Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

In Plus Marki
Kolejka 12
5
vs
0
( 2 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

Incognito
niedziela, 14 kwiecień 2019 • 20:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Asysta

      W ósemce kolejki

        Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

        Piłkarz meczu

          Czyste konto


             Podsumowanie

            Wygrali z Dar-Marem, zremisowali z Offsidem, więc w teorii było ich stać na pokonanie In-Plusu. Mowa oczywiście o Incognito, zespole który w ostatnich tygodniach jest chyba na ustach wszystkich i który miał ochotę na skompletowanie klasycznego hat-tricka, czyli pozbawienie punktów trzech drużyn ze ścisłej czołówki. Takie były plany, takie były nadzieje, chociaż gdy zobaczyliśmy, że Mariusz Kwiatkowski nie będzie dysponował Karolem Kupisińskim czy Grześkiem Pańskim, to wiedzieliśmy, iż mogą to być jedynie marzenia ściętej głowy. Naszego myślenia nie zmieniła nawet nieobecność po stronie Księgowych Patryka Szeligi, bo jednak In-Plus ma wielu klasowych zawodników, którzy byli w stanie spowodować, że wynik i tak będzie tutaj korzystny dla faworytów. I w rzeczy samej – tak też się stało.

            In-Plus od samego początku szybciej poukładał swoją grę aniżeli rywal. Tego jednak należało się spodziewać, chociaż oddajmy Incognito, że nie był to zespół który jedynie czekał na wymierzenie mu kary. Podopieczni Mariusza Kwiatkowskiego grali mądrze, starali się przede wszystkim nie popełniać prostych błędów i udawało im się to do 13 minuty. Właśnie wtedy ręką we własnym polu karnym zagrał Czarek Kawałowski a Karol Szeliga wykorzystał rzut karny i wynik się otworzył. A na jego podwyższenie wcale nie musieliśmy długo czekać – już trzy minuty później Janek Skotnicki wykorzystał dobre podanie Karola Szeligi i mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi rywali, co stawiało In-Plus w komfortowej sytuacji przed dalszą częścią spotkania. A to nie był koniec problemów zawodników w bordowych koszulkach, bo kontuzji nabawił się Mariusz Kwiatkowski, a to oznaczało, że na bramce musiał stanąć Czarek Kawałowski. Strata bramkarza i strata zawodnika z pola nie wróżyła najlepiej przegrywającym, którzy starali się jednak nie przejmować problemami. I gdyby na początku drugiej połowy zdołali zainkasować trafienie kontaktowe, być może w tym spotkaniu przeżywalibyśmy jeszcze niemałe emocje. Niestety – problemem Incognito okazała się skuteczność, a konkretnie – jej brak.

            Na początku finałowej części gry, Incognito stworzyło sobie dwie wyborne okazje do zdobycia bramki. W obydwu palce maczał Kamil Ryński, który najpierw świetnym podaniem uruchomił Rafała Kawałowskiego, który miał przed sobą tylko Krystiana Rytla. I chociaż posłał nawet piłkę obok golkipera In-Plusu, to niestety futbolówka minęła również bramkę. Druga fantastyczna szansa została zaprzepaszczona w 31 minucie. Wtedy Kamil Ryński wystąpił już w roli egzekutora, ale i on nie potrafił pokonać Krystiana Rytla, który tym razem interweniować musiał i zrobił to jak na swoją klasę przystało. Zmarnowanie powyższych okazji było tym boleśniejsze, że za chwilę Incognito przegrywało już 0:3. I był to gol kuriozum, bo doszło do nieporozumienia obrońcy z bramkarzem i Janek Skotnicki zdobył jedną z najłatwiejszych bramek w swojej przygodzie z Futboligą. Ten gol rozwiewał wszelkie wątpliwości w kwestii zwycięzcy, tym bardziej że zawodnicy Incognito powoli spuszczali głowy i zaczęli przyjmować kolejne ciosy. Łącznie stracili ich pięć, a ponieważ po stronie „zysków” widniało okrągłe zero, to starcie skończyło się dla nich dość bolesną lekcją. Potwierdziło się, że przeciwko takiej ekipie jak Księgowi nie będziesz miał wielu okazji i musisz wykorzystać te, które wykreujesz. Incognito ta sztuka się nie udała, aczkolwiek sama gra nie była tak tragiczna, jak mogłoby się wydawać. Na innego rywala mogłoby to nawet wystarczyć, ale na In-Plus nie. Ekipa Patryka Gall potwierdziła dobrą formę i udowodniła, że nawet bez jednej ze swoich największych gwiazd, potrafi zagrać na zero z tyłu i skutecznie z przodu. I pomyśleć że rok temu, w analogicznym czasie ten zespół zajmował siódme miejsce w tabeli, z zaledwie kilkoma punktami przewagi nad strefą spadkową. Jak to się wszystko zmienia...


            filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1INP