Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

LOGOWANIE

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Tworzenie nowego konta

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe.
Imię *
Użytkownik *
Hasło *
Potwierdź hasło *
Email *
Potwierdź email *
Captcha *

Ursynów
Kolejka 4
2
vs
3
( 0 : 2 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

OSK Auto Rak
niedziela, 08 październik 2017 • 09:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Teraz albo nigdy – z takim hasłem przystępowali do rywalizacji z Ursynowem zawodnicy OSK Auto-Rak. Nic dziwnego – w trzech dotychczasowych meczach zdobyli tylko jeden punkt, co w okolicznościach, gdzie za każdym razem wychodzili na prowadzenie, było dorobkiem zdecydowanie zbyt skromnym. Ursynów „oczek” miał więcej, ale po zwycięstwie nad WLSP, nie potrafił znaleźć swojego rytmu z Incognito i Sokołami. Dla niego był to więc również ważny mecz, choć szanse ekipy Roberta Biskupskiego ocenialiśmy skromnie. Główną przyczyną był brak podstawowego bramkarza, którego musiał zastępować sam kapitan...

      To szybko mogło się źle skończyć, bo po nieporozumieniu na linii ostatni obrońca – bramkarz, Raczki omal nie zdobyły tutaj pierwszego gola. I chociaż skończyło się jednak na strachu, to był to wyraźny sygnał dla zawodników Ursynowa, że od samego początku muszą być maksymalnie skoncentrowani. Później było w tym temacie lepiej, bo mimo że zespół Auto-Rak tworzą młode chłopaki, to nie byli oni w stanie przedrzeć się przez dobrze usposobioną obronę konkurentów. Do czasu – w ostatnich siedmiu minutach blok obronny Ursynowiaków, który do tego momentu spisywał się całkiem nieźle, dał się zaskoczyć dwukrotnie. Najpierw gola po podaniu Kamila Bartkiewicza zdobył Kuba Bloch, a później równie łatwe trafienie zainkasował Mateusz Górski. Powtarzała się więc sytuacja z poprzednich potyczek Raczków, gdzie również pierwsze połowy były przez nich dominowane, a problem zaczynał się w drugich. Tutaj niewiele jednak na taki scenariusz wskazywało, bo rywal grał słabo i był praktycznie niegroźny. Ursynów miał na pewno o czym myśleć w przerwie, ale z drugiej strony – nie miał już tutaj nic do stracenia. Porażka wyższa niż 0:2 nie robiła mu różnicy, dlatego należało zaryzykować i spróbować zbliżyć się do przeciwników. Trochę to jednak trwało.

      W drugiej połowie Raczki nadal miały optyczną przewagę. Zadowolone jednak z prowadzenia, nie grały tak dobrze jak w premierowych 25 minutach. Do tego wyraźnie siadały kondycyjnie, natomiast Ursynów, dysponujący szeroką kadrą, zaczynał coraz śmielej poczynać sobie w polu karnym Bartka Pietrasa. A największe zagrożenie stwarzał po stałych fragmentach gry. I w 40 minucie zdobył gola kontaktowego. Maciek Tabaczyński instynktownie przedłużył tor lotu piłki do Przemysława Adamczyka, a ten z bliska wpakował piłkę do siatki i zaczęło się robić ciekawie. Tym bardziej, że w 44 minucie mieliśmy już remis! Znowu stały fragment, duże zamieszanie w polu karnym i Piotrek Miętus unosi po chwili ręce w geście radości, bo to on okazał się szczęśliwym autorem gola na 2:2! Ekipa Roberta Biskupskiego poczuła wtedy, że jeden punkt to wcale nie jest wszystko, co może tutaj osiągnąć. I było blisko całej puli, bo Raczki pogubiły rytm i wyglądały na totalnie zdezorientowane. Nie przeszkodziło im to jednak zadać przeciwnikom śmiertelnego ciosu. W 49 minucie Maciek Gałązka, który na ostatnie chwile przeniósł się z obrony do ataku, precyzyjnym strzałem pokonał golkipera Ursynowa i zapewnił swojej drużynie pierwsze zwycięstwo w sezonie! Raczki odetchnęły więc z ulgą. Koszmar z ostatnich tygodni omal nie powrócił, ale widać, że coś jest na rzeczy i jeżeli chłopakom nie uda się utrzymywać równego poziomu na przestrzeni 50 minut, to pewnie jeszcze nie raz spotka ich rozczarowanie. Ale wiadomo – młodość ma swoje prawa. Ursynów może z kolei żałować. Sporo go kosztowało, by wrócić z dalekiej podróży, a i tak musiał przełknąć gorycz porażki. Chyba czasami lepiej przegrać 0:3 lub 0:4, niż dać się pokonać w ostatniej akcji meczu...


      ZDJĘCIA Z MECZU - TUTAJ

      andromeda puchar1 andromeda puchar1R