Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

AS Marcova
Kolejka 4
3
vs
5
( 1 : 3 )

In Plus Marki
niedziela, 06 październik 2019 • 14:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

W ósemce kolejki

Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

Piłkarz meczu


     Podsumowanie

    To jeden z takich meczów, który ciężko opisać. Działo się w nim bowiem tyle, że sytuacjami podbramkowymi można by obdzielić tak naprawdę kilka spotkań naraz. A przecież niewiele na to wskazywało, że tak to się może skończyć, bo In-Plus był tutaj zdecydowanym faworytem, z kolei Marcova jawiła się jako rywal niewygodny, ale jednak do spokojnego ogrania. A równie dobrze Fioletowi mieli tutaj okazję, by Dziennikarską opuścić chociażby z jednym punktem. Zabrakło bardzo niewiele, być może jednej wykorzystanej sytuacji więcej, zwłaszcza przy stanie 3:3, gdzie do końca spotkania pozostawało jedynie kilka minut. Zacznijmy jednak od początku.

    Warto zauważyć, że Marcova do tej potyczki przystąpiła bez zmian. To mogło sugerować, iż chłopaki skupią się przede wszystkim na odpowiednim rozłożeniu energii, by nie zabrakło jej na przestrzeni całego spotkania, ale oni wcale nie zamierzali tutaj kalkulować. I już w 7 minucie wyszli na prowadzenie. Janek Czerwonka wykorzystał nieporozumienie na linii bramkarz – ostatni obrońca, wyłożył piłkę jak na tacy Ernestowi Wiśniewskiemu, a ten celnym pasem zmieścił futbolówkę przy samym słupku. To było dla In-Plusu sygnałem alarmowym, że wcale nie będą mieli tutaj łatwo, zwłaszcza jeśli nie zaczną grać na 100% swoich możliwości. Ale zbierali się do tego bardzo długo i niewiele brakowało, by przegrywali 0:2, ale na ich szczęście Mateusz Gawłowski najpierw nie wykorzystał świetnej okazji, a potem ten sam zawodnik trafił w słupek! A że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, to Marcovę spotkała bardzo bolesna kara. Końcówka pierwszej połowy została bowiem totalnie zdominowana przez obrońców tytułu, którzy w ciągu zaledwie sześciu minut zdobyli trzy gole pod rząd! To sugerowało, że mecz jest rozstrzygnięty, bo przecież nikt o zdrowych zmysłach nie przypuszczał, że ferajnie Patryka Gall może się tutaj stać jeszcze krzywda. Szczególnie, iż Marcova musiała sobie przecież radzić bez rezerwowych, co sugerowało, że z każdą minutą wynik będzie jej coraz bardziej odjeżdżał. Ale wcale tak nie było!

    Być może In-Plus zbyt szybko uwierzył, że udało mu się złamać oponenta. A ten wcale nie zamierzał się poddawać. Zawodnicy czuli, że tu nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, a wiary dodało im trafienie z 34 minuty. W tylko sobie znany sposób Ernest Wiśniewski zdołał zmieścić piłkę w siatce po podaniu Janka Czerwonki, gdzie kąt był tak naprawdę zerowy, a uderzenie nastąpiło z główki. Duża w tym „zasługa” Patryka Rutkowskiego, który nie popisał się także w kolejnej akcji, po której Marcova otrzymała rzut karny! A że Ernestowi Wiśniewskiemu wychodziło tego dnia niemal wszystko, to wygrał on wojnę nerwów z bramkarzem i było 3:3! Mecz rozpoczął się więc na nowo, chociaż po Księgowych było widać, że są pogubieni. I powinni zostać za to skarceni. Marcova miała bowiem dwie wyborne sytuacje, by po raz drugi wyjść w tym meczu na prowadzenie, ale obydwu nie wykorzystała, z czego w drugiej zabrakło jej milimetrów, bo piłka trafiła w słupek. Ależ mielibyśmy emocje w ostatnich minutach, gdyby piłka znalazła jednak metę w siatce! Stało się jednak inaczej. W 43 minucie In-Plus wreszcie obudził się z letargu i po trafieniu Rafała Muchy wrócił na właściwe tory. Co prawda w obronie nadal wyglądał bardzo niefrasobliwie, lecz tuż przed końcem pojedynku udało mu się zakończyć spekulacje i po bramce Janka Skotnickiego sędzia zakończył to starcie. I gdyby to był boks, to arbiter podniósłby rękę w górę kapitana In-Plusu. Ale Marcovie także należą się tutaj duże brawa - i to duże. Byłyby jeszcze większe, gdyby udało się sprawić sensację, ale i tak jeszcze nikt w tym sezonie nie postraszył obrońców tytułu tak bardzo jak oni. Bo aktualni mistrzowie Futboligi, wrócili tutaj z naprawdę dalekiej podróży...


    Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819