Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

Zaloguj się!

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Wywiad z Kamilem Majewskim (Na Fantazji)

03
Lis

Miała być walka o pierwszą ligę, a jest klapa. Jesień nie należy do Na Fantazji i postanowiliśmy wspólnie z naszym rozmówcą poszukać przyczyn takiego stanu rzeczy.

Dziś do wywiadu zaprosiliśmy Kamila Majewskiego. Popularnego "Maję" łatwo rozpoznać na boisku, bo zawsze występuje na nim w koszulce Legii. Jest zresztą pracownikiem tego klubu i o tym również trochę porozmawialiśmy. To co łączy stołeczną drużynę z Na Fantazji to na pewno niespełnione nadzieje. Czy jest szansa, by jedni i drudzy wyszli z kryzysu? O tym - i nie tylko - dowiecie się z poniższego tekstu.

Kamil Majewski Na Fantazji

Kamil, gdy spadaliście z pierwszej ligi do drugiej byłem niemal pewny, że na tym poziomie rozgrywkowym będziecie rozdawać karty. Zapytam wprost – co się z Wami dzieje?

- Również chcielibyśmy to wiedzieć. Nie ma co ukrywać - sami zakładaliśmy, że pod koniec rundy będziemy w czubie tabeli, a na wiosnę powalczymy o awans. W pierwszych meczach to jeszcze jakoś wyglądało. Może nie graliśmy rewelacyjnie, ale przynajmniej punktowaliśmy. Przegrywamy przez proste błędy, często sami utrudniamy sobie grę. Mamy w drużynie gości, którzy naprawdę potrafią grać w piłkę, a później na boisku mamy problem żeby wymienić kilka podań. Zostały dwa mecze do końca rundy i chcemy zdobyć w nich sześć punktów, żeby choć trochę poprawić naszą sytuację. Limit błędów już wyczerpaliśmy. Jak dalej będzie to tak wyglądało, chyba należy zastanowić się nad poważniejszymi zmianami.

W tym sezonie z dwoma bramkami jesteś drugim najskuteczniejszym strzelcem zespołu. Domyślam się, że pewnie i dla Ciebie jest to zaskoczenie. Gdzie się podziali napastnicy w Waszej ekipie? :)

- Większość swoich bramek strzelam po strzałach z dystansu, bo zazwyczaj nie wypuszczam się w pole karne przeciwnika. Mam od chłopaków ciche przyzwolenie na to, że jeśli mam ku temu okazję i gdy dostanę piłkę gdzieś przed polem karnym, to mam uderzać. Być może czasami robię to za często, ale zdarza się, że piłka siądzie i wpadnie coś fajnego. A co do napastników, to wciąż czekamy aż się odblokują. Na myśli mam szczególnie jednego. Odkąd powołałeś Gołębia (Sebastiana Gołębiewskiego) do kadry NLH, przestał strzelać, wiec może to trochę Twoja wina? (śmiech). On sam jest wkurzony na siebie, ale wróci jeszcze do wielkiej formy i znów będzie walił bramę za bramą. Jak na razie z naszych napadziorów strzela tylko jeden. Lewą nogę Kabana (Adriana Baranowskiego) już niedługo pozna cała Futboliga, zobaczycie. Gość ma taki młotek w nodze, że jak dobrze trafi, to nie ma co zbierać. No i co tu dużo mówić - napastnicy nie będą strzelać, jak nie będą dostawać piłek, a z tym ostatnio mamy problem.

Na mecze zwykle przychodzisz w dresie Huraganu Wołomin. Tam zacząłeś stawiać pierwsze piłkarskie kroki? I czemu było ich tylko kilka, bo jak rozumiem obecnie nigdzie nie trenujesz?

- W Huraganie grałem za dzieciaka przez kilka lat. Jak każdy małolat jarałem się piłką od zawsze, później jednak zabrakło zapału i granie skończyłem. Zawodowcem nie jestem, ale zajawka została. W tym klubie grałem z kilkoma chłopakami, którzy teraz również biorą udział czy to w Nocnej Lidze Halowej, czy Futbolidze.

