Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

FC Tiger United
Kolejka 13
0
vs
2
( 0 : 1 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

Al-Mar Wołomin
niedziela, 12 maj 2019 • 21:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Niestrzelony rzut karny

      W ósemce kolejki

        Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

        Piłkarz meczu

          Czyste konto


             Podsumowanie

            W tej rundzie wszystko idzie po myśli Al-Maru. Jeszcze niedawno jego strata do podium wynosiła kilkanaście punktów, natomiast teraz – przy ewentualnym zwycięstwie nad Tiger United – mogła się zmniejszyć do zaledwie jednego oczka! Walka szła więc o konkretną stawkę, ale ekipa Mariusza Magierka również miała swoje ambicje. Z racji wygranej Incognito nad Marcovą, Zjednoczone Tygrysy traciły już pięć punktów do bezpiecznej strefy i bardzo potrzebowały zwycięstwa. Ale gdy zobaczyliśmy, że Filip Sawiński i Tomek Rzepniewski wcale nie są rezerwowymi, a jedynie kibicami i Tiger cały mecz będzie musiał zagrać bez zmian, byliśmy niemal pewni, że czeka ich droga przez mękę. A przebieg spotkania pokazał, iż nasze myślenie nie było nieuzasadnione.

            Od razu jednak zaznaczmy – wcale nie było to spotkanie do jednej bramki. Oczywiście Al-Mar miał przewagę w posiadaniu piłki, lecz długo nie potrafić zrobić z niej większego użytku. Dopiero w 11 minucie pierwszą dogodną okazję miał Kamil Melcher, który po ładnym dryblingu znalazł sobie miejsce do strzału, lecz Daniel Kowalski nie dał się zaskoczyć i na otwarcie wyniku musieliśmy poczekać. Na szczęście nie tak długo, bo dokładnie po upływie kwadransa, sędzia wycenił kontakt między Arkiem Bielickim a Łukaszem Godlewskim na rzut karny. Do piłki podszedł sam poszkodowany, lecz golkiper Tiger United wyczuł intencje strzelca, chociaż na dobitkę recepty już nie znalazł. Na pewno był to gol z kategorii, których można było uniknąć. Miał on też wpływ na dalszy rozwój wypadków, bo teraz Tiger musiał dać z siebie jeszcze więcej, zaryzykować, a wiadomo że wtedy można nie tylko coś zyskać, ale też stracić. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ jednak zmianie, chociaż w 24 minucie niewiele zabrakło Karolowi Wojtkowskiemu, a po strzale ze swojej lepszej lewej nogi, pokonałby Błażeja Kaima. Tak naprawdę, to ten gracz był niemal jedynym, którym w premierowych 25 minutach stwarzał jakiekolwiek zagrożenie po stronie United. I to musiało się zmienić, jeśli przegrywającym marzyło się tutaj odrobiene strat.

            To co napisaliśmy wyżej, musieli wziąć do siebie przede wszystkim Paweł Gołaszewski i Adam Drewnowski. Chęci nie mogliśmy im odmówić, a inna sprawa, że we dwójkę niewiele byli w stanie zdziałać. W 30 minucie ten drugi z nich miał jednak dobrą okazję, by zmienić wynik na 1:1. Jego płaski strzał z lewej nogi minął dosłownie o pół metra słupek bramki Błażeja Kaima. To był sygnał, że Tiger United jeszcze żyją i nie ułatwią rywalom kwestii zwycięstwa. Al-Mar też dysponował jedną świetną okazją – w 31 minucie uderzał Adam Baran, lecz Daniel Kowalski ponownie był na posterunku i nie pozwolił na powiększenie różnicy bramkowej. Niestety – w 47 minucie przytrafił mu się dość prosty błąd. Z rzutu wolnego piłkę uderzył wspomniany Adam Baran i gdy wydawało się, że ta padnie łupem golkipera Tigera, w niewytłumaczalny sposób znalazła się w siatce. To był koniec nadziei przegrywających, którzy nie mieli już ani czasu ani chyba wiary w to, że cokolwiek uda się tutaj zmienić. Na pewno szkoda tego meczu, bo obydwa gole padały w dość niegroźnych okolicznościach, którym przy lepszym ustawieniu czy zachowaniu, można było zapobiec. Łatwo się jednak mówi z perspektywy czasu. Cóż, Tiger jest praktycznie na krawędzi spadku z elity i jeżeli polegnie w niedzielę z Incognito, to pozostanie mu tylko matematyka. Z kolei Al-Mar po czwartym kolejnym zwycięstwie i szóstym, w ostatnich siedmiu meczach, odzyskał panowanie nad samochodem, który zmierza w kierunku podium. I widać po nim, że jest ogromnie zdeterminowany, żeby nie skończyło się tak, iż narobił sobie tylko smaku, a później będzie się musiał nim obejść. Czas pokaże co z tego wyjdzie, ale za sam fakt powrotu do gry i tak należą mu się solidne brawa.


            filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1INP