Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

FC Hash
Kolejka 18
0
vs
3
( 0 : 1 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Robert Koc

Incognito
poniedziałek, 17 czerwiec 2019 • 20:10 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Asysta

      W ósemce kolejki

        Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

        Piłkarz meczu


           Podsumowanie

          To był ostatni mecz czwartej edycji rozgrywek. Dla Hashu to było przy okazji pożegnanie z pierwszą ligą, co powinno się pewnie stać już wcześniej, ale w tym przypadku było i tak jedynie kwestią czasu. Incognito również było w pewnym momencie zagrożone spadkiem, jednak ten zespół kontrolował sytuację, nie dał się wyprzedzić Tiger United i zasłużenie pozostał w futboligowej elicie. I ten całkiem udany dla siebie sezon chciał spuentować zwycięstwem, ale Haszyści mieli oczywiście podobne plany. A w tamten poniedziałek Piotrek Dudziński zebrał całkiem niezły skład, co sugerowało że tutaj może być ciekawie od pierwszej do ostatniej minuty. A przynajmniej na to się zapowiadało.

          Sam mecz nie należał do najbardziej porywających. Więcej niż podbramkowych sytuacji było prostych błędów, które tak naprawdę trudno powiedzieć z czego wynikały, wszak jak wspomnieliśmy wyżej – ani jedni ani drudzy nie powinni czuć żadnej presji. W tym wszystkim początkowo trochę lepiej czuł się Hash, który w 9 minucie mógł nawet objąć prowadzenie, lecz strzał Piotrka Dudzińskiego powędrował obok bramki. Jeszcze lepszą okazję zmarnował chwilę później Miłek Pacha. Złe wybicie piłki spod własnej świątyni spowodowało, że ta padła łupem napastnika miejscowych, który zdecydował się na strzał, lecz w dogodnych okolicznościach posłał futbolówkę nad poprzeczką. A że niewykorzystane okazje lubią się mścić, to mniej więcej po upływie kwadransa to Incognito prowadziło 1:0. Zaczęło się również od błędu – obrońcy Hashu źle rozegrali piłkę z autu bramkowego, dzięki czemu markowianie mieli ułatwione zadanie i po asyście Grześka Pańskiego, piłkę do siatki skierował Rafał Kawałowski. Ale paradoksalnie – to była praktycznie jedyna sytuacja graczy Mariusza Kwiatkowskiego. Ich rywale atakowali częściej i nawet stracony gol ich nie zraził, tym bardziej że w 18 minucie mogli wyrównać. Ładny strzał Wojtka Rytla-Tyburczego i Karol Kupisiński miał spore problemy by odbić futbolówkę, ale wszystko skończyło się dla niego szczęśliwie. Wynik 1:0 ostał się więc do końca pierwszej połowy, lecz dalecy byliśmy od stwierdzenia, że uczciwie oddał on przebieg boiskowych wydarzeń. Dlatego też w kwestii końcowego rezultatu niczego tutaj nie przesądzaliśmy.

          Ale finałowa odsłona rozpoczęła się kapitalnie dla faworytów. Grzesiek Pański zdecydował się na strzał, Zina zaliczyła po drodze rykoszet i totalnie zmyliła Stefana Neculę i zrobiło się 2:0. W tym momencie widmo kolejnej porażki Hashu zrobiło się bardzo realne, ale i teraz gracze z Zielonki nie złożyli broni. Nadal byli aktywni, nadal mieli swoje sytuacje, tyle że w kluczowych momentach brakowało im szczęścia i precyzji. W 31 minucie w poprzeczkę trafił Miłek Pacha. Za chwilę powtórka z rozrywki – tym razem uderza Piotrek Dudziński i futbolówka ponownie obija pionową część metalowej konstrukcji! Haszyści nie odpuszczają i walczą chociażby o honorowe trafienie. W 39 minucie marnują jednak ostatnią okazję jaką sobie stworzyli, a tym razem twarz w dłoniach musiał ukryć Darek Boluk. Co na to wszystko Incognito? Jak się można domyśleć – odpowiedzieli golem. W 45 minucie Sebastian Ryński znalazł Grześka Pańskiego, a ten zdobył ostatnią ligową bramkę w sezonie 2018/19. Wynik 3:0 poszedł więc w świat, chociaż zwycięzcy pewnie mieli świadomość, iż był to rezultat ponad stan. Nie twierdzimy, że nie zasłużyli na zwycięstwo, ale na pewno nie w takim stosunku. To jednak trochę podsumowało sezon w wykonaniu Hashu, któremu wiatr wiał w oczy od pierwszej do ostatniej kolejki. Dobrze się jednak stało, że miejscowi wreszcie posmakują drugiej ligi, bo pierwszą traktowali mało poważnie i wizerunek rozgrywek na pewno na ich spadku nie ucierpi. Ciekawe jak im będzie szło na zapleczu elity, szczególnie gdyby nie zmieniło się ich podejście do tematu. Co do Incognito, to ten zespół udowodnił, iż stać go na to, by toczyć wyrównaną rywalizację z najlepszymi. Wiadomo – oni też mieli lepsze i gorsze momenty, ale jak na pierwszy rok w elicie wyglądało to nieźle. Tyle że chłopaki muszą pamiętać, że dla beniaminka najtrudniejszy jest ponoć drugi sezon. Ale tym będą się martwili dopiero od września. Teraz czas na zasłużone wakacje.


          filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1INP