Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

Zaloguj się!

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

AS Marcova
Kolejka 9
2
vs
0
( 1 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

FC Hash
niedziela, 18 listopad 2018 • 19:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Asysta

      Żółta kartka

        Niestrzelony rzut karny

          W ósemce kolejki

            Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

            Piłkarz meczu

              Czyste konto


                 Podsumowanie

                Dla Hashu to był mecz o honor, dla Marcovy - niespodziewanie – nawet o czwarte miejsce w tabeli. W teorii nie musieliśmy nawet robić zakładów, kto według Was jest tutaj faworytem, bo była to oczywista oczywistość. Haszyści już wiele razy udowodnili jak dość mają jesieni i tak jak pisaliśmy w zapowiedziach, nawet Piotrek Dudziński cudów w ostatniej kolejce się nie spodziewał. Najważniejsze jednak, że miejscowym udało się zebrać skład i chociaż po raz kolejny daleki on był od optymalnego, to przynajmniej nie wróżył katastrofy. Marcova także szeroką ławką rezerwowych nie grzeszyła, ale to akurat norma. Tutaj zawodnicy nieźle znoszą meczowe obciążenia i nie potrzebują rotacji. I o ile to nigdy nie było dla nich problemem, to ostatnia forma Fioletowych nie nastrajała optymistycznie. Spodziewaliśmy się więc, że będzie to mecz z gatunku „wygrać i zapomnieć” i z tego względu nie czuliśmy się ani trochę rozczarowani, gdy wreszcie wybrzmiał końcowy gwizdek.

                Od raz zaznaczmy – to był kolejny średni mecz w wykonaniu podopiecznych Ernesta Wiśniewskiego. Ciężko powiedzieć czym to jest spowodowane, ale z grającym w eksperymentalnym składzie Hashem należało wygrać wysoko i bez problemów, a tutaj przez dłuższy czas wynik był kwestia otwartą. Mimo to faworytom dość szybko udało się objąć prowadzenie – mimo że w 8 minucie Mateusz Tymiński nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Piotrkiem Dudzińskim, to w kolejnej akcji Damian Zajdowski płaskim strzałem nie dał najmniejszych szans kapitanowi Hashu i było 1:0. Mylił się jednak ten kto sądził, że to początek demolki. Owszem – byli drugoligowcy nadal mieli więcej z gry, ale nie przekładało się to na 100% okazje, a gdy już wspomniany Piotrek Dudziński był przywoływany do interwencji, to głównie po błędach własnych zawodników. Co więcej – w 22 minucie tak naprawdę powinien być remis. Przed wyborną szansą na wyrównanie stanął bowiem Sebastian Dominiak, ale Tomek Gulczyński popisał się dwiema kapitalnymi interwencjami i nie pozwolił, by rywal mógł się cieszyć z bramki. Dla Marcovy powinno to być jednak sporym ostrzeżeniem, że jeśli szybko nie zdobędą tutaj drugiego trafienia, to będą mieli problem. Bo wystarczy przypadek, jakiś rykoszet i zrobi się 1:1, a wtedy zaczną się nerwy, które do niczego dobrego jeszcze nikogo nie doprowadziły.

                Drugą połowę znacznie lepiej zaczęli ligowi outsiderzy. Najpierw dobrej okazji nie wykorzystał Mateusz Kowalski (z lewej nogi uderzył tylko w boczną siatkę), a następnie po raz kolejny swój kunszt musiał udowodnić Tomek Gulczyński, gdy znów pozostawiony sam sobie wygrał rywalizację z napastnikami przeciwnika. Tutaj do bramki zabrakło zaledwie milimetrów i chyba to ostatecznie przekonało faworytów, iż należy wziąć się w garść. Sprawę udało się rozstrzygnąć dość szybko – w 32 minucie Mateusz Tymiński zagrał do Krzyśka Sowersa a ten pokonał bramkarza rywali i Marcovie praktycznie można było dopisywać całą pulę. Tym bardziej, że po tym ciosie Hash wyraźnie ostudził swoje zapędy i nie sprawiał konkurentom takich trudności, jak jeszcze chwilę wcześniej. Na 120 sekund przed końcem powinien zresztą stracić kolejną bramkę, ale Piotrek Dudziński w kapitalnym stylu obronił strzał z rzutu karnego Mateusza Tymińskiego, a następnie poradził sobie również z dobitką. To był jedyny pozytyw dla miejscowych po tym spotkaniu, którzy rundę zakończyli z zerem. Spuśćmy na ten wynik kurtynę milczenia. Fioletowi z kolei dość mocno uciekli od strefy spadkowej i wydaje się, że spokojnie są w stanie powalczyć o dobre miejsce w górnej części ligowej hierarchii. Ale by tak się stało, musi wrócić „błysk”, jakim ta ekipa raczyła nas w drugiej lidze i kilka razy w pierwszej. Wtedy na ten zespół patrzyło się z przyjemnością, a teraz trochę od ich gry zęby bolały. Nawet jeśli – paradoksalnie – ta postawa zaczęła przynosić profity.


                filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1