Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

LOGOWANIE

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Tworzenie nowego konta

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe.
Imię *
Użytkownik *
Hasło *
Potwierdź hasło *
Email *
Potwierdź email *
Captcha *

WLSP
Kolejka 4
1
vs
1
( 0 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

Retro Squad
niedziela, 08 październik 2017 • 11:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      W zapowiedziach szanse Retro na ugranie czegokolwiek z WLSP określiliśmy, że Kamil Wójcicki i spółka są tutaj skazani na pożarcie. I chociaż wiadomo, że to tylko piłka, a mecz ekipy Pawła Buli z Ursynowem potwierdził, że nie ma rzeczy niemożliwych, to żaden scenariusz, gdzie Squad remisuje lub wygrywa, absolutnie do nas nie przemawiał. W tym przekonaniu utwierdziła nas sytuacja jeszcze sprzed rozpoczęcia meczu – kapitan Retro nerwowo wykonywał telefon, by zorganizować jednego zawodnika. Okazało się bowiem, że w starciu z murowanym faworytem drugiej ligi, jego drużyna będzie musiała sobie radzić w siedmiu...

      I można się chyba domyśleć, jak to wszystko wyglądało. Od pierwszego gwizdka zarysowała się spora przewaga WLSP, które praktycznie nie schodziło z połowy przeciwnika. Konkurent tylko się bronił, rozpaczliwie wybijając piłki i oczekując, że być może ktoś dojedzie i nie skończy się na kompromitacji. I chyba nawet gracze w czerwonych koszulkach uwierzyli, że prędzej czy później rozpoczną tutaj pogrom konkurenta, bo po wielu akcjach śmiali się do siebie, podczas gdy czas uciekał. Szans mieli sporo, ale świetnie spisywał się nie tylko Artur Szczotka, ale też defensorzy Retro, którzy nawet, gdy dawali się wyprzedzić, do końca starali się utrudniać przeciwnikom oddanie strzału i to się udawało. Wreszcie w 19 minucie do zespołu z Radzymina dojechał jeden zawodnik i na placu gry mieliśmy komplet. Znacząco obrazu gry to nie zmieniło, ale gracze Retro na pewno wolniej się męczyli, co przy założeniu, że czekała ich jeszcze druga połowa, miało naprawdę duże znaczenie. W końcu wszystko co najgorsze, miało dopiero nadejść.

      Ale finałowa odsłona rozpoczęła się sensacyjnie. Squad przechwycił piłkę po ataku pozycyjnym WLSP, Mateusz Meirowski kapitalnie wypuścił w bój Kamila Wójcickiego, a ten zobaczył, że z bramki wyszedł Grzesiek Reterski i płaskim strzałem obok golkipera, posłał piłkę do opuszczonej świątyni rywali – 1:0!! I z jednej strony niesamowita radość, ale z drugiej – należało natychmiast skoncentrować się na grze, bo jeżeli faworyci do tego momentu nie grali jeszcze na 100%, to musieli zacząć. I faktycznie – ich napór wzrósł, co w 34 minucie powinno przynieść wyrównanie, lecz Zbyszek Szewczuk nie był w stanie z bliska zmieścić piłki w bramce po strzale głową. Znacznie skuteczniejszy był za to Jacek Klimczak – jego uderzenie z 36 minuty było nie do obrony i ten gol miał otworzyć furtkę do następnych trafień. Okazji nie brakowało. Nie minęło 60 sekund, a w poprzeczkę trafił Damian Jarzębski, a później znowu szansę miał Jacek Klimczak, który w ostatniej chwili został jednak zablokowany. Retro w tym momencie odliczało już czas, nerwowo podpytując arbitra ile zostało do końca spotkania. Ale w 45 minucie, gracze w granatowo-białych koszulkach, byli o krok od bramki na 2:1! Dobrymi okolicznościami do zdobycia gola dysponował Jarosław Materski, ale Grzesiek Reterski nie dał się zaskoczyć i po jego interwencji, koledzy z WLSP na pewno mocno odetchnęli. Squad takich prób miał kilka, bo rywal postawił w pewnym momencie wszystko na jedną kartę i wystarczyło dobrze podać do niepilnowanego Kamila Wójcickiego, a ten znów mógł ukąsić. Ale WLSP nie traciło piłek. Grało cierpliwie, szukało jak najlepszej pozycji, by zadać wreszcie decydujący cios. W 48 minucie kolejną szansę zepsuł Damian Jarzębski, a dosłownie sekundy przed ostatnim gwizdkiem, w słupek z bliska trafił Bartek Męczkowski! Na więcej arbiter już nie pozwolił i tak sensacja stała się faktem! Heroizm graczy Retro został nagrodzony, nawet jeśli ogromną rolę w ich sukcesie odegrało szczęście. W meczach z takim rywalem, jest to jednak nieodzowny czynnik, by cokolwiek ugrać, ale sami zawodnicy potrafili tej fortunie dopomóc. WLSP drugi raz w tym sezonie straciło punkty, gdzie miało olbrzymią przewagę. Po części podopieczni Pawła Buli sami są sobie winni, bo tak jak w końcówce, należało grać cały mecz. Na szczęście dystans do czołówki to wciąż jeden wygrany mecz i w teorii wszystko jest pod kontrolą. Chociaż tutaj też miało być, a skończyło się potężną wpadką...


       

      andromeda puchar1 andromeda puchar1R