Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Dar-Mar Kobyłka
Kolejka 8
4
vs
4
( 4 : 0 )

Incognito
niedziela, 03 listopad 2019 • 12:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Jeśli coś zdarza się raz, to można mówić o przypadku. Ale jeśli dwa razy? Nawiązujemy oczywiście do dwóch zwycięstw w ostatnich dwóch meczach Incognito nad Dar-Marem, co za każdym razem wywoływało dość dużą sensację w rozgrywkach. I nic dziwnego, bo markowianie zwykle są daleko w tyle za zespołem z Kobyłki, a mimo to, gdy dochodzi do bezpośredniej potyczki, tej różnicy punktowej zupełnie na boisku nie widać. Jako bezstronni obserwatorzy mieliśmy nadzieję, że tak będzie i tym razem. Rozsądek jednak podpowiadał, iż tak kolorowo nie będzie, bo forma Incognito daleka była od optymalnej. Dar-Mar pokonał z kolei Spartę, zremisował z In-Plusem i nie wyobrażał sobie, że rundę zakończy inaczej niż zdobyciem całej puli. Bez względu na styl, liczyło się więc tylko i wyłącznie zwycięstwo.

      Premierowe 25 minut okazało się niemal w całości „one team show”. Faworyci bardzo szybko objęli tutaj prowadzenie i fakt, że po kwadransie Incognito przegrywało tylko 0:1, należało traktować w kategoriach szczęścia. Bo Dar-Mar szukał kolejnych trafień, miał ku nim okazje, lecz długo pozostawał nieskuteczny. Po upływie 15 minut Incognito trochę się przebudziło i miało nawet dwie niezłe sytuacje, które mogło zamienić na gole. Najpierw Kamil Ryński powinien szybciej dogrywać zamiast strzelać, a potem Grzesiek Pański posłał strzał z lewej nogi, ale piłka nieznacznie minęła słupek. Ten niezły fragment sugerował, że końcówka pierwszej połowy może przybrać scenariusz „cios za cios”, ale zamiast tego Dar-Mar totalnie zepchnął swojego konkurenta do narożnika i zaczął go okładać. Błyskawicznie zrobiło się 3:0, potem Damian Zajdowski trafił w słupek, ale lada moment i tak się zrehabilitował, zdobywając w ostatnie minucie bramkę na 4:0. I chyba wszyscy zaczęli się wtedy zastanawiać, jak to jest, że Incognito miało na swoim koncie passę dwóch zwycięstw nad niedzielnym konkurentem. Może faktycznie więcej było w tym przypadku niż piłkarskiej jakości? Takie myślenie nie było nieuzasadnione. Sami zawodnicy nie mogli sobie jednak zawracać tym głowy, bo było jeszcze trochę czasu, by przynajmniej spróbować zachować twarz. Tymczasem oni zrobili coś, czego chyba nikt – pewnie z nimi samymi na czele – by się tutaj nie spodziewał. A było to tak...

      Ledwo rozpoczęła się druga połowa, a do meczowego protokołu wpisał się Grzesiek Pański. Ten gol był jak tlen dla przegrywających, aczkolwiek chyba nikt o zdrowych zmysłach nie przypuszczał, że właśnie rozpoczyna się spektakularna remontada. Dar-Mar również. Ten zespół nadal grał bowiem swoje i w 36 oraz 40 minucie mógł ten mecz zamknąć. Najpierw 100% okazji nie wykorzystał Tomek Bicz, a potem Damian Zajdowski z bliskiej odległości nie zdołał zmieścić piłki w bramce. Kara była sroga – w 41 minucie Grzesiek Pański popisuje się ładnym strzałem z dystansu i jest już tylko 2:4! Wtedy zaczynamy dostrzegać w zawodnikach Dar-Maru, iż grunt zaczyna im się palić pod nogami. A goniący czują, że tu jeszcze wszystko jest możliwe i w 45 minucie przegrywają już tylko 3:4! Hat-tricka kompletuje Grzesiek Pański, a Norbert Kucharczyk tylko wścieka się na swoich kolegów z zespołu, którzy zamiast wracać do obrony, po prostu stoją. Do końca spotkania pozostaje już bardzo niewiele czasu i sami nie wiemy, na którą stronę przechyli się szala. Dar-Mar bierze się jednak w garść. Ponieważ przeciwnik musi stawiać już wszystko na jedną kartę, to faworyci z łatwością dochodzą do sytuacji strzeleckich. Tyle że marnują je w sposób koncertowy. Najpierw Grzesiek Belniak w tylko sobie znany sposób broni uderzenie Damiana Zajdowskiego. Potem w poprzeczkę trafia Tomek Bicz, a ten sam zawodnik za chwilę zmarnuje kolejną, fantastyczną szansę. To było jak proszenie się o remis, bo wystarczyło trochę zimnej krwi a rywal dostałby cios, po którym zaliczyłby deski. A tak Incognito nadal oddychało i jak wszyscy wiemy – praktycznie w ostatniej akcji spotkania doprowadziło do remisu! Gola zainkasował Sebastian Ryński, a niewiele zabrakło, by „Bordowi” ten mecz wygrali, bo tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego, jeszcze raz zagrozili świątyni Bartka Kucharczyka. Ale i tak jeden punkt jaki stąd wywieźli, należy traktować w kategoriach cudu. Po pierwszej połowie chcieli pewnie tylko uniknąć blamażu, a zrobili coś, o czym mówiła później cała liga. Brawa za determinację i za to, że się nie poddali. Nie da się jednak ukryć, że tak naprawdę to postawa Dar-Maru odegrała tutaj kluczową rolę. Drugą połowę można było rozegrać na tysiąc sposobów, a oni wybrali najgorszy. Tym samym granica hasła „w piłce widziałem już wszystko” znowu się przesunęła. I aż strach pomyśleć, co te dwie drużyny wymyślą wspólnie na wiosnę.


      Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819