Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Incognito z patentem na Dar-Mar! Neptun przegrywa wygrany mecz.

08
Kwi

Kiedy zdarza się coś raz, można chyba mówić o przypadku. Ale kiedy dzieje się to po raz drugi, to o szczęściu raczej nie może być mowy.

Powyższe nawiązuje oczywiście do sensacyjnego zwycięstwa Incognito nad Dar-Marem. Markowianie stawili się w niedzielny poranek w solidnym zestawieniu i z mocnym postanowieniem próby ponownego ogrania jednego z ligowych hegemonów. I zrobili to! Co prawda oddajmy Dar-Marowi, że nie wykorzystał wielu swoich szans i tak naprawdę wynik w drugiej połowie mógł się przechylić na obie strony, lecz Incognito wykazało się po prostu lepszą skutecznością i aż sześć z jedenastu punktów jakie zainkasowało w tym sezonie, zdobyło właśnie na trzecim zespole w tabeli. Słowa uznania przede wszystkim dla Mariusza Kwiatkowskiego, który trochę z konieczności stanął na bramce a mimo to bronił jak natchniony. Swoje zrobiła też reszta zespołu, natomiast w Dar-Marze wyraźnie odczuwalny był brak „kilera”. Kogoś takiego, kim jesienią był dla tego zespołu Dominik Ołdak. Bo tutaj okazji nie brakowało – tylko człowieka, który potrafiłby zamienić je na gole.

Bardzo słaby mecz rozegrał wczoraj Tiger United. Podopieczni Mariusza Magierka co prawda sami utrudnili sobie sprawę przeciwko Marcovie, przyjeżdżając do Zielonki w ośmiu, ale to ich nie tłumaczy. Bo jeśli tracisz trzy gole w pierwszych sześciu minutach, to nie możesz mówić że byłeś zmęczony lub że brakowało ci tlenu. Zastanawia też co innego. Bo jeżeli wiesz, że musisz oszczędzać siły, to raczej nie pchasz się do przodu, tylko cierpliwie czekasz na swoją szansę. Tymczasem Tygrysy same prosiły się o bramki, bo dochodziło do sytuacji, że Michał Kaźmierski był pozostawiony praktycznie sam sobie, a Marcova to drużyna z takimi możliwościami, że po prostu nie mogła tego nie wykorzystać. Tym samym przegrani właśnie zameldowali się w strefie spadkowej i jak tak dalej pójdzie, to nie wróżymy im by szybko udało im się stamtąd wymeldować...

Totalna katastrofa – tak z kolei należy ocenić postawę Nauki Jazdy u Sławka z In-Plusem. Ok – wiemy, że rzuciliśmy w drugim meczu ekipę Bartka Jankowskiego na bardzo głęboką wodę, ale nie przypuszczaliśmy, iż skończy się to taką deklasacją. Zresztą – wiele bramek Nauka Jazda oddała tutaj za darmo, bo niektórzy już po kilkunastu minutach najchętniej zeszliby z placu gry. W tym wszystkim odnaleźliśmy tylko jeden, może nawet kuriozalny powód, że Nauka Jazdy u Sławka „jeszcze nie zginęła”. To były wzajemne pretensje. Widać było, że niektórym zawodnikom to co się dzieje na boisku nie jest obojętne, że nie przyjechali tu „odbębnić” spotkania i pojechać do domu. To trochę jak w małżeństwie, gdzie kilka mocniejszych słów sugeruje, że jednak obydwu stronom nadal zależy. Mamy nadzieję, że to nie jest wyłącznie nasza nadinterpretacja. I że w kolejną niedzielę zobaczymy ich w takiej formie, w której chcielibyśmy ich widzieć już do końca sezonu.

Kolejny przegrany mecz ma również za sobą Fil-Pol. Ale chyba nie można było oczekiwać, że drużyna Wojtka Kuciaka, pozbawiona Karola Sochockiego, Arka Stępnia czy Kamila Kulmy będzie w stanie podjąć rękawicę rzuconą przez Offside. No i nic takiego nie miało miejsca. Co prawda dawna Andromeda robiła co mogła, nie oddała meczu za darmo, a przy stanie 0:1 powinna zdobyć bramkę i być może to dodałoby jej skrzydeł, lecz w tym momencie już wyłącznie gdybamy. Offside był zresztą dobrze dysponowany, wreszcie nie zapominał o obronie i nawet gdyby mu przyszło odrabiać tutaj straty czy też dźwignąć się z wyniku 1:1, pewnie by to zrobił. Po porażce Dar-Maru to była dla niego okazja, by znowu wskoczyć na drugie miejsce w ligowej hierarchii i ekipa Pawła Buli tej szansy nie zmarnowała.

