Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Nauka Jazdy u Sławka
Kolejka 13
1
vs
1
( 0 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

FC Hash
niedziela, 12 maj 2019 • 20:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu


         Podsumowanie

        Trochę prześmiewczo można stwierdzić, że widząc wyniki (nie)osiągane przez FC Hash w tym sezonie, ten zespół skupił się chyba na Pucharze Ligi. Mimo trudnej grupy, wypadł w nim bowiem nadspodziewanie dobrze, awansował do kolejnej fazy i wiedzieliśmy, że dzięki temu nabierze trochę wigoru przed ostatnią niedzielą. To z kolei nie była dobra informacja dla Nauki Jazdy u Sławka. Gdyby bowiem ligowy beniaminek rywalizował z tym Hashem sprzed kilku tygodni, pewnie rozbiłby go dość gładko. Ale teraz musiał stawić czoła zmotywowanej ekipie, która liczyła, że wreszcie uda jej się otworzyć punktowy dorobek. To wszystko zapowiadało naprawdę spore emocje.

        Początek spotkania należał do Nauki Jazdy. W 3 minucie gola po uderzeniu głową o mało nie zdobył Bartek Kielczyk, ale piłka poszybowała ostatecznie ponad poprzeczkę. W 6 minucie swoich sił spróbował Kamil Nowak – nie udało mu się jednak poszukać rogu bramki Stefana Neculi i uderzając w sam środek, dał możliwość łatwej interwencji bramkarzowi. Hash na te dwie sytuacje długo nie potrafił odpowiedzieć. Na jego korzyść działał jednak fakt, że przeciwnicy rozochoceni tym perspektywicznym początkiem, coraz więcej uwagi zaczęli przykładać do ataku, przez co coraz bardziej ryzykowali w obronie. Drużyna Piotrka Dudzińskiego widziała co się święci i niewiele zabrakło, by właśnie po jednym z kontrataków, miejscowi objęli prowadzenie tuż przed przerwą. W 23 minucie bardzo dogodną okazją dysponował Mateusz Kowalski, który miał dużo czasu by skutecznie złożyć się do uderzenia, ale finalnie piłka poleciała obok słupka. Wynik 0:0 dotrwał więc do przerwy i byliśmy pewni, że w drugiej połowie obraz gry nie ulegnie zmianie. „Sławki” będą napierać, a Hash skupi się na szukaniu swoich szans w szybkich kontratakach. O bramki byliśmy więc spokojni.

        Finałową odsłonę znowu lepiej rozpoczęli gracze beniaminka. Tyle że nadal brakowało im skuteczności – najpierw Mateuszowi Marcinkiewiczowi, a potem Kamilowi Nowakowi, po którego strzale piłka trafiła w poprzeczkę. Te niewykorzystane okazje mogły się zemścić, gdy w 33 minucie Piotrek Dudziński miał na nodze gola na 1:0, lecz świetna interwencja Radka Gąsiorowskiego nie pozwoliła Haszystom cieszyć się z prowadzenia. Wypadki na boisku nabrały dużej prędkości i w kolejnej akcji w roli głównej wystąpił Mateusz Marcinkiewicz. Dostał on dobre podanie od Michała Łapińskiego i zdecydował się na strzał po dalszym rogu bramki Stefana Neculi - pomylił się jednak o dobry metr. I gdy zawodnicy w niebieskich koszulkach jeszcze rozpamiętywali tę sytuację, to Hash objął prowadzenie. Chytry strzał Mateusza Lewandowskiego, golkiper Nauki Jazdy nie jest w stanie zatrzymać toru lotu piłki i mieliśmy otwarcie wyniku. Gospodarze byli wtedy o 12 minut od pierwszego zwycięstwa w sezonie, a biorąc pod uwagę nieskuteczność rywali, tutaj mogło się skończyć wynikiem 1:0. Na szczęście dla debiutantów, w 38 minucie wreszcie przełamał się Kamil Nowak, który ładnie „zawinął” piłkę po dalszym słupku z podania Sebastiana Laskowskiego i szybko doszło do remisu. Rozpoczęło się więc poszukiwanie zwycięskiego gola dla Nauki, jednak mimo nieustannych prób, Hash nie dawał się złamać. Także wtedy, gdy po drugiej żółtej kartce boisko musiał opuścić Piotrek Dudziński. Ekipa Bartka Jankowskiego robiła co mogła i jeszcze w ostatniej minucie Sebastian Radzki mógł zadać decydujący cios, lecz swoją robotę znowu bez zarzutu wykonał Stefan Necula. Rezultat 1:1 stał się obowiązującym i jedni i drudzy mogą z jego powodu odczuwać niedosyt. Większy na pewno „Sławki”, bo oni byli stroną dominującą, ale jeśli nie wykorzystuje się tylu szans, to trzeba się wpierw uderzyć we własną pierś. Co innego sama gra NJUSa – to mogło się podobać, bo chociaż czas uciekał, to chłopaki byli konsekwentni w swoich próbach kombinacyjnej piłki. To niedługo zacznie procentować i w taki też sposób na ten punkt – z bądź co bądź – mało ekskluzywnym przeciwnikiem, należy spojrzeć.


        filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1