Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Offside
Kolejka 8
3
vs
4
( 0 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Dariusz Łazicki

In Plus Marki
niedziela, 03 listopad 2019 • 20:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      To był mecz o sześć punktów i jednocześnie o tytuł mistrzów jesieni. Z perspektywy sezonu na pewno bardzo ważny, choć nie kluczowy, bo do końca piątej edycji zostało jeszcze mnóstwo czasu. A patrząc na tabelę, to zdecydowanie bardziej na zwycięstwie, powinno tutaj zależeć Offsidowi. To on chciał zniwelować stratę do Księgowych i przy okazji zrewanżować się za porażkę z czerwca. Natomiast rywale teoretycznie mogli sobie pozwolić na wpadkę, choć obecność Karola Szeligi sugerowała zupełnie coś innego. Niewykluczone, że przyjazd tego gracza miał być odpowiedzią na Konrada Budka, bo ci zawodnicy znają się przecież z gry w Ząbkovii. Konrad w tym sezonie wystąpił tylko raz, ale zagrał świetnie i przyczynił się do rozbicia Al-Maru. A teraz miał się przysłużyć do kolejnego zwycięstwa, chociaż pewnie zdawał sobie sprawę, że tak łatwo jak wtedy na pewno w niedzielę nie będzie.

      Ta konfrontacja miała dwie zupełnie różne odsłony. Pierwsza nie przyniosła nam ani jednej bramki, chociaż kilka okazji ku temu było. Początkowo w ich kreowaniu brylował Offside. Najpierw w 10 minucie Maciek Sadocha nie zdołał przyjąć piłki po podaniu Sebastiana Kozłowskiego, a gdyby to zrobił miałby bardzo dogodną okazję do otwarcia wyniku. W 13 minucie Konrad Budek obsłużył Kubę Zasadzińskiego, ale ten w idealnej sytuacji posłał piłkę obok słupka. Księgowi na te „zaczepki” odpowiedzieli dużo później. Najpierw Karol Szeliga uderzył z woleja obok aluminium, a następnie Janek Skotnicki próbował trącić piłkę głową i gdyby udało mu się chociaż odrobinę zmienić jej lot, to Mateusz Bajkowski pewnie nie miałby szans. Ale tak się nie stało. Pierwsza połowa zakończyła się więc wynikiem 0:0 i chociaż nie były to może piłkarskie szachy, to wyobrażaliśmy sobie, że to może tak wyglądać dalej. Jakież więc było nasze zdziwienie, gdy w drugiej połowie goli padło aż siedem, a mogło nawet i dziesięć.

      Finałowa część spotkania była specyficzna, taka której zupełnie byśmy nie przewidzieli. Zaczęło się od błędu In-Plusu – Marcin Cieślak zbyt krótko zagrał piłkę do własnego bramkarza, przeczytał to Konrad Budek i gol był formalnością. Ale zanim zdążyliśmy się zastanowić, jak odpowie urzędujący mistrz, był już remis! W zamieszaniu pod bramką Offside, Christian Musu zdołał popchnąć piłkę w kierunku Patryka Szeligi a ten strzelił nie do obrony i mecz zaczął się od nowa. Markowianie ledwo ucieszyli się ze zdobytej bramki, a w kolejnej akcji znowu przegrywali. Sebastian Kozłowski po indywidualnym rajdzie minął kilku rywali, po czym zmusił do kapitulacji Sebastiana Kurnikowskiego i Offside znowu był o bramkę z przodu. Granie pod presją nigdy nie jest łatwe, ale In-Plus wyglądał w niedzielny wieczór jakby pozbawiony układu nerwowego. W 38 minucie wrzutka w pole karne ekipy z Wołomina, Mateusz Bajkowski chyba próbuje łapać piłkę, ale źle oblicza tor jej lotu, ta odbija się od poprzeczki, a na to czeka tylko Patryk Szeliga i znowu jest remis. I po raz kolejny radość w obozie urzędujących mistrzów trwa kilkadziesiąt sekund. Konrad Budek wypuszcza Maćka Sadochę, ten pędzi w kierunku świątyni rywala i nie ma problemów, by umieścić futbolówkę tam gdzie trzeba. Czy In-Plus było stać na to, by po raz trzeci odwrócić losy spotkania? Już podczas wcześniejszych prób wydawało nam się, że nie ma to na szans, więc teraz woleliśmy się wstrzymać z wyrokiem. I słusznie – bo wynik 3:3 w 43 minucie stał się obowiązujący. Marcin Kur dogrywał, Zina zaliczyła po drodze rykoszet, ale spadła idealnie pod nogi Janka Skotnickiego, który płaskim strzałem znów zmusił rywali do wznowienia gry od środka. I w tym momencie sami już nie wiedzieliśmy, co będzie dalej. Teoretycznie remis nikomu nie wadził, co nie oznaczało, że nie warto spróbować powalczyć o więcej. A więcej inicjatywy wykazywał Offside. Sam Maciek Sadocha w ostatnich kilku minutach miał trzy okazje, by po raz drugi wpisać się do meczowego protokołu, ale za każdym razem czegoś mu brakowało. Jeśli jednak ocenimy, że In-Plus miał tutaj trochę szczęścia, to jak nazwać to, co zdarzyło się w ostatniej akcji spotkania? Karol Szeliga dośrodkowuje piłkę w pole karne, ta mija o centymetry głowę Łukasza Mietlickiego, a Patryk Szeliga czubkiem buta przedłuża jej lot i Księgowi dopisują do swojego konta całą pulę! Piłka jest przewrotna – triumfatorzy byli w tym meczu na prowadzeniu tylko raz i to ledwie kilkanaście sekund, a jednak to oni wygrali to spotkanie. Offside na coś takiego chyba nie zasłużył, bo na pewno nie był w tym meczu drużyną gorszą. Ale w takich spotkaniach należy być skoncentrowanym do samego końca, bo wystarczy małe zagapienie i cały wysiłek idzie na marne. Przegrani boleśnie tego doświadczyli, ale jeżeli na wiosnę unikną głupich wpadek, to niewykluczone, że z In-Plusem znowu się spotkają w meczu o wszystko. A wtedy rewanż może być naprawdę słodki.


      Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819