Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

LOGOWANIE

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Tworzenie nowego konta

Pola oznaczone gwiazdką (*) są obowiązkowe.
Imię *
Użytkownik *
Hasło *
Potwierdź hasło *
Email *
Potwierdź email *
Captcha *

Tiger Wołomin
Kolejka 4
3
vs
3
( 2 : 2 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Piotr Olszewski

Andromeda
niedziela, 08 październik 2017 • 16:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

Czerwona kartka

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu


         Podsumowanie

        Gdy zobaczyliśmy jak Tiger zbiera się na „pole bitwy” i brakuje Pawła Gołaszewskiego, nie wróżyliśmy mu sukcesu. Pamiętamy, jak skończył się mecz chłopaków bez tego gracza, gdy rywalizowali z Kominkami – ich atak, poza kilkoma szarpnięciami Adama Drewnowskiego, po prostu nie istniał. Z kolei siła ofensywna najbliższego rywala była niesamowita. Arek Stępień, Damian Zawadzki, Karol Sochocki – to trio to praktycznie gwarancja goli i nie zazdrościliśmy defensywie Tygrysów najbliższych 50 minut. Zwłaszcza że już te pierwsze zwiastowały, co może się dziać później.

        Nie minęło jeszcze 60 sekund, a pierwszą okazje sam na sam z bramkarzem miał Karol Sochocki. Piłkę zgrał mu Arek Stępień, ale supersnajper Futboligi nie dał rady pokonać Marcina Polkowskiego. W odpowiedzi Tiger dysponował okazją Adama Drewnowskiego. Popularny „Drewniak” chyba niepotrzebnie szukał efektownego rozwiązania, czyli strzału z „krzyżaka”, chociaż gdyby to wpadło do siatki, mielibyśmy gola kolejki. Po tym "incydencie" ze strony ekipy Mariusza Magierka, później wszystko wróciło do normy. Andromeda cisnęła i w 7 minucie co prawda zmarnowała kolejną dobrą okazję, ale w 10 minucie Karol Sochocki wstrzelił się w bramkę i było 1:0. I gdy spodziewaliśmy się kolejnych trafień dla wicemistrzów rozgrywek, w 16 minucie wyrównał Piotrek Stefankowski. Piłkę wyłuskał przy linii bocznej Filip Sawiński, zagrał do swojego kolegi, a ten mocnym strzałem zmusił do kapitulacji Marcina Dudka. Mecz niby zaczął się więc od nowa, lecz obraz gry wciąż wyglądał tak samo. Między 17 a 20 minutą, Andromeda ma trzy świetne okazje, by znów wyjść na prowadzenie, a zamiast tego fatalny błąd popełnia jej bramkarz, który wypluwa piłkę po strzale z rzutu wolnego Pawła Żochowskiego, a z bliska dobija ją do siatki Adam Drewnowski. „Błękitni” wyglądają na zszokowanych, lecz tuż przed przerwą ponownie wyrównują. Przypadkowa ręka Tomka Świdra w polu karnym, która nie pozostawia sędziemu wyboru - „wapno”! Do piłki podchodzi Arek Stępień i po pierwszej połowie mamy remis – 2:2!

        I gdy znów nam się wydaje, że to początek serii bramkowej Andromedy, chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy, swoje winy odkupuje Tomek Świder! Z autu podaje mu Filip Sawiński, a gracz Tigera ma zdecydowanie za dużo miejsca i wynik po raz kolejny zmienia swoją postać. Tygrysy widzą, że rywal chyba nie za bardzo wie, co się dzieje i niewiele brakuje, by gola na 4:2 zdobył Adam Drewnowski. Z kolei w 32 minucie znów nie popisuje się Marcin Dudek. Po stracie Adama Marcinkiewicza, zupełnie niepotrzebnie opuścił on swój posterunek i sfaulował Adama Drewnowskiego, za co został wyrzucony z boiska. 3:2 i gra w przewadze do końca meczu – przed Tigerem brama do zwycięstwa otworzyła się tak szeroko, jak tylko można. I tak naprawdę w 43 minucie powinno być po meczu. Tiger miał 200% okazję, by dobić Andromedę, ale Adam Drewnowski niepotrzebnie chciał kończyć akcję sam – wystarczyło dograć do Arka Derlatki, a ten tylko dołożyłby nogę. Zamiast tego widzieliśmy strzał, który padł łupem Mateusza Puchalskiego. Andromeda wciąż więc żyła i mimo że grała w osłabieniu, pozostała groźna. Dwoili się i troili Arek Stępień oraz Karol Sochocki, aż wreszcie, w 50 minucie pierwszy z nich osłaniając piłkę w polu karnym został kopnięty przez Pawła Żochowskiego, co zmusiło sędziego do ponownego wskazania na punkt karny! Aż dziwne, że tak doświadczony zawodnik, popełnił taki błąd. Nie pomylił się za to Karol Sochocki, który oszukał Marcina Polkowskiego i tym samym uratował remis drużynie Wojtka Kuciaka. To było szalone widowisko, które kibice mogli oglądać bez końca. Domyślamy się jednak, co przeżywali zawodnicy, bo sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie. Jedni i drudzy czują pewnie niedosyt, ale też sami sobie ten los zgotowali...


         

        andromeda puchar1 andromeda puchar1R