A skoro o roztrwonieniu mowa, to niedzielny mecz jeszcze długo pozostanie w pamięci graczy Neptuna. Ekipa Adama Stokowca prowadziła bowiem z Sokołami 2:0 i była zespołem lepszym. W drugiej połowie zaczynaliśmy się nawet zastanawiać, która z tych drużyn ma ledwie dwutygodniowy staż w naszych rozgrywkach, a która kilku czy nawet kilkunastoletni. Neptun grał przyjemnie dla oka, stwarzał sobie sporo okazji, ale jego problem miał dwa oblicza – nieskuteczność i naiwność. Gdyby bowiem wykorzystał okazje na 3:0, byłoby meczu. A nawet jeśli tego nie zrobił, to dość nierozważnie podszedł do końcówki spotkania, gdzie powinien dużo większą uwagę poświęcić defensywie. Chyba zawodnikom zabrakło trochę doświadczenia, bo tutaj należało już dać grać przeciwnikowi i czyhać na jego błędy. A zamiast tego Neptun w 40 minucie stracił pierwszego gola, co zapoczątkowało efekt domina i skończyło się na bolesnej porażce. Swoje zrobił również brak zmian, co w końcówce spotkania było widoczne i z czego Sokoły wyraźnie skorzystały. Zwycięzcy mogą jednak mówić o szczęściu, bo z przebiegu gry ten wynik był znacznie lepszy niż ich dyspozycja. Ale wczoraj nie tylko im udało się w ten sposób „prześlizgnąć”.

Inną drużyną, która dostała więcej niż to na co zasłużyła były FC Drzewce. Jesienią chłopaki ograli Ursynów 4:1 i pewnie niektórzy spodziewali się, że teraz rezultat będzie podobny. Ale drużyna Roberta Biskupskiego nie tylko nie dała się ponownie pogromić, a miała wszystkie karty w swoim ręku, by się zrewanżować. Niestety – mimo prowadzenia 1:0 i sytuacji z 48 minuty – już przy stanie 1:1 – gdzie Maciek Tabaczyński nie zdołał zmieścić piłki w pustej bramce, znowu potwierdziło się powiedzenie, że niewykorzystane okazje się mszczą. Chwilę później najlepiej w zamieszaniu podbramkowym odnalazł się Rafał Kamiński i to miejscowi mogli się cieszyć z całej puli. Ursynów może żałować straconej okazji, ale wreszcie nie musi się też wstydzić swojej postawy. To zwiastuje, że pierwsze zwycięstwo w obecnym sezonie wydaje się być tylko kwestią czasu.

A już drugi triumf z rzędu zainkasował Al-Maj Car. Tym razem ekipa z Marek pozostawiła w pokonanym polu Na Fantazji, chociaż powiedzmy sobie szczerze, że nie po raz pierwszy w tej edycji, Fantazyjni znacznie ułatwili swoim rywalom zdobycie trzech punktów. Bo jak inaczej nazwać okoliczności straty gola na 1:1, gdzie obrońca nie dogaduje się z bramkarzem i pada łatwy gol dla konkurentów, który jest przy okazji bramką do szatni? A później wcale nie jest lepiej – ledwo rozpoczyna się druga połowa spotkania i w pierwszej akcji Al-Maj Car zdobywa następne trafienie i jest 2:1 Nie można tak grać, jeśli marzy się o dobrym wyniku i chociaż oddajmy Fantazji walkę do końcu, to po raz drugi z rzędu przegrywa ona mecz, który przy większej koncentracji mógł się skończyć inaczej. Pokutuje tam też brak rasowego napastnika. Al-Maj miał takich dwóch i dzięki temu to on wrócił do domu w dobrych humorach.

Większych szans na równie zadowolone miny nie dawaliśmy za to Hashowi. Piotrek Dudziński i spółka mieli gładko przegrać z Al-Marem, który po ograniu Fil-Polu nie mógł sobie pozwolić na wpadkę z ligowym outsiderem. I w swoich obliczeniach się nie pomylił, chociaż póki ekipie braci Rychta nie udało się „złamać” przeciwników, to ten mecz wcale nie był dla nich łatwy. Hash odpuścił dopiero wtedy, gdy stracił gola na 1:3, a kolejne trafienia były już efektem postawienia wszystkiego na jedną kartę. Na pocieszenie możemy przyznać gospodarzom, że nie oddali tego spotkania tak łatwo jak z Dar-Marem. Tyle że to nie zmienia sytuacji tej ekipy, którą należy chyba nazwać beznadziejną a szansa na uratowanie pierwszej ligi byłaby kolejnym z cudów świata. Walczyć jednak trzeba, bo sobie chłopaki już humorów nie poprawią, ale zawsze mogą komuś go jeszcze popsuć.