Jakiś czas temu czytałem Twój artykuł na legia.com. Możesz nam opowiedzieć o tym coś więcej? Jesteś pracownikiem klubu z Łazienkowskiej? I jeśli tak, to na czym polega Twoja praca, jak się tam znalazłeś i jak Ci się pracuje?

- Tak, pracuje w Legii Warszawa. Moją twórczość, tak jak wspomniałeś, można znaleźć na oficjalnej stronie internetowej klubu. Oficjalnie jestem tam od ponad czterech miesięcy, wcześniej jednak odbywałem tam praktyki studenckie. Piszę różne teksty, czy to historyczne, czy około-meczowe, robię relacje meczowe, czasem pomagam w jakichś sesjach zdjęciowych czy video. To, co pojawia się na stronie czy w mediach społecznościowych to tylko efekt końcowy. Często przygotowanie danej rzeczy trwa po kilka godzin. Jest to praca specyficzna, ale jestem zadowolony. Dla chłopaka wychowanego w miłości do Legii bycie jej częścią jest czymś naprawdę niesamowitym. W moim biurze pracują prawdziwe świry, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, co znacznie ułatwia pracę. Pozdrawiam z tego miejsca moich współpracowników.

A propos Legii – wiemy, że „zły to ptak, co własne gniazdo kala”, ale... Potrafisz wytłumaczyć czemu sytuacja tej ekipy wygląda tak jak wygląda? Czemu znowu nie było awansu do Pucharów? Jaka jest w ogóle atmosfera w środku tego klubu?

- Ciężko powiedzieć. Na pewno był to szok, szczególnie ten Luksemburg. Czasu się jednak nie cofnie, trzeba grać dalej. Jestem przekonany, że coś takiego długo się już nie powtórzy. Mocno w to wierzę, w następnym sezonie wracamy do Ligi Mistrzów! Co do atmosfery w klubie... Ta - co oczywiste - zależy od wyników piłkarzy. Większość pracowników jest przede wszystkim kibicami, dlatego gdy przegrywamy, nikt się nie cieszy. Nie ma co ukrywać, że pierwszy dzień po rewanżu z Dudelange był dość przykry i nikomu nie chciało się żartować. Teraz jednak jest już w porządku, a co się stało, to się nie odstanie. Przynajmniej ja mam takie podejście, a Legia nawet bez europejskich pucharów to nadal potęga.

Na Twoim profilu FB widziałem dużo zdjęć, gdzie brałeś udział w zawodach kolarskich. To była tylko przygoda? Miałeś jakieś sukcesy na swoim koncie?

- Rowery, podobnie jak piłka, to była zajawka. Był jednak okres, kiedy poświęciłem się temu w 100% - treningi, wyścigi, zgrupowania, odżywianie - wszystko jak należy. Większych sukcesów nie było, w mojej kategorii ścigały się prawdziwe konie, które teraz jeżdżą w zawodowych peletonach, ale na jakichś mniejszych zawodach kilka razy jakiś pucharek się wygrało. Ściganie skończyło się, jak poszedłem do liceum i zamiast na trening, wolałem iść na imprezę (śmiech). To był fajny okres, ale kolarstwo to naprawdę wymagający sport.

Ostatnie pytanie jak zwykle o nasze rozgrywki. Jak Ci się podobają ósemki? Chętnie przyjeżdżasz na swój mecz, zaglądasz często na stronę? Jaki jest Twój ogólny odbiór tych zmagań.

- Gdyby tylko murawa na boisku była w lepszym stanie, nie byłoby się do czego przyczepić. No, może jeszcze gdyby Na Fantazji wygrywało mecz za meczem (śmiech). Muszę jednak przyznać, że Twój pomysł na to, jak organizować te rozgrywki jest fajny i podziwiam, że chce Ci się grzebać, żeby wyszukać jakieś liczby czy ciekawostki. Wydaje mi się, że przez to człowiek bardziej angażuje się w ligę. Sam osobiście czytam praktycznie wszystkie teksty, które wrzucasz. Dobra robota, oby tak dalej!

Dzięki :) No i mamy nadzieję, że mimo wszystko szybciej doczekamy się serii Waszych zwycięstw niż nowej murawy (śmiech). Pozdro!


Dodaj komentarz

filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1