Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Dar-Mar Kobyłka
Kolejka 4
1
vs
7
( 0 : 3 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

Offside
niedziela, 06 październik 2019 • 19:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu


         Podsumowanie

        To było pierwsze z kluczowych spotkań pierwszej ligi w tym sezonie. Mierzyły się ze sobą dwaj medaliści poprzedniej edycji, którzy od kompletu zwycięstw rozpoczęły piąty sezon zmagań. Z wielu powodów trudno było tutaj wskazać faworyta, choć po ostatnim, bardzo wysokim zwycięstwie nad Al-Marem, bliżej trzech punktów wydawał się być Offside. Co prawda w niedzielę zabrakło w tej ekipie Konrada Budka, Sebastiana Kozłowskiego, a tylko z boku mecz oglądał Bartek Męczkowski, ale pojawił się za to od dawna awizowany Marcin Mańko. W Dar-Marze sytuacja kadrowa też nie była optymalna – Norbert Kucharczyk nie mógł skorzystać z Piotrka Manaja czy Tomka Bicza. I chociaż można dyskutować, czy są to zawodnicy na podobnym poziomie niż ci nieobecni z Offsidu, to ich brak okazał się dla drużyny w czerwonych koszulkach „zabójczy”. Po prostu nie chce nam się wierzyć, że z nimi w składzie Dar-Mar przegrałby tutaj aż sześcioma golami.

        Ten mecz początkowo nie zapowiadał się na jednostronne widowisko. Brązowi medaliści poprzedniego sezonu weszli w to spotkanie całkiem nieźle i nic nie zwiastowało późniejszej katastrofy. Ale do czasu. W 13 minucie po skrzydle urwał się Radek Dobrzeniecki, dograł w pole karne, a tam sprawę załatwili Marcin Mańko z Maćkiem Sadochą i było 1:0. Ten gol zupełnie rozbił mentalnie ekipę z Kobyłki. Za chwilę było już 2:0, gdy na strzał zdecydował się Grzesiek Trzonkowski a piłka po palcach bramkarza znowu znalazła metę w siatce. Nie minęło kolejne 120 sekund, a zrobiło się 3:0 – autorem gola okazał się Kuba Zasadziński. I szczerze mówiąc – opis tej potyczki moglibyśmy zakończyć. Te bramki ustawiły spotkanie i Dar-Mar bardzo długo nie potrafił się po nich otrząsnąć. Co prawda kolejnych goli w tej części gry już nie stracił, ale żadne to było pocieszenie. Nie było bowiem najmniejszych szans na odrobienie strat, bo gra drużyny nie rokowała, iż cokolwiek może się nagle odmienić. Offside ma zresztą zbyt dużo doświadczonych graczy, by taką przewagę roztrwonić, no ale wiadomo – to tylko piłka. Oczekiwaliśmy więc na drugą połowę w nadziei, że emocje jeszcze się tutaj pojawią.

        Dar-Mar z jednej strony nie miał już tutaj nic do stracenia. Chociaż z drugiej – gdyby za bardzo się odsłonił, mogłoby to się skończyć deklasacją, więc ta próba powalczenia o dobry wynik i tak musiała się odbyć z głową. Na szczęście Offside nie forsował już zbytnio tempa i nawet kiedy mógł zagrać do przodu, to wolał do tyłu, zyskując cenne sekundy. I to się na tej ekipie trochę zemściło, bo mniej więcej od 30 minuty Dar-Mar przejął inicjatywę i w 38 minucie zdobył bramkę na 1:3. W teorii zostawało więc jeszcze dość dużo czasu, by napsuć trochę krwi rywalowi, ale do tego było potrzebne kolejne trafienie. I niewiele zabrakło, by w 40 minucie ten zespół dopiął swego. Bartek Roguski strzelił bowiem z kilku metrów w poprzeczkę i możemy dziś gdybać, jakby to się skończyło, gdyby trafił „pod ladę”. A tak za chwilę Offside zabił to spotkanie bramką na 4:1, a potem – tak na wszelki wypadek – dołożył jeszcze kilka łatwych trafień, pokazując przeciwnikowi jego miejsce w szeregu. Nie takiego meczu się tutaj spodziewaliśmy. Niestety Dar-Mar, poza krótkim fragmentem wydawał się być drużyną bez argumentów. Brakowało wspomnianego Piotrka Manaja, który mógłby pogrozić strzałem z dystansu czy dalekim podaniem, podobnie jak Tomka Bicza, którego umiejętność utrzymania futbolówki i wyjścia na pozycję dawałaby nowe możliwości w ataku. Osobna sprawa to kwestia defensywy. Marcin Krucz robił co mógł, wiele razy przerwał akcje przeciwnika, no ale na takim boisku wszystkich dziur połatać się nie da. Cóż – Dar-Mar ma o czym myśleć, tym bardziej że ta porażka o niczym nie musi decydować. I Offside też zdaje sobie z tego sprawę. Nie ulega jednak wątpliwości, że dwa ostatnie wyniki tej ekipy robią wrażenie. Nikt wcześniej tak Dar-Maru nie upokorzył, a i Al-Mar swoje lanie będzie pamiętał długo. Widać, że ten wołomiński walec mocno się rozpędził i nikomu nie będzie łatwo, by spróbować go zatrzymać.


        Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819