Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Sokoły Zielonka
Kolejka 8
2
vs
3
( 0 : 1 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Piotr Olszewski

Wola Rasztowska
niedziela, 12 listopad 2017 • 14:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Sokoły w poprzednich dwóch spotkaniach otrzymały lekcję futbolu od WLSP i Marcovy. Ale nie napiszemy, że tego się właśnie spodziewaliśmy, bo jeśli nawet wydawało nam się, że miejscowi nie zdołają sprawić niespodzianki w starciach z głównymi faworytami drugiego poziomu, to przynajmniej podejmą walkę. Stało się inaczej, ale w tę niedzielę kolejny pogrom nie miał już racji bytu. Rywalem był bowiem Promil – zespół, który rzadko zdobywa dużo bramek, a jeśli wygrywa to zwykle różnicą jednego trafienia. Ostatnio chłopaki męczyli się strasznie z Ursynowem, co nie było najlepszym prognostykiem przed kolejnym meczem. Potwierdziła to również pierwsza połowa, a szczególnie jej początek, który był małą zapowiedzią tego, co oglądaliśmy już później do końca meczu.

      Chodzi oczywiście o niewykorzystane okazje. Przyznajemy, że dawno nie oglądaliśmy takiego spotkania, gdzie słupki i poprzeczka jednej czy drugiej bramki byłyby tak solidnie obijane. Zaczęło się już w 6 minucie, gdy szansą dysponował Maciek Makarow, a futbolówkę właśnie na poprzeczkę kapitalnie sparował Darek Waś. W odpowiedzi Promil strzelił w słupek, a nieszczęśliwym strzelcem okazał się Tomek Kryszkiewicz. Z kolei zdecydowanie najlepszą okazję w pierwszym kwadransie zmarnował Chrystian Karczewski. Napastnik miejscowych doszedł do sytuacji oko w oko z bramkarzem Promila, ale ten wykazał się stoickim spokojem i wyszedł z tej konfrontacji zwycięsko. Zielonkowscy weterani bardzo żałowali tej szansy, podobnie jak kilku innych, po których mieli wręcz obowiązek wyjść na prowadzenie. A tak powoli do głosu zaczął dochodzić rywal. W 18 minucie w słupek strzelił Łukasz Polak, a 120 sekund później to samo – już po raz drugi w spotkaniu – uczynił Tomek Kryszkiewicz. To było coś nieprawdopodobnego. Tym większe było zdziwienie w jakich okolicznościach padł pierwszy gol w meczu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, głowę do piłki fantastycznie przystawił Kamil Ćwiklak i z takiej, wydawałoby się niegroźnej sytuacji, zespół z Woli Rasztowskiej objął prowadzenie. I utrzymał je do końca pierwszej połowy.

      Na szczęście krótka przerwa nie wybiła obydwu drużyn z uderzenia. Nadal widzieliśmy ofensywny futbol, gdzie akcja goniła akcję. W 32 minucie Promil ma szansę na podwyższenie prowadzenie, ale Konrad Bulik i Sebastian Kucharski nie są w stanie pokonać Krzyśka Karolaka. W odpowiedzi Sokoły dysponują stałym fragmentem gry. Piłkę w pole karne dośrodkowuje Rafał Kusiak, a ta przelatuje całą defensywę ekipy z Woli i spada u stóp Chrystiana Karczewskiego, który tym razem się nie myli i mamy remis! Miejscowi wykorzystują moment zdekoncentrowania Promila i w kolejnej akcji znów blisko asysty jest Rafał Kusiak, ale Maciek Makarow nie daje rady trafić w piłkę z bliskiej odległości. W 38 minucie sytuacja przenosi się pod pole karne zielonkowskich weteranów – samotny rajd Konrada Bulika, mocny strzał i Zina – po rękawicach Krzyśka Karolaka – ponownie ląduje na poprzeczce! Nie mija 180 sekund, a doskonałą okazję po uderzeniu z główki marnuje Rafał Chądzyński. Ten sam gracz w 42 minucie znów ma pecha, bo tym razem jest milimetry od wpisania się na listę strzelców, lecz piłka trafia oczywiście w słupek. To mogło się zemścić. W 45 minucie przed szansą zdobycia kluczowego gola w tej rywalizacji staje Rafał Kusiak – Darek Waś ledwo zbija piłkę nad siebie, a ta odbija się od poprzeczki i nie ma bramki! Festiwal obijania aluminium nie ma końca. Co więcej – gdy wreszcie w 46 minucie Rafał Chądzyński zalicza trafienie dla ekipy w czerwonych koszulkach, piłka zanim do niego doleciała, zdążyła odbić się od pionowej części bramkowej konstrukcji. W tym momencie nie miało to jednak większego znaczenia, tym bardziej, że za chwilę Promil podwyższył na 3:1 i był pewny, że tego spotkania nie przegra. Sokoły rzuciły się jeszcze do ataku i zdołały zaliczyć gola kontaktowego, ale na więcej sędzia nie pozwolił. Ten szalony mecz mógł się różnie potoczyć. Sokoły mogą sobie wyrzucać fatalny początek, ale później znacznie więcej okazji miał Promil. Dla tego zespołu to piąty triumf w sezonie, z czego czwarty różnicą jednego gola. Ciekawe gdzie to minimalistyczne "podejście" ostatecznie zaprowadzi :)


      filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1INP