Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Incognito
Kolejka 4
1
vs
0
( 0 : 0 )

Nauka Jazdy u Sławka
niedziela, 06 październik 2019 • 10:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu

        Czyste konto


           Podsumowanie

          Jak pokazały premierowe kolejki pierwszej ligi, Incognito i Nauka Jazdy nie będą się liczyły w walce o najwyższe cele. Z jednej strony pewnie można się tego było spodziewać, chociaż pewnie ambicje jednych i drugich były dużo większe. Teraz trzeba było odłożyć je na bok i skupić się na tym, by nie zakopać się na dobre w najniższych strefach ligowej hierarchii. Tutaj walka szła tak naprawdę nie tylko o trzy punkty, ale również (a może przede wszystkim) o lepsze perspektywy na kolejną część sezonu. I widać było, że te drużyny doskonale zdawały sobie z tego sprawę. Dysponowały bowiem mocnymi kadrami i ani myślały, by z boiska schodzić pokonane. Ale ktoś jednak musiał.

          Jeśli chodzi o pierwszą połowę tego spotkania, to nie była ona najwyższych lotów. Tak naprawdę tylko dwukrotnie zadziało się tutaj coś, co przykuło naszą uwagę – najpierw w 8 minucie Grzesiek Pański dostał idealną piłkę od Sebastiana Ryńskiego i był sam na sam z bramkarzem. Jego strzał z lewej nogi okazał się jednak minimalnie niecelny, a byliśmy pewni, że gdyby futbolówka znalazła metę w siatce, to ten mecz wreszcie by nam się otworzył. A tak długo czekaliśmy na kolejne zagrożenie pod jedną ze świątyń i dopiero w 21 minucie takowe nastąpiło. Znów w roli głównej zawodnicy Incognito, którzy ponownie mogli otworzyć wynik, ale w kluczowym momencie bramkarz Nauki Jazdy wygrał bardzo ważną przebitkę z jednym z przeciwnikików, a gdyby stało się odwrotnie, to rywale mieliby pustą bramkę. I na tym opis premierowej części spotkania musimy zakończyć. Na szczęście byliśmy pewni, że w drugiej połowie powinno być ciekawiej, bo tak naprawdę nikogo remis tutaj nie satysfakcjonował. Owszem – dla jednych i drugich oznaczało to otwarcie punktowego dorobku, ale tutaj liczyły się wyłącznie trzy „oczka”. A przynajmniej tak nam się wydawało.

          Finałowe 25 minut faktycznie było znacznie lepsze niż to, co widzieliśmy wcześniej. Przede wszystkim obudzili się gracze Nauki Jazdy, którzy z każdą minutą wyglądali coraz lepiej, chociaż często odnosiliśmy wrażenie, że zbyt dużo wolnego miejsca zostawiają we własnej strefie konkurentom i to może się wreszcie źle skończyć. I wyglądało to tak, że chociaż „Sławki” faktycznie powoli, acz skutecznie zbliżały się do pola karnego Incognito, to ich rywale od czasu do czasu groźnie kontratakowali. Swojego dnia nie miał jednak Grzesiek Pański, który w 43 minucie strzelił w sam środek bramki, z kolei w kolejnej akcji dostał kolejne dobre podanie od Sebastiana Ryńskiego, lecz zabrakło mu dosłownie centymetrów by przyjąć piłkę, a wtedy droga do bramki Kuby Balceraka byłaby otwarta. A ponieważ na zegarze do końca spotkania zostawało wówczas pięć minut, zapowiadało się, że nikomu nie uda się tutaj przechylić szali na swoją stronę. Ale właśnie wtedy kapitalną okazję wykreowała sobie Nauka Jazdy. Sebastian Radzki idealnym podaniem odnalazł Mateusza Marcinkiewicza, a ten był zupełnie niekryty, mając przed sobą tylko bramkarza. Piłka trochę mu jednak „skakała”, w dodatku napastnik Nauki zdecydował się na strzał z lewej nogi, no i niestety – Zina przeleciała nad poprzeczką. Gdyby wpadła pod nią, nie mamy wątpliwości, że wynik 1:0 utrzymałby się do końca. A tak nadal bliżej było remisu. I wtedy nadeszła 49 minuta. Sędzia podyktował rzut wolny dla Incognito, a do futbolówki podszedł Kamil Ryński. Kuba Balcerak ustawił mur, ale już wtedy kilku jego kolegom coś się tutaj nie podobało i zaczęli podpowiadać swojemu golkiperowi, by przesunął się bliżej „odkrytego” słupka. I mieli rację, bo właśnie tam piłkę posłał wspomniany Kamil Ryński i to Incognito wyszło na prowadzenie, którego nie oddało aż do końca. To bardzo cenne zwycięstwo graczy w bordowych koszulkach, którzy lepiej wytrzymali tę wojnę nerwów. Co prawda mecz był raczej typowym na remis, ale przegrani mogą być źli wyłącznie na siebie. Mogli wygrać, powinni zremisować, a skończyli z niczym, jak ostatni...


          Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819