Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

Zaloguj się!

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Dominik Ołdak znów zrobił różnicę! Dar-Mar wygrywa szlagier.

29
Paź

„Jak ten mecz wyglądał?” - tymi słowami witała się z nami niemal każda drużyna, która przyjeżdżała wczoraj na swoje spotkanie. A pytała oczywiście o hit rundy jesiennej, który rozegrał się między Dar-Marem a Offsidem.

Zacznijmy od tego, iż bardzo się cieszymy, że wszystkie wczorajsze spotkania doszły do skutku. Wiadomo – pogoda nie sprzyjała, dodatkowo w telewizji leciał mecz Barcelony z Realem i to wszystko nie zachęcało do wyjścia z domu. Na szczęście obawy były niepotrzebne, nawet jeśli były ekipy które przyjechały na mecz gołą ósemką. Sporą liczbą zmienników dysponowały za to Sparta i FC Drzewce, a więc ekipy które zainaugurowały niedzielne granie. Ci pierwsi mieli ostatnio niezłą serię dwóch zwycięstw z rzędu, z kolei drudzy odwrotnie – w dwóch potyczkach pod rząd nie potrafili zapisać na swoje konto trzech punktów. Ale wreszcie się przełamali – zgodnie z przewidywaniami był to mecz do pierwszej bramki, którą tym razem zdobyły Drzewce. Była to dla nich miła odmiana po porażce z Sokołami, gdzie wówczas jedyny gol padł po bardzo podobnej sytuacji. W takich spotkaniach, gdzie jednym i drugim nie jest łatwo przedrzeć się pod pole karne rywala, wygrywa ten, komu skutecznie uda się stworzyć przewagę za pomocą dryblingu czy akcji z pierwszej piłki. Taką udało się rozegrać miejscowym, którzy na raty pokonali Dawida Gorczyńskiego i to skromne prowadzenie dowieźli do końca. Sparta walczyła o remis, ale jak widać po końcowym wyniku – jej wysiłki spełzły na niczym. Na zwycięski hat-trick będą musieli poczekać.

A kilka minut po godzinie 10:00 rozpoczęły się emocje związane ze szlagierem pierwszej części sezonu. To był pojedynek tytanów, bo Dar-Mar i Offside do tego momentu zebrały komplet punktów, co przy tak silnej stawce, nie było zadaniem łatwym. Potwierdzało to moc obydwu ekip, którą mieliśmy nadzieję zobaczyć również na boisku. I nie zawiedliśmy się – to był dobry mecz, w którym nie brakowało goli, rzutów karnych, kontrowersji czy kartek. Był też zawodnik, który zdecydowanie wyrósł ponad resztę – to Dominik Ołdak. Dwie z trzech bramek jakie zdobył wyglądały tak, że zespół szukał swojego lidera, a ten w pojedynkę oszukiwał defensywę Offsidu i robił użytek ze swojej lewej nogi. Dość powiedzieć, że tego dnia Dar-Mar oddał trzy strzały w światło bramki Grześka Reterskiego, wszystkie były autorstwa najlepszego zawodnika tego spotkania i wszystkie były celne! Być może ktoś nazwie triumfatorów minimalistami, ale taki jest ich styl. Oddajmy też co należne bloku obronnemu liderów rozgrywek, który wykonał dużą pracę by zminimalizować siłę rażenia rywala, a swoje zrobił też Norbert Kucharczyk. Chyba to co się stało należy podsumować w ten sposób – Dar-Mar zagrał na 100% tego, co grać potrafi i co sobie zaplanował. Z kolei Offside "swoją" grę zaprezentował tylko fragmentami, co na dobrze funkcjonującego przeciwnika po prostu nie wystarczyło.

Swój mecz wygrał też inny lider Futboligi – ten z drugiej ligi czyli Retro. W sumie chyba wszyscy się spodziewali, że AutoSzyby będą stanowiły jedynie tło dla Szymona Strychalskiego i spółki, ale mimo porażki czterema bramki, dalecy jesteśmy od krytyki przegranych. Ekipie Kamila Wiśniewskiego wyraźnie chciało się grać, to nie było oczekiwanie na najniższy wymiar kary i gdy niemal w ostatniej akcji spotkania outsiderzy zdobywali gola honorowego, to odnosiło się wrażenie, że na tego gola absolutnie zasługiwali. Co do Retro, to moglibyśmy się przyczepić do postawy faworytów. Chyba myśleli, że pójdzie im łatwiej, popełniali sporo niewymuszonych błędów i mimo zwycięstwa, nie będzie to spotkanie, które zapadnie w pamięć na długo. Widzieliśmy Squad wiele razy w dużo lepszym wydaniu i oprócz trzech punktów, chyba nie ma wielu aspektów które by reprezentantów tej drużyny po spotkaniu zadowoliły.

