Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Na Fantazji
Kolejka 8
4
vs
1
( 2 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Dariusz Łazicki

Wola Rasztowska
niedziela, 03 listopad 2019 • 17:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Nigdy nie wiesz, jak grającą Fantazję zobaczysz w niedzielę. Do tego faktu zdążyliśmy się już przyzwyczaić i jak zwykle byliśmy ciekawi, co przyniesie kolejny mecz z udziałem zawodników z Kobyłki. Czy znowu zagrają przyjemny dla oka i skuteczny futbol, czy może – podobnie jak z Al-Majem – ich poczynaniami będzie rządził chaos i brak pomysłu na grę? Ostatnim rywalem w tej rundzie Fantazyjnych była Wola Rasztowska. Ten zespół ostatnio nie miał ostatnio najlepszej passy, bo przegrał dwa mecze, a co gorsze – stracił też dwóch ważnych dla siebie zawodników. To powodowało, iż w ósmej kolejce ta drużyna na pewno nie była pewna siebie i pewna tego, że może tutaj sięgnąć po całą pulę. A jeśli faktycznie tak właśnie myślała, to nic dziwnego że na boisku wcale nie wyglądało to lepiej...

      Być może określenie, iż był to mecz „do jednej bramki” byłoby niewłaściwe, lecz trzeba uczciwie powiedzieć, że Wola choć była placu gry, to grała tak, jakby jej nie było. Od samego początku to rywale wyglądali dużo lepiej, kreowali sobie znacznie więcej sytuacji i jeśli dla kogoś pachniało tutaj golem, to właśnie dla Kamila Osowskiego i spółki. Ich wstrzeliwanie się w bramkę trochę jednak trwało – w 7 minucie zaliczyli słupek, potem z bliska dobrej okazji nie wykorzystał Adrian Baranowski, ale już trzecia próba okazała się skuteczna. Kamil Osowski dośrodkował w pole karne, a tam ładną główką popisał się Radek Tabaszewski i było 1:0. Po tej sytuacji Wola na chwilę się przebudziła i niewiele zabrakło, by Łukasz Polak doprowadził błyskawicznie do wyrównania, lecz jego intencje dobrze odczytał Kacper Jąkała. I to była bardzo długo jedyna dogodna sytuacja, którą stworzyli sobie gracze w żółto-czarnych koszulkach. Szybko zresztą sytuacja wróciła do normy, a normą była tutaj przewaga Fantazyjnych. I w 17 minucie było już 2:0 – efektowna asysta Michała Kuleszy, Radek Tabaszewski dopełnia formalności i sytuacja z perspektywy Woli robi się bardzo trudna. Ten zespół w końcówce tej części gry miał co prawda szansę, by zmniejszyć straty, ale wykończenie tej akcji było podsumowaniem gry w całej pierwszej połowie. A co gorsze – nie za bardzo widzieliśmy symptomy, że to mogłoby się zmienić. Z ferowaniem wyroków woleliśmy jednak poczekać.

      Druga połowa znów rozpoczyna się perfekcyjnie dla prowadzących. Bartek Przyszewski zbyt długo holuje piłkę, przez co podanie następuje zbyt późno i rywale orientują się w sytuacji. Następuje przejęcie piłki, podanie, strzela Adrian Baranowski i mamy 3:0. Ten wynik był już na tyle komfortowy, że kobyłkowska młodzież mogła sobie spokojnie rozgrywać piłkę na własnej połowie i nigdzie się nie spieszyć. Co zresztą czyniła. Rywale tracili więc siły biegając za futbolówką a nawet gdy mieli ją pod stopami, to prochu wymyślić nie potrafili. Poza strzałem w słupek Adama Wypyskiego, byli praktycznie bezzębni i w ich głowach kiełkowała już myśl, że do domów wrócą bez punktów. Te myśli zintensyfikowały się, gdy ich straty do czterech goli podwyższył Rafał Rusowicz. Wtedy było już po herbacie i jedyne o co walczyli wówczas przegrywający, to trafienie honorowe. Dość szczęśliwie ta sztuka im się udała, bo w 49 minucie swój strzelecki dorobek w tym sezonie powiększył Tomek Kryszkiewicz. Nastrojów mocno to jednak nie polepszyło, bo była to już druga z rzędu porażka w stosunku 1:4. O ile jednak z Tigerem gra wcale nie była taka zła, to tutaj bracia Kryszkiewicz i spółka byli bezsilni. No i przez to rundę skończyli dopiero na siódmym miejscu, choć strata do podium jest minimalna i Wola na pewno ostatniego słowa w tej kwestii nie powiedziała. Co do Fantazji, to w niedzielę obejrzeliśmy jej lepsze oblicze. Szkoda że dzieje się to raz na średnio trzy mecze, bo gdyby regularność była większa, to z taką formą, ten zespół byłby dziś w ścisłej czołówce drugiej ligi. Pozostaje wierzyć, że ta stabilizacja przyjdzie na wiosnę, choć w ich przypadku nie sposób wykluczyć, że może się tu skończyć jedynie na... fantazjach.

      Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819