Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

LOGOWANIE

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Tworzenie nowego konta

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe.
Imię *
Użytkownik *
Hasło *
Potwierdź hasło *
Email *
Potwierdź email *
Captcha *

JFK Warszawa
Kolejka 4
0
vs
3
( 0 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

FC Bartycka
niedziela, 08 październik 2017 • 14:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu

        Czyste konto


           Podsumowanie

          Zespół JFK można trochę porównać do ucznia, który po kilku latach w jednej szkole, nagle zmienił ją na inną. Niby lekcje te same, program ten sam, ale budynek inni, podobnie jak nauczyciele. Piszemy to nieprzypadkowo, bo ten zespół długi czas też grał w lidze ósemek, lecz boisko było znacznie szersze, a i bramki większe. Okres przyzwyczajania się do mniejszego placu trwa, ale wiadomo – to nie jest wszystko takie proste. I choćby z tego powodu faworyta upatrywaliśmy tutaj w Bartyckiej. Ekipie bardziej doświadczonej, która w niedzielę miała dodatkowo chyba optymalny skład. Radkowi Sitakowi udało się zebrać aż piętnastu chętnych, lecz czasem "dużo" wcale nie oznacza "lepiej". I tutaj także ta dewiza długo miała swoje zastosowanie.

          Prawda jest taka, że o pierwszej połowie Bartycka powinna jak najszybciej zapomnieć. Mimo, że rezerwowych było siedmiu, co oznaczało, iż niemal co chwilę na boisku mógł przebywać ktoś ze świeżymi siłami, to tempo gry było słabiutkie. Prawdę mówiąc, to tylko trzy okazje tej drużyny nadają się do opisu, z czego jedna faktycznie była wypracowana (szansa Maksyma Domańskiego, po ładnej kombinacji Marcina Fronczaka i Tomka Halewskiego), druga to strzał z dystansu Bartka Sosnówki w słupek, a trzecia to efekt błędu, jaki przytrafił się Grzegorzowi Laskowskiemu, z którego nie skorzystał Jarek Rudy. JFK również rzadko gościło w polu karnym Patryka Kowalczyka, a jeżeli któremuś z zawodników udawało się urwać obrońcom, to strzały były albo niecelne albo wprost w koszyczek bramkarza. Nic dziwnego, że zwłaszcza w obozie Bartyckiej, usłyszeliśmy w przerwie sporo ostrych słów. Tego spotkania, grając w drugiej połowie podobnie jak w pierwszej, nie dało się wygrać, a przecież argumenty były po stronie drużyny z Ząbek. Należało to tylko odpowiednio poukładać, zwłaszcza, że zdobycie pierwszego gola mogło mieć kapitalne znaczenie dla dalszych losów pojedynku. A jeśli ktoś miał go zdobyć, to...

          mógł być to tylko Jarek Rudy. To właśnie pomocnik Bartyckiej w 30 minucie wykorzystał zamieszanie w polu karnym JFK i dobił strzał jednego z kolegów. Bramkarz Klaudiusz Waś był tutaj bez szans, bo tak naprawdę brakowało krycia i nie tylko późniejszy strzelec bramki był zawodnikiem, do którego nikt nie był przyklejony. Trzeba było jednak o tym zapomnieć i jak najszybciej wziąć się w garść, bo przecież do końca spotkania było 20 minut. Jednak zespół Eryka Wrońskiego nie za bardzo potrafił przesunąć ciężar gry na połowę przeciwnika. Chęci nie mogliśmy zawodnikom odmówić, bo ich złość, gdy tracili piłkę sugerowała, że naprawdę im zależy. Problem w tym, że nie szło to w parze z jakością. Na domiar złego w 41 minucie fatalny błąd popełnił bramkarz, który wykopując piłkę z „piątki” fatalnie podał do rywala, którym był Tomek Halewski. Napastnik Bartyckiej takiego prezentu zmarnować nie mógł i było po jabłkach. Później źle zachował się też Mateusz Serkowski, który także stracił Zinę na rzecz Tomka Halewskiego, a ten był bezlitosny i zamknął wynik w stosunku 3:0. Dla JFK to trzecia porażka z rzędu, ale jeśli do gry wróci kapitan Eryk Wroński, do ataku wskoczy Andrzej Lach a między słupki Robert Johansson, to wydaje nam się, że to musi w końcu zatrybić. Co do Bartyckiej, to pierwsza połowa do zapomnienia, druga „jako tako”. Ale i tutaj jesteśmy wyrozumiali, bo w składzie jest sporo nowych ludzi, przy których aklimatyzacji wciąż widnieje hasło „w toku”.


           

          andromeda puchar1 andromeda puchar1R