Nieudany okazał się kolejny szturm na twierdzę Retro Sqadu. W niedzielę pomnik niezwyciężonej ekipy Szymona Strychalskiego starała się zburzyć Sparta Wołomin, lecz pozbawiona Kamila Suchockiego nie zaprezentowała się tak dobrze, jak równo tydzień wcześniej. To nie znaczy, że jej gra wyglądała źle, lecz wiadomo ile ten zawodnik mógłby dać w ofensywie zespołowi Jacka Słońskiego. A o tym ile znaczy dobry napastnik pokazał we wczorajszy wieczór Damian Nowaczuk – autor wszystkich goli dla triumfatorów. Swoje zrobił również nowy gracz w Futbolidze Konrad Kanon i można powiedzieć, że dzięki nim i równej formie pozostałych graczy, niezauważona przeszła nieobecność Szymona Strychalskiego czy Irka Zygartowicza. A to pokazuje, jakim potencjał dysponuje Retro i jeśli ktoś może im jescze zagrozić, to tylko i wyłącznie...

...Amatorzy! Wicelider drugiej ligi w jedenastej serii mierzył się z kolejną ekipą, z którą jesienią stracił punkty. Z Ursynowem udało się wyrównać rachunki i wczoraj przyszła pora, by to samo uczynić z Wolą Rasztowską. Przypomnijmy, że remis jaki padł w spotkaniu tych ekip w pierwszej części sezonu był zasłużony i teraz również było bardzo blisko podziału punktów. O wszystkim zdecydowała jednak osoba Kamila Zaręby. Gość znowu wziął na siebie odpowiedzialność za zdobywanie goli i skompletował hat-tricka, na co Wola odpowiedziała jedynie dwoma trafieniami. Gdyby Kamila wczoraj zabrakło, to mogło się skończyć różnie, bo jednak było to spotkanie wyrównane i po prostu zdecydowała jednostka. Dla przegranych marne to pewnie pocieszenie, bo to drugie spotkanie z rzędu, gdzie walczą jak równy z równym, a zostają z niczym. I ciekawe jak długo będą jeszcze grali według tego scenariusza.

Szczegółowe opisy pojawią się w czwartek/piątek w raportach meczowych (czyli po kliknięciu na wynik spotkania), natomiast statystyki (strzały, faule, rzuty rożne, etc) są TUTAJ. W rywalizacji w typowanie Organizator - Adam Wypyski zwycięstwo tego drugiego. W całym spotkaniu wynik 4:7. Ajj... :)

Oczywiście zapraszamy na przestrzeni całego tygodnia do regularnego odwiedzania serwisu. Jak zwykle będzie się dużo działo. Terminarz na najbliższą kolejkę pojawi się z kolei jutro a czas na podanie ewentualnych godzin mija we wtorek o 10:00.


Komentarze

  • Wiesz jak to jest. Niedziela, godzina 14:00, pogoda nie sprzyjała...
  • Tak jak myślałem ,większość meczu przespałeś
  • To są moje statystyki z pierwszej połowy:

    2' słupek Neptuna
    4' strzał obok Neptuna w dogodnej
    6' błąd w obronie Sokołów i Neptun w dogodnej obok
    16' strzał Neptuna obok słupka
    17' gol dla Neptuna
    19' obrońca Neptuna w ost chwili blokuje podanie
    20' napastnik Neptuna w dogodnej nad
    25' kapitalna okazja Neptuna i broni bramkarz Sokołów
    25' kolejna doskonała okazja Neptuna i znowu broni bramkarz Sokołów.

    A to z drugiej:

    31' sytuacja 3 na 3 Neptuna - ale strzał obok
    32' gol dla Neptuna
    35' błąd Sokołów w przyjęciu piłki, a mieli dogodną
    38' napastnik Neptuna z bliska obok
    38' kolejna okazja Neptuna

    i dopiero od 40 minuty Wy coś tam wyprodukowaliście.

    Z całym szacunkiem, ale ta drużyna była po prostu lepsza. Po pierwszej połowie ten mecz mógł być już skończony.
  • Neptun był lepszy od Sokołów ?????!!!!Robert przysnąłeś na ławce ,albo byłeś zajęty nagrywaniem.My zagraliśmy bardzo słabo ,ale napewno nie byliśmy gorsi !!! Nawet przez chwile Neptun nie był lepszy ,a ich prowadzenie 2-0 nie było spowodowane ich dobrą grą tylko naszą nieudolnością (strzeliliśmy sobie np.samobója )pozdrawiam Rafał Kusiak Sokoły

Dodaj komentarz

filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1INP