Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

FC Drzewce
Kolejka 4
1
vs
2
( 1 : 1 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

FC Hash
niedziela, 06 październik 2019 • 18:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Asysta

      Bramka samobójcza

        Żółta kartka

        W ósemce kolejki

          Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

          Piłkarz meczu


             Podsumowanie

            Drzewce bardzo przeciętnie rozpoczęły ten sezon. Dorobek pięciu punktów na dziewięć możliwych nie był oczywiście czymś, co moglibyśmy nazwać kryzysem, ale tych „oczek” spokojnie mogło być więcej. O ile jednak remis chociażby z AGD Marking należało uznać za rezultat dobry, to taki wynik absolutnie nie wchodził w grę z FC Hash. Był to zresztą prestiżowy pojedynek dla jednych i drugich, bo obydwie to zielonkowskie zespoły, a znakomita część zawodników grała ze sobą choćby w miejscowych Orłach. Tutaj nikt nie zakładał więc porażki, ale większe szanse na taki scenariusz dawaliśmy Haszystom. Bo nie dość, że brakowało im choćby Mateusza Kowalskiego, to znowu grali bez zmian. A przeciwko młodym i szybkom Drzewcom, takie coś po prostu musiało się źle skończyć. Przynajmniej w teorii...

            Potyczka rozpoczęła się jednak sensacyjnie. W 4 minucie gola dla byłych pierwszoligowców zdobył bowiem Łukasz Łuniewski. Nikt chyba jednak z tego trafienia nie wyciągał za daleko idących wniosków. To był początek, było jeszcze dużo czasu by odrobić straty, a na boisku w obozie Drzewcy pojawił się Marcin Zaradny. No ale gra zielonkowskiej młodzieży długo nie przekonywała. Owszem – ich przewaga z minuty na minutę rosła, ale brakowało konkretów pod bramką Stefana Neculi. Dopiero w 13 minucie ten zespół stworzył sobie okazję, którą mogliśmy nazwać dogodną, lecz Mateusz Godlewski posłał piłkę obok słupka. Mimo to gol dla ferajny Adriana Zająca wisiał w powietrzu. I w końcu padł, choć w przedziwnych okolicznościach. W 21 minucie Drzewce wykonywały rzut rożny, a piłka odbiła się od próbującego interweniować Patryka Pikulskiego i wpadła do siatki obok zaskoczonego bramkarza Hashu. To jednak nie przybiło ekipy Piotrka Dudzińskiego. Co więcej – niewiele brakowało, by tuż przed przerwą Łukasz Łuniewski zdobył gola na 2:1, lecz nie wykorzystał on podania Patryka Glinki i przegrał pojedynek z Czarkiem Szczepankiem. Mimo to te premierowe 25 minut należało ocenić pozytywnie w wykonaniu Haszystów. Chociaż jasnym było, że to co najtrudniejsze, dopiero ich w tym spotkaniu czeka.

            Druga połowa to już prawdziwy szturm na bronioną przez nich świątynię. Widać, że Drzewce nie chciały czekać z rozstrzygnięciem spotkania zbyt długo i natychmiast rozpoczęły od ataków. Niewiele zabrakło, by już w pierwszej akcji wyszły na prowadzenie, lecz strzał Rafała Kamińskiego powędrował niedaleko od spojenia. Hash był coraz bardziej cofnięty na własnej połowie i w tej części gry skupiał się bardziej na wybijaniu piłki lub przeszkadzaniu przeciwnikowi. Ale szło mu coraz ciężej. Przeciwnicy napierali, a mniej więcej od 40 minuty praktycznie nie schodzili z połowy oponentów. Tyle że skuteczność nie była tego wieczora ich sprzymierzeńcem. Zmarnowali bardzo wiele okazji, gdzie wystarczyło poszukać rogu bramki, podczas gdy większość strzałów leciała wprost w świetnie dysponowanego Stefana Neculę. Obrazek był ciągle taki sam – akcja Drzewcy, pudło, aut bramkowy Hashu, dalekie wybicie, przejęcie i znowu strzał zawodników w biało-czarnych koszulkach. W 45 minucie widzieliśmy już nawet piłkę w siatce, ale Mateusz Godlewski tak nieszczęśliwie dołożył stopę, że w 200% sytuacji trafił futbolówką w poprzeczkę. Hash znowu się więc uratował, a że miał tego wieczora więcej szczęścia niż umiejętności, w 47 minucie to on zadał decydujący cios! Trafieniu Patryka Pikulskiego towarzyszyły małe kontrowersje, bo strzelec gola zderzył się z bramkarzem i sędzia mógł to różnie zinterpretować, ale akcja była kontynuowana i za chwilę Hash mógł celebrować zwycięstwo. Chyba po żadnym spotkaniu Drzewce nie były tak rozczarowane jak po tym. Równie dobrze mogły tutaj wygrać 4:1, no ale jeśli nie wykorzystuje się tylu okazji, to niestety. Wydawało nam się, że poziom boiskowego cwaniactwa Adrian Zając i spółka osiągnęli już w stopniu dostatecznym, ale jak widać – do mistrzów w tych fachu sporo im jeszcze brakuje.


            Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819