Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

LOGOWANIE

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Tworzenie nowego konta

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe.
Imię *
Użytkownik *
Hasło *
Potwierdź hasło *
Email *
Potwierdź email *
Captcha *

FC United
Kolejka 4
1
vs
0
( 1 : 0 )

FC Hash
wtorek, 10 październik 2017 • 21:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Asysta

      Żółta kartka

        Niestrzelony rzut karny

          W ósemce kolejki

            Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

            Piłkarz meczu

              Czyste konto


                 Podsumowanie

                Czekaliśmy na ten mecz. Wiedzieliśmy, że zarówno FC Hash jak i FC United podejdą do niego w taki sposób, że o składy i ambicję nie będziemy się musieli martwić. I tak też było – Piotrek Dudziński i Maciek Grabowski zadbali o to, by dowodzone przez nich drużyny mogły się skupić tylko na grze. A stawka była duża – nie tylko prymat w mieście przez najbliższych kilka miesięcy, ale ważne trzy punkty, które w tabeli mogły jednych lub drugich zaprowadzić w okolice ścisłej czołówki. Komu to się ostatecznie udało?

                Mecz mógł się zaczął doskonale dla Hashu. Nie minęła jeszcze premierowa minuta, a błąd w defensywie popełnił Tomek Rzepniewski, który za lekko podał do jednego z kolegów i piłkę przejął Michał Sieńko. Chyba jednak zaskoczony tymi okolicznościami, a może było to spowodowane nierozgrzaniem, strzelił on futbolówką wprost w bramkarza. Jak się okazało, błędy zawodników odpowiedzialnych za defensywę były stałem elementem programu, bo w 4 minucie podobna pomyłka przytrafiła się Patrykowi Pikulskiemu. Zagrał on „w ciemno”, lecz problem polegał na tym, że nikt z partnerów jego intencji nie odczytał, na czym skorzystał Filip Bagiński, ale i jego próba była łatwa dla bramkarza. Po tym szybkim początku tempo zdecydowanie siadło. Sporo było fauli, szarpanej gry, ale wszystko zmieniło się w 17 minucie. FC United miało aut na wysokości linii pola karnego – piłkę wrzucił Dominik Broda, a zupełnie niepilnowany Czarek Żaboklicki precyzyjnym strzałem nie dał szans Wojtkowi Kołodziejczykowi – 1:0! Ale zespół Maćka Grabowskiego chyba zbyt długo celebrował to trafienie, bo w następnej akcji powinien być remis. Mariusz Sztabnik chciał podać piłkę do swojego kapitana, ale ten był totalnie niezorientowany w sytuacji i Mariusz Kowalski przechwycił futbolówkę. I mógł zrobić z nią co tylko chciał – miał mnogość wyboru, bo obok niego byli dobrze ustawieni koledzy. Wolał jednak wykończyć wszystko po swojemu i... posłał piłkę obok słupka. To była idealna okazja na wyrównanie, ale Haszyści nie mieli czasu, by za bardzo ją rozpamiętywać. Zauważyli zresztą, że wymierne korzyści przynosi pressing, dlatego szybko doskakiwali do rywali i odbierali im Zinę. Na ewentualne efekty musieli jednak poczekać do drugiej połowy.

                A tutaj przewaga Haszystów była już mocno widoczna. United skupili się na obronie korzystnego wyniku i kontrach, co podpowiadało, że znacznie więcej emocji będziemy mieli pod świątynią Mariusza Sztabnika. Tak było – w 28 minucie minimalnie obok słupka piłkę posłał Mateusz Antoniak. Później świetną szansę miał Michał Sieńko, który przebiegł z futbolówką kilkadziesiąt metrów i lewą nogą chciał ją skierować obok bramkarza, lecz ta chyba mu wcześniej delikatnie skozłowała, przez co po zetknięciu ze stopą, poleciała nad poprzeczkę. Piotrek Dudziński był bardzo niepocieszony, ale jeśli wtedy mógł mówić o pechu, to w 44 minucie o szczęściu. Genialnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się bowiem Kamil Czyżak. Piłka zakręciła fantastycznego „rogala” i wpadła w samo okienko, lecz arbiter odgwizdał faul Sylwka Rzepniewskiego na bramkarzu. Po meczu sędzia stwierdził, że mimo przedniej urody strzału, z bólem serca podjął decyzję o przewinieniu, ale popularny "Gomez" nie dał mu po prostu wyjścia. Gdyby tutaj ostatecznie gol został zaliczony, byłoby po herbacie, a tak najlepsze było dopiero przed nami. W 49 minucie futbolówka płata figla Tomkowi Rzepniewskiemu. Obrońca United popełnił błąd techniczny i piłka po koźle uderzyła go w rękę. Sędzie nie miał wątpliwości i wskazał na wapno. Egzekutorem rzutu karnego był Mateusz Antoniak, lecz jego strzał okazał się tragiczny. Ani silny, ani precyzyjny – taki, który obroniłoby nawet małe dziecko. Wystarczyło więc, że Mariusz Sztabnik wyciągnął nogę i odbił piłkę i po tej sytuacji Hasz już wiedział, że tego wieczora nic do sieci przeciwników nie wpadnie. FC United wygrało więc derby Zielonki 1:0! I styl nie ma tu nic do rzeczy, bo w takich spotkaniach nie jest on najbardziej istotny. Nie sposób jednak skomentować to inaczej, niż tak, że to Haszyści bardziej ten mecz przegrali, niż rywal wygrał. Ale co zrobić – teraz, przynajmniej do rewanżu, trzeba się będzie trochę „nasłuchać”.


                 

                andromeda puchar1 andromeda puchar1R