Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Al-Mar Wołomin
Kolejka 4
5
vs
2
( 3 : 2 )

Retro Squad
niedziela, 06 październik 2019 • 13:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Retro od samego początku sezonu nie jest rozpieszczane przez terminarz. No ale tym razem wydawało się, że Al-Mar jest rywalem w zasięgu zespołu Szymona Strychalskiego i spółki, bo skoro zremisował np. z Marcovą, to w czym Retro jest słabsze od Marcovy? Pierwszoligowy beniaminek musiał jedynie uwierzyć w to, iż jest w stanie zrobić krzywdę przeciwnikom i to nawet pod nieobecność lidera bloku obronnego, Irka Zygartowicza. No i początek był naprawdę bardzo obiecujący w wykonaniu Squadu, gdzie po 10 minutach byliśmy nawet skłonni założyć się, że trzy punkty pojadą z nimi do Radzymina. Jakie to szczęście, że w promieniu kilku metrów nie było nikogo, kto chciałby taki zakład przyjąć...

      Podczas gdy wiele futboligowych spotkań rozkręca się bardzo długo i na gole musimy czekać w nieskończoność, tak tutaj jedni i drudzy od razu zaczęli się bić. Już w 3 minucie fantastycznej okazji nie wykorzystał Al-Mar – strzał Łukasza Godlewskiego obronił Artur Szczotka, a dobitka Adama Barana poszybowała nad. W odpowiedzi zaatakowało Retro – najpierw szansę zmarnował jednak Łukasz Mościcki, a chwilę później strzał Konrada Kanona obronił Adam Księżopolski. Golkiper Al-Maru może mieć jednak pretensje do siebie o kolejną interwencję – w 9 minucie odbił on przed siebie strzał Damiana Nowaczuka, który spokojnie powinien paść jego łupem, a że rywal skorzystał z okazji i wykorzystał dobitkę, to Retro wyszło na prowadzenie. A lada moment było już 2:0! Znowu w roli głównej Damian Nowaczuk, który wykorzystał podanie od Łukasza Mościckiego i chyba nawet Szymon Strychalski nie spodziewał się, że to wszystko tak dobrze ułoży się dla jego drużyny. No ale niestety – były to jedynie miłe złego początki. Teraz możemy gdybać, bo jeśli Retro udałoby się ten korzystny wynik utrzymać trochę dłużej, pewnie wszystko potoczyłoby się inaczej. Ale zamiast tego, już w 12 minucie zawodnicy w białych koszulkach popełnili błąd we własnym polu karnym, nastąpił faul a skutecznym egzekutorem rzutu karnego okazał się Marcin Rychta. To był punkt zwrotny w tym spotkaniu. Od tego momentu w Retro – do końca pierwszej połowy – nic nie funkcjonowało jak wcześniej. Al-Mar się z kolei rozkręcił i najpierw – po strzale bezpośrednio z rzutu wolnego – wyrównał Adam Baran, a chwilę później pierwsze prowadzenie faworytom dał Łukasz Godlewski. Niewiele zabrakło by do przerwy było już 4:2, ale szansy nie wykorzystał Rafał Błoński. Ale prowadzący i tak nie mieli na co narzekać – po beznadziejnym początku szybko odwrócili losy pojedynku, a co lepsze – zupełnie pozbawili wiary rywali. A przynajmniej tak to możemy ocenić z perspektywy czasu.

      W drugiej połowie Retro nie miało wiele do powiedzenia. Gra się tej drużynie nie układała i to Al-Mar był zdecydowanie bliżej trafienia „zabijającego” mecz, aniżeli Squad wyrównującego. W 34 minucie mogło być już po wszystkim, bo po indywidualnej szarży Wojtka Kuleszy, z okazji nie skorzystał Łukasz Godlewski. Co się jednak odwlekło, to nie uciekło – 120 sekund później dopiero co wprowadzony do gry Kamil Melcher obsłużył podaniem popularnego „Goldena”, a ten wreszcie nastawił celownik i było 4:2. I nie widzieliśmy szans, by teraz to Retro dokonało remontady. Beniaminek nie miał siły przebicia, brakowało mu argumentów i nawet jeśli zbliżał się od czasu do czasu do bramki Adama Księżopolskiego, to krzywdy nie potrafił mu zrobić. W samej końcówce Retro musiało już zagrać odważniej, co było oczywiście wodą na młyn dla ekipy z Wołomina. Okazji do zdobycia bramki 5:2 nie brakowało – jedną popsuł Adam Baran, jedną Krzysiek Powierża, ale wreszcie – praktycznie tuż przed ostatnim gwizdkiem sędziego – Adam Baran w końcu wykorzystał i mecz zakończył się zwycięstwem faworytów różnicą trzech bramek. Zasłużonym, bo chociaż Al-Mar nie dojechał na premierowe 10 minut, to później rządził na boisku niepodzielnie. Retro natomiast nie wykorzystało fantastycznego rozpoczęcia i na pewno taki mecz zostaje na długo w pamięci, bo rzadko się zdarza, by jeszcze do przerwy oddać rywalowi prowadzenie ze stanu 2:0. Na przełamanie trzeba więc poczekać przynajmniej kolejny tydzień. Choć bardzo prawdopodobne, że może nawet dłużej.


      Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819