przyjeżdżaliśmy w siódemkę, lecz po prostu brakowało nam chętnych do gry. Od pewnego czasu zasiliła nas grupka chłopaków z Klembowa, co poprawiło znacznie naszą jakość ale też zlikwidowało problemy z brakiem zmian.

W większości wszyscy znamy się od szkół podstawowych lub z podwórka, dlatego nawet gdy pojawiają się wzajemne zastrzeżenia, to wiemy że po meczu będziemy się z tego śmiać. Również wtedy gdy nasz kapitan nie strzeli kolejnej stu-procentowej sytuacji to raczej będzie to powód do śmiechu niż braku chęci do gry (śmiech). 

Każdy z nas pracuje, dzień meczowy jest dla nas czasem aktywności ale także spotkania się. Dlatego każdy kto nie ma innego ważnego zajęcia zawsze pojawia się na meczu. Zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy amatorami, gramy tak jak potrafimy, nikt nie wymaga od nikogo wielkich rzeczy, dlatego atmosfera w drużynie jest świetna.

W Woli grałeś już chyba na każdej pozycji. A na której czujesz się najbardziej komfortowo? I z kim w ogóle w tej ekipie najlepiej Ci się współpracuje?

- Na bramce jeszcze mnie nie ustawili (śmiech). Ale nigdy nie mów nigdy! Moja nominalna pozycja to obrona, tam się najlepiej czuję, a szczególnie na jej środku. Lubię mieć cały plac gry przed sobą. W sumie od zawsze tam grałem, pamiętam że za młodu jako najmniejszy i najmłodszy na boisku potrafiłem zatrzymać niejednego napastnika, budząc przy tym zdziwienie. No i tak zostało do dziś. Aktualnie próbuję pomagać chłopakom z przodu, co przekłada się na bramki, jednak po meczu czuję niedosyt bo wiem, że powinienem zrobić więcej. Grając z przodu zbytnio ciągnie mnie tam gdzie najbardziej lubię i koło się zamyka.

Co do drugiej części pytania, to bardzo podoba mi się gra Norberta Marcinkiewicza oraz nowej twarzy w naszej drużynie Bartka Przyszewskiego - młodego chłopaka który potrafi dryblować, lecz potrzebuje jeszcze chyba trochę czasu na aklimatyzację. Ciężko określić z kim najlepiej mi się współpracuje, wiem, że każdy daje z siebie tyle ile może. Doceniam każdą osobę w naszej drużynie, ale jeżeli musiałbym kogoś wskazać, to w obronie byłby to Norbert, który potrafi zagrać do przodu (przy czym wiem, że mogę na niego liczyć także z tyłu). Z przodu wspomniany Bartek, ale też i Łukasz Polak, który potrafi się pokazać się na pozycji czy odpowiednio dograć.

Wola - jeszcze jako Promil - do ósemek przyszła z ligi szóstek. Pamiętasz to zderzenie z większym boiskiem? I czy z perspektywy czasu na większym placu gra Ci się lepiej, czy jednak chętnie wróciłbyś do systemu 5+bramkarz?

- Pamiętam to bardzo dobrze. Początkowo nie mogłem się przyzwyczaić do rozmiaru boiska, ciągle gubiłem linię boczną. Trwało to może trzy mecze, potem już było tylko lepiej. Podoba mi się właśnie to, że jest więcej przestrzeni do gry, można swobodnie przegrywać piłkę na każdą ze stron. Można wykazać się również szybkością na dłuższym dystansie. Zauważam same plusy przejścia z poprzednich rozgrywek do tych w Futbolidze i każdy z nas nie żałuje tej decyzji. Dlatego pomimo obaw przed rozpoczęciem przygody na większym obiekcie dziś mogę wymieniać same pozytywy.

Można powiedzieć, że Twoje dobre występy w Futbolidze zaowocowały powołaniem do reprezentacji NLH i występami w Pucharze Polski. Jak to wszystko wspominasz? I czy z niecierpliwością odliczasz dni do 15 sierpnia, czyli do startu kolejnej przygody w drodze na Narodowy?

- No jasne, czekam na pierwsze mecze z niecierpliwością jak zapewne każdy kto jest częścią tej drużyny. Wspomnienia są jak najbardziej pozytywne, świetna atmosfera, fenomenalni ludzie, którzy reprezentują bardzo wysoki poziom piłkarski! Na każdy mecz pucharowy odliczałem dni, żyłem tym, zwłaszcza że na stronie pojawiało się sporo wpisów, filmów, zdjęć i wywiadów co jeszcze bardziej wzbudzało pozytywne emocje. Co do samych meczy zaskoczyła mnie frekwencja. Nie sądziłem, że aż tylu chętnych kibiców pojawi się w Kobyłce aby nam dopingować, co oczywiście bardzo nam pomagało i dodawało sił. Udało nam się przejść dwie rundy, co było dobrym wynikiem, ale niestety pozostał niedosyt, bo w trzeciej też byliśmy o krok od zwycięstwa. Mam nadzieję, że w tym roku - po wcześniejszych doświadczeniach - uda się zajść jeszcze wyżej!

Na boisku 11-osobowym grałeś również w GKSie Dąbrówka. Nie ciągnie Cię do powrotu? I czy nie czujesz, że być może gdybyś wcześniej rozpoczął przygodę z dużą piłką, to dziś grałbyś gdzieś wyżej?

- Graniem ciężko to nazwać;) Można powiedzieć, że próbowałem trenować przez jakiś czas. Stwierdziłem, że ten poziom rozgrywkowy nie jest dla mnie, wolałem odpuścić i raczej już zostanę przy grze w amatorskich rozgrywkach. Na rezygnację złożył się też brak czasu spowodowany moją pracą. A czy grałbym gdzieś wyżej? Hmm, ciężko teraz kalkulować. Wiadomo, gdybym rozpoczął grę w klubie od wczesnych lat i wytrwale trenował, to być może udało by się gdzieś przedostać, ale nie ma co nad tym dywagować - jest jak jest. Czerpię radość z piłki nożnej, nie stawiałem sobie nigdy w tej kategorii żadnych celów, jest to po prostu dla mnie fajne spędzenie wolnego czasu. A jeżeli idą z tym w parze jakieś sukcesy, to tym bardziej sprawia to przyjemność.

I ostatnie pytanie, ponownie o Futboligę. Co Ci się w nich podoba, a czego brakuje? Jak one wypadają na tle innych rozgrywek na otwartej przestrzeni, w których miałeś możliwość uczestnictwa?

- Futboliga to świetnie przygotowane rozgrywki i ciężko wskazać jakiekolwiek braki lub powody do niezadowolenia. Od pierwszej kolejki do ostatniej niezmiennie wszystko jest przygotowywane na czas. W poprzednich rozgrywkach spotykałem się z zaangażowaniem organizatorów tylko przez dwie, może trzy pierwsze kolejki. W Futbolidze mamy konsekwencję, ale też i świetne dodatki m.in. typer, zauważyłem również że forBET chce wprowadzić do swojej oferty mecze Futboligi. Które amatorskie rozgrywki mogą się pochwalić takim osiągnięciem? Dodatkowo opisy, zdjęcia, wszystko jest robione na wysokim poziomie. Mogę życzyć tylko wytrwałości, no i więcej fantastycznych pomysłów! Jedynym małym minusikiem który muszę napisać to jakość piłek - moim zdaniem najwyższa pora zmienić je na nowe :) A tak to wszystko na wielki plus!

Dzięki :) A z minusami na pewno powalczymy;) Do zobaczenia na boisku!


Dodaj komentarz

filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1INP