Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Wola Rasztowska
Kolejka 14
3
vs
3
( 2 : 2 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

Sokoły Zielonka
poniedziałek, 07 maj 2018 • 20:10 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Dawno, naprawdę dawno nie przypominamy sobie, byśmy po jakimkolwiek innym meczu w Futbolidze, w którym nie padła dwucyfrowa liczba bramek, zapisali tyle akcji, ile w tym. Gdybyśmy z tego pojedynku robili skrót, prawdopodobnie musielibyśmy puścić cały mecz, bo ciągle działo się w nim coś ciekawego. Starcie Sokołów z Promilem okazało się bardzo widowiskowe i trzymające w napięciu do samego finału, a to co działo się w końcówce, niektórym zawodnikom będzie się śniło jeszcze przez kilka najbliższych nocy.

      Już początek wskazywał na to, że będziemy mieli do czynienia z obustronną wymianą ciosów. Mecz bowiem na dobre się nie rozpoczął, a już obydwaj bramkarze mogli po razie wyciągać piłkę z siatki. Najpierw Chrystian Karczewski strzelał z bliska z lewej nogi, ale świetnie to uderzenie obronił Darek Waś, a następnie indywidualną akcją popisał się Konrad Bulik, lecz i jemu zabrakło precyzji, bo futbolówka trafiła w słupek. Co ciekawe – ci dwa zawodnicy byli też bohaterami kolejnych, godnych odnotowania akcji – i to bramkowych! Zaczęło się od gola dla Sokołów, gdzie po podaniu Tomka Sieczkowskiego popularny „Chrys” oszukał golkipera przeciwników, a w odpowiedzi Konrad Bulik mocnym strzałem z dystansu nie dał żadnych szans Krzyśkowi Karolakowi i znowu mieliśmy remis, tyle że bramkowy. Historia, gdzie pada gol za golem, miała też miejsce pod koniec pierwszej połowy. Najpierw z fatalnego nieporozumienia obrońców Promila skorzystał Rafał Kusiak, ale wystarczył moment nieuwagi defensorów Sokołów, którzy dopuścili do strzału Przemka Kaczmarczyka a ten również mógł się cieszyć z ważnego trafienia. Do przerwy było więc 2:2, a to dopiero preludium tego, co działo się później!

      Druga połowa to kolejne wyjście na prowadzenie miejscowych. Genialna asysta Tomka Sieczkowskiego i Chrystian Karczewski znowu daje bramkę oddechu zielonkowskim weteranom. Ten sam zawodnik może w 34 minucie podwyższyć na 4:2, jednak Darek Waś wystawia nogę i broni jego płaski strzał. Promil w tym momencie zaczyna grać coraz odważniej, bo przecież jego nie interesował tutaj nawet remis, a do zwycięstwa brakowało mu aż dwóch bramek. Sprawy w swoje nogi wziął wtedy Adam Wypyski – po jego uderzeniu piłka skozłowała przed Krzyśkiem Karolakiem i mimo rozpaczliwej interwencji bramkarza, ostatecznie wpadła do siatki. Nie minęło jednak 60 sekund, a Sokoły ponownie miały 200% okazję! A może nawet 300%, bo tylko Darek Karczewski wie, jak udało mu się nie zdobyć bramki z 38 minuty, gdzie wystarczyło tylko odpowiednio pocelować, zamiast trafić w bramkarza. To była tak naprawdę ostatnia dobra okazja Sokołów, a później gorąco było już wyłącznie pod bramką wspomnianego Krzyśka Karolaka. W 42 minucie Promil trafia w poprzeczkę. Za chwilę bramka znowu drży, gdy poziomą część konstrukcji obstrzeliwuje Tomek Kryszkiewicz. Promil naciska coraz mocniej, ale brakuje mu dosłownie centymetrów przy niektórych uderzeniach i gdy wydaje się, że na więcej nie pozwoli mu upływający czas, w 50 minucie zawodnicy z Woli Rasztowskiej mają praktycznie trzy piłki meczowe! Najpierw Krzysiek Karolak broni strzał wpierw Konrada Bulika, a następnie Tomka Kryszkiewicza. I gdy znowu się wydaje, że to już koniec szans, następuje dośrodkowanie w pole karne i Tomek Kryszkiewicz strzela z główki z najbliższej odległości, ale golkiper Sokołów przyciąga piłkę niczym magnes! Zawodnicy w czerwonych koszulkach po prostu nie mogli uwierzyć w to co się dzieje, bo to były naprawdę znakomite okoliczności, by przechylić losy spotkania na swoją korzyść. Po ostatnim gwizdku jeszcze długo przeżywali to niepowodzenie, bo z wszystkich punktów jakie zdobyli w Futbolidze, pewnie żaden nie smakował tak gorzko jak ten.


       

      Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819