Fatalnie w niedzielę zaprezentował się za to Ursynów. Ten zespół przez pełne 50 minut grał tak, jak pasowało to Sokołom i nic dziwnego, że nie tylko nie zdobył wczoraj nawet bramki, ale jeszcze trzy musiał przyjąć. To był mecz, który oddzielił chłopców od mężczyzn – zielonkowscy weterani po prostu wypunktowali marnie wyglądających rywali i tak naprawdę 0:3 to najniższy wymiar kary, jaki spotkał ekipę Roberta Biskupskiego. Tutaj nic nie funkcjonowało tak jak należy i przegrani dali się złapać chyba na wszystkie pułapki, zastawione przez Rafała Kusiaka i spółkę. Nic dziwnego, że na ich koncie w tej rundzie nie ma jeszcze ani jednego zwycięstwa. Nie dziwi też z kolei wysoka lokata Sokołów, które skutecznie obnażają braki młodszych ekip i trzeba je poważnie traktować w kontekście podium po rundzie jesiennej. A może nawet całego sezonu?

Po przegranej z Retro, nie ma już natomiast śladu w obozie Amatorów. Zespół z Wołomina przeciwko Al-Maj Car musiał sobie radzić bez swojego najlepszego zawodnika czyli Kamil Zaręby, ale paradoksalnie – wcale nie odbiło się to na liczbie strzelonych bramek przez ten zespół. Wręcz przeciwnie – pod nieobecność lidera kilku zawodników odkryło swoje strzeleckie możliwości, a wśród nich był chociażby Dominik Skowroński. Al-Maj groził głównie za sprawą Czarką Wojdy, który dwukrotnie znalazł sposób na Łukasza Milankiewicza i pod koniec spotkania wynik brzmiał tylko 2:3. Markowianie mieli nawet dwie okazje, by doprowadzić do remisu, ale obydwie zmarnowali, za co w ostatnich sekundach spotkała ich kara. Mimo to napsuli sporo krwi wyżej notowanemu konkurentowi, co jest dobrym prognostykiem przed finiszem pierwszej części sezonu. Amatorzy zachowali z kolei dystans do Retro i pewnie tak będą z ich perspektywy wyglądały całe rozgrywki – najpierw własne zwycięstwo, a później trzymanie kciuków, by ktoś skutecznie uprzykrzył życie najgroźniejszym rywalom.

A zupełnie się nie spodziewaliśmy, że żadnego gola nie uświadczymy w konfrontacji Incognito z Marcovą. Powiemy więcej – tutaj bramką to nawet nie pachniało, bo na przestrzeni 50 minut jedni i drudzy oddali łącznie trzy celne strzały! I w sumie teraz nawet ciężko nam powiedzieć, czy któregoś z podań nie podciągnęliśmy pod strzał, z kolei najgroźniejszą sytuację w spotkaniu zmarnował w 29 minucie Damian Zajdowski, z bliska trafiając z główki w poprzeczkę. Zastanawiamy się jak traktować ten bezbramkowy remis w kontekście ostatniego starcia tych ekip, które zakończyło się przecież spektakularną wiktorią Marcovy w rozmiarach 10:0. Czy to to Incognito poczyniło taki postęp od tamtego czasu, a może to rywale tak mocno spuścili z tonu? Prędzej to pierwsze, aczkolwiek chyba nie ma co wyciągać daleko idących wniosków. Oprócz takiego, że chyba już wiemy skąd powiedzenie „mecz meczowi nierówny”.

