Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Incognito
Kolejka 17
3
vs
4
( 0 : 2 )

Al-Mar Wołomin
niedziela, 09 czerwiec 2019 • 11:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

W ósemce kolejki

Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

Piłkarz meczu


     Podsumowanie

    Rozgrzewka graczy Al-Maru zbiegła się z końcówką spotkania Dar-Maru z Tiger United. Co prawda zespół z Wołomina miał nadzieję na porażkę swoich najgroźniejszych rywali, ale remis i tak był dla nich niezłym wynikiem, bo przy sukcesie nad Incognito, zmniejszał ich stratę do zaledwie jednego punktu. Tylko czy można było w ciemno założyć, że Al-Mar wygra z markowianami? W teorii tak podpowiadały nam wszystkie statystyki, ale nie zapominajmy, iż sytuacja rywali w kwestii utrzymania, chociaż niemal komfortowa, to jednak nie była do końca wyjaśniona. Zespołowi Mariusza Kwiatkowskiego brakowało punktu i remis zawodników w bordowych koszulkach na pewno by tutaj zadowolił. I paradoksalnie – wcale nie było od niego tak daleko i to biorąc pod uwagę, że w pewnym momencie przegrywali już 0:4!

    Gdy to spotkanie się rozpoczęło, po Al-Marze widać było dużą determinację. Ten zespół nie chciał niczego pozostawiać przypadkowi i szybko zaczął stwarzać sobie dogodne okazje, których jednak długo nie potrafił zamieniać na bramki. Dwie szanse zmarnował chociażby Krzysiek Powierża, a jedną Adam Baran, gdzie należy przede wszystkim pochwalić Grzegorza Belniaka, który świetnie sparował piłkę na słupek. No ale ten strzelecki impas faworytów nie mógł trwać wiecznie i wreszcie został przełamany – w 15 minucie ładne uderzenie Mateusza Kowalczyka po długim rogu i golkiper Incognito był bez szans. Prowadzenie 1:0 było zasłużone, aczkolwiek markowianie wcale nie byli w tym spotkaniu statystami. Wiele razy udało im się przetransportować z futbolówką pod pole karne Błażeja Kaima, lecz wtedy zaczynały się problemy. A to złe decyzje, a to złe podania i ten brak zdecydowania doprowadził do tego, że w 20 minucie było już 0:2, a kolejnego gola na swoje konto zapisał Mateusz Kowalczyk. To bardzo źle wróżyło przegrywającym, którzy wyglądali na trochę zdezorientowanych. Ale z drugiej strony – mieli jeszcze całą drugą połowę, by wreszcie zacząć zdobywać gole, a gdyby tę misję rozpoczęli w miarę szybko, to tliła się tu jeszcze nadzieja na satysfakcjonujący wynik.

    Początek drugich 25 minut był jednak w wykonaniu Incognito fatalny. Dwie kontry Al-Maru, dwa gole, 0:4 w ogólnym bilansie i wydawało się, że nic ciekawego już w tej rywalizacji nie zobaczymy. Ale sytuacja zmieniła się chwilę później. Najpierw bowiem prowadzący nie wykorzystali doskonałej okazji, gdy Krzysiek Powierża przegrał pojedynek z Grzegorzem Belniakiem. Od razu poszła akcja w drugą stronę i Paweł Pszczółkowski wreszcie otworzył dorobek strzelecki swojego zespołu. To trafienie troszkę wybiło z rytmu Al-Mar, który wiedział iż nie ma tutaj co szarżować, bo rywal „przyjdzie” i wtedy nadarzy się okazja, by zadać mu kolejne ciosy. Incognito faktycznie próbowało, ale drugą część swojego planu odrobienia strat rozpoczęło zbyt późno. Gola na 2:4 udało się zdobyć dopiero w 47 minucie, a więc do końca spotkania zostało jeszcze ledwie kilka chwil. Ale markowianie nie odpuszczali. Lada moment wykreowali kolejną szansę i Sebastian Ryński pokazał jak się wykorzystuje dogodne okazje, zdobywając bramkę na 4:3! Czyżbyśmy mieli być świadkami jednego z najbardziej spektakularnych come-backów w historii rozgrywek? Nic z tego. Przegrywającym na więcej zabrakło już czasu, ale pretensje mogą mieć tylko do siebie. Bo w drugiej połowie udowodnili, że nie było to spotkanie, które musiało się zakończyć ich porażką. Niestety – błędy w obronie, słaba skuteczność i skończyło się porażką. Oby tylko sytuacja nie powtórzyła się w ostatniej kolejce, bo wtedy skutki mogą być dużo gorsze niż teraz. Z kolei Al-Mar też dostał nauczkę, że nawet przy wysokim prowadzeniu, nie ma prawa spocząć na laurach. Bo gdyby się okazało, iż stracił tutaj punkty na wagę podium, to długo by sobie tego nie potrafił wybaczyć.


    Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819