Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

SSC ŻoliBoli
Kolejka 4
1
vs
4
( 0 : 1 )

Ursynów
niedziela, 06 październik 2019 • 12:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu


         Podsumowanie

        ŻoliBoli już dwukrotnie w tym sezonie straciło zwycięstwo praktycznie w ostatniej chwili. No ale mówi się, że do trzech razy sztuka i ligowi debiutanci mieli nadzieję, że premierowy triumf w Futbolidze to tylko kwestia czasu - i to tego najbliższego. W niedzielę ich rywalem był Ursynów. Podopieczni Roberta Biskupskiego, po bardzo dobrym pierwszym meczu w swoim wykonaniu, kolejne dwa mieli już słabsze i trudno powiedzieć, czy można było ich uznać za faworytów tej potyczki. Być może ich atutem było to, że doskonale znali swoich rywali, bo część z nich w tamtym sezonie była ważną składową właśnie ich zespołu. W weekend, z pięciu zawodników którzy jeszcze niedawno reprezentowali czarno-czerwone barwy pojawiło się czterech, z czego jeden – Maciek Olszewski – na razie grać nie może. Kluczowym nieobecnym był Szymon Tokaj, a więc najlepszy zawodnik ŻoliBoli w poprzednich spotkaniach. Bez niego zespół SSC tracił dużo ze swojej wartości i istniały poważne obawy, że konsekwencje jego braku mogą być bolesne. I tak też się stało...

        Ten „mecz przyjaźni” przez długi czas nie był wielkim widowiskiem. Więcej z gry miał Ursynów, który starał się grać cierpliwie i wymieniać dość dużą liczbę podań, a gdy nadarzała się okazja, szukał swoich szybkich napastników. I faktycznie – Mateusz Muszyński czy Tomek Sieczkowski stanowili bardzo duże zagrożenie dla defensywy rywala, jednak w kluczowych momentach zawsze czegoś brakowało. Przeciwnicy z kolei grali raczej prostą piłkę. Często szukali choćby dalekich zagrań na Konrada Rozbickiego, ale ten wielokrotnie musiał sobie radzić z dwoma zawodnikami rywala, co po prostu nie mogło się dla niego dobrze skończyć. Dziurę po Szymonie Tokaju w środku pola starał się z kolei załatać Piotrek Wojciechowski. Umiejętności temu graczowi nie brakowało, ale czasami nie miał po prostu z kim „poklepać” i zamiast do przodu, trzeba było podawać do tyłu. Ta gra, póki było jeszcze 0:0, miała uzasadnienie, ale problem zrobił się dokładnie w 17 minucie. Błąd w rozegraniu piłki przez ŻoliBoli wykorzystał bowiem Mateusz Muszyński, który po odbiorze zaliczył kilkunastometrowy rajd z piłką, wykańczając go celnym strzałem i otwierając wynik. To trafienie było ważne z perspektywy Ursynowa, bo dzięki temu nie trzeba się było z niczym spieszyć, a można było jedynie czekać na to co wymyśli przeciwnik. Ale kto wie, czy ta sytuacja trochę nie uśpiła zespołu Roberta Biskupskiego. Druga połowa rozpoczęła się bowiem dla niej najgorzej jak tylko mogła...

        Od samego początku finałowej części gry dało się zauważyć, że Ursynów gra zbyt zachowawczo. I to się zemściło, bo w 33 minucie ŻoliBoli doprowadziło do wyrównania. Dalekie podanie do Konrada Rozbickiego, ten bardzo przytomnie przedłuża tor lotu piłki głową do Piotrka Wojciechowskiego, a pomocnik SSC nie myli się w sytuacji sam na sam i było 1:1. To była zasłużona bramka, bo debiutanci w tym okresie prezentowali się lepiej i niewiele zabrakło, by poszli za ciosem. Widać było, że nabrali wiatru w żagle, ale ich problem polegał na tym, że nadal zdarzały im się bardzo proste błędy w obronie. I przez to w 37 minucie znowu musieli odrabiać straty. Żadnemu z zawodników w błękitnej koszulce nie udało się przerwać indywidualnej szarży Piotrka Miętusa, który w swoim stylu zabrał się z piłką, a potem zdołał ją zmieścić obok interweniującego Michała Olszewskiego. Ten gol był kluczowym dla losów spotkania. ŻoliBoli musiało bowiem postawić wszystko na jedną kartę, co źle się dla tej ekipy skończyło. Ich katem okazał się Mateusz Muszyński, który w 42 minucie zaliczył trafienie na 3:1, a potem z zimną krwią wykończył kapitalne podanie Patryka Banaszkiewicza i zamknął mecz w stosunku 4:1. Ursynów zanotował więc drugie zwycięstwo w sezonie i powrócił w okolice czołówki tabeli. Nie był to może wielki mecz triumfatorów, ale na pewno wyglądało to dużo lepiej, niż z Na Fantazji czy AGD Marking. A ŻoliBoli? Dobry fragment w drugiej połowie to było zdecydowanie za mało, by to spotkanie zapisać na swoje konto. Bardzo odczuwalny był brak lidera, bo z Szymonem Tokajem w składzie, istniała realna szansa, by tutaj zapunktować. Może nie za trzy, może za jeden, chociaż teraz to i tak już tylko i wyłącznie gdybanie.


        Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819