Prawdziwej sinusoidy doświadczyliśmy za to oglądając konfrontację In-Plusu z Fil-Polem. Urzędujący mistrzowie chcieli uniknąć sytuacji, w której po raz pierwszy w przygodzie z Futboligą przegrywają dwa mecze z rzędu i zaczynają mecz z Księgowymi wyśmienicie. Skuteczność odnajduje bowiem Karol Sochocki, który po niecałym kwadransie ma na swoim koncie już dwie bramki. Ale markowianie nie dają się złamać. Wiedzą, że gdy zaliczą trafienie kontaktowe, to wiatr dmuchnie w ich żagle a wtedy wszystko będzie możliwe. I tak się dzieje – już do przerwy mamy remis 3:3, a po niej Fil-Pol opada z sił, po raz kolejny pokutuje u niego wąska kadra, co rywale znakomicie wykorzystują i dzięki dwóm trafieniom Patryka Szeligi wygrywają całe spotkanie! I gdy widzimy ich miejsce w tabeli, czy też stratę do Dar-Maru to zastanawiamy się, czy aby nie za szybko ograniczyliśmy liczbę kandydatów do tytułu do zaledwie dwóch?

Trwa kiepska passa Na Fantazji. Gdy zamykamy oczy i przypominamy sobie jak fajnie ta ekipa potrafiła grać w poprzednim sezonie z dużo wyżej notowanymi rywalami niż teraz, to zastanawiamy się – co poszło nie tak? Podopieczni Kacpra Jąkały ostatnio bardzo dołują i chociaż nie odmawiamy im determinacji, to na wyniki nie przekłada to się zupełnie. W niedzielę ekipa z Kobyłki przegrała 0:2 z Wola Rasztowską i nawet jeśli zwycięzcy nie mieli tutaj zdecydowanej przewagi, to ich atut polegał na wykorzystywaniu stwarzanych okazji. Fantazyjni też kilka razy zagrozili świątyni przeciwnika, lecz nic z tego nie wyniknęło. Na pierwszy rzut oka to brakuje tam przede wszystkim szybszego rozegrania piłki, playmakera z prawdziwego zdarzenia, nie wspominając już o napastniku, bo pod nieobecność Sebastiana Gołębiewskiego ta formacja również zaczęła kuleć. A wystarczy spojrzeć na Wolę – tam udało się znaleźć szybkiego ofensywnego gracza i efekty widać jak na dłoni. Jeśli braciom Kryszkiewicz i spółce uda się dwoma zwycięstwami zakończyć rundę, to niewykluczone, że na wiosnę przypuszczą szturm na miejsca medalowe.

A ostatnim meczem jaki obejrzeliśmy we wczorajszy chłodny wieczór był ten, w którym spotkały się Al-Mar i Tiger United. Być może dla wielu z czytających te słowa faworyt był jeden, ale biorąc pod uwagę jakość gry, to Zjednoczone Tygrysy w tej rundzie nie tylko nie wyglądały gorzej na tle ekipy Marcina Rychty, ale czasami nawet lepiej. Niestety – wczoraj na ich postawie mocno odbiła się nieobecność Pawła Gołaszewskiego i liczbę groźnych ataków drużyny Mariusza Magierka mogliśmy policzyć na palcach jednej ręki. Mimo to do pewnego momentu był remis, a kluczowa dla losów spotkania okazała się 23 minuta, gdy Al-Mar objął prowadzenie. To pozwoliło mu ze spokojem oczekiwać drugiej połowy, a gdy w niej padł gol na 2:0, to emocje się skończyły. Zwycięzcy uciekli tym samym znad kreski oznaczającej granicę między utrzymaniem a spadkiem, z kolei przegrani do jej bliskiej obecności chyba muszą się w tym sezonie przyzwyczajać...

Szczegółowe opisy pojawią się w czwartek/piątek w raportach meczowych (czyli po kliknięciu na wynik spotkania), natomiast statystyki (strzały, faule, rzuty rożne, etc) są TUTAJ. W rywalizacji Organizator - Kamil Portacha zdecydowane zwycięstwo tego drugiego. W całym spotkaniu wynik 3:4.

Oczywiście zapraszamy na przestrzeni całego tygodnia do regularnego odwiedzania serwisu. Tymczasem my uciekamy na ostatni mecz siódmej kolejki między FC Hash a KroosDe Team. Aha, przypominamy, że 4 listopada NIE GRAMY! Mamy zresztą pewną propozycję odnośnie rozegrania 8.kolejki, ale odniesiemy się do niej w osobnym artykule.


Dodaj komentarz

filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1