Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Na Fantazji
Kolejka 4
4
vs
4
( 3 : 2 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

AGD Marking
niedziela, 06 październik 2019 • 17:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Po tym, co Na Fantazji prezentowało ostatnio, trudno było uwierzyć, że chłopaki będą w stanie nawiązać równorzędną walkę z jednym z głównych kandydatów do mistrzostwa 2.ligi. Pewną nadzieją, że to się jednak uda zrobić, była obecność Patryka Wróblewskiego. Ten gracz zwykle pojawia się na jednym meczu w sezonie Fantazyjnych, zgarnia tytuł MVP i wraca z powrotem do Anglii. Ale jeden zawodnik różnicy nie zrobi, jeśli nie będzie miał odpowiedniego wsparcia ze strony kolegów. Jednak w niedzielę okazało się, że Kamil Osowski i spółka mogą grać znacznie lepiej, niż robili to ostatnio. A że AGD Marking również pokazało klasę, to dzięki temu obejrzeliśmy jedno z najlepszych spotkań w trwającej kampanii.

      W lidze ósemek zdarzają się spotkania, gdzie nie pada ani jeden gol. Tymczasem w przypadku tych zespołów, po dziewięciu minutach obydwaj bramkarze wyciągali piłkę z siatki łącznie aż cztery razy! Zaczęli Fantazyjni – najpierw bramkę zdobył Adam Bieniak, a następnie ładną, bo zespołową akcję całej drużyny wykończył Adrian Baranowski. Marking musiał być zaskoczony takim obrotem sprawy, aczkolwiek nie dał po sobie tego poznać i już w kolejnej akcji zmniejszył straty do połowy. A lada moment był już remis – Janek Szulkowski zagrywa do Dawida Jeznacha, a ten nie myli się z bliskiej odległości i mamy 2:2. Tego trochę należało się spodziewać, gdyż byliśmy pewni, iż Na Fantazji nie będzie w stanie utrzymać takiej gry jak na początku, na przestrzeni całego spotkania. A gdy rywal wyrównał, to skłonni byliśmy się założyć, że kolejne gole dla AGD są jedynie kwestią czasu. Ale nic z tego. W 15 minucie piłka znów jak po sznurku krąży w ekipie w białych koszulkach, a wszystko perfekcyjnie puentuje Michała Kulesza i robi się 3:2. W końcówce pierwszej połowy, prowadzący marnują jeszcze dwie dogodne okazje, które mogłyby im dać naprawdę duży spokój przed drugą częścią spotkania. Ale i tak nie było źle. I grając tak dalej była szansa, by to właśnie Fantazyjni okazali się pierwszym zespołem, który rozłoży Marking na łopatki.

      Druga połowa była równie emocjonująca co pierwsza. Zespół z Kobyłki nie spuszczał z tonu, nie zamierzał się jedynie kurczowo bronić, ale zaczęły się pojawiać poważne błędy. W 31 minucie za krótkie wybicie z autu bramkowego, piłka trafia dla Kacpra Dalby, ten odnajduje Janka Szulkowskiego i efektów możemy się domyśleć. I znowu w naszej głowie to spotkanie układa się w jeden scenariusz – że AGD wreszcie wrzuca wyższy bieg i ucieka na kilkubramkową odległość. Ale nadal nic z tego nie wychodziło. Fantazyjni grali dobrze i chociaż nie atakowali tak często jak wcześniej, to gdy już znajdowali się w okolicach pola karnego rywali, było groźnie. I w 37 minucie po raz kolejny podopieczni Kamila Osowskiego znaleźli się o bramkę z przodu. Michał Kulesza ładnym strzałem zewnętrzną częścią stopy pokonał Kubę Bogdana i to Fantazja była bliżej trzech punktów. A niewykluczone, że sięgnęłaby po nie, gdyby w 42 minucie wyborną okazję wykorzystał Rafał Rusowicz. Dostał on doskonałe podanie od Patryka Wróblewskiego i mógł zrobić z piłką wszystko – ostatecznie strzelił obok bramki. To był dar od losu dla Markingu, który nadal parł w poszukiwaniu wyrównania. Wytrwałość się opłaciła – Janek Szulkowski ani myślał, by przegrać z zespołem, w którego barwach dawno temu zagrał jedno spotkanie i to on zmienił wynik na 4:4. On również miał w samej końcówce kilka stałych fragmentów gry, ale z precyzją nie było już tak dobrze jak wcześniej i ten kapitalny mecz skończył się remisem. Prawdę mówiąc, to gdyby tylko przepisy na to pozwalały, obydwu ekipom przyznalibyśmy nie po jednym punkcie, a przynajmniej po dwa. To starcie oglądało się bardzo dobrze i dobrze się stało, że ani jednym ani drugim nie udało się przechylić szali na swoją stronę. Byłoby bowiem nie fair, gdyby jedna z ekip po takim spotkaniu wyjechała z Zielonki z pustymi rękoma. Nawet jeśli mały niedosyt odczuwają pewnie obydwie ;)


      Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819