Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

Zaloguj się!

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

FC Tiger United
Kolejka 9
1
vs
0
( 0 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

Incognito
niedziela, 18 listopad 2018 • 18:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Żółta kartka

    Niestrzelony rzut karny

      W ósemce kolejki

        Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

        Piłkarz meczu

          Czyste konto


             Podsumowanie

            Tiger United i Incognito walczyły o to, kto nie zajmie dziewiątego miejsca w tabeli i tym samym nie przezimuje kilku miesięcy w strefie spadkowej. Tak naprawdę to samo miejsce nie miało tak dużego znaczenia jak punkty, które w dalszej perspektywie mogły być bardzo potrzebne. Na pewno wiele osób potencjalnego zwycięzcy upatrywało tutaj w markowianach, którzy po świetnym spotkaniu ograli Dar-Mar a skoro tak, to czemu mieliby nie podkopać dołka pod Tygrysami? Niby tak, ale znamy zespół z Wołomina od lat i wiemy, że z drużynami teoretycznie słabszymi, zwykł radzić sobie bardzo dobrze. Utwierdziliśmy się w naszej opinii, gdy zobaczyliśmy iż po stronie Incognito brakuje Sebastiana Ryńskiego, z kolei w granatowej koszulce z żółtym pasem nie zabrakło Pawła Gołaszewskiego. I jak się okazało – to właśnie ten gracz ostatecznie przesądził o tym, gdzie pojechały trzy punkty.

            Chociaż liczba fauli na to nie wskazuje, to spotkanie od początku było twarde. Nikt nie chciał odpuścić, zostawić centymetra wolnej przestrzeni a w pewnym momencie doszło nawet do małej przepychanki. Nie było to nic wielkiego, ale pokazywało determinację jednych i drugich. Początek spotkania był lepszy w wykonaniu Tygrysów – jedną z okazji zmarnował Krystian Szóstak, jedną Adam Drewnowski i gdy sądziliśmy, że „do trzech razy sztuka”, to dobrą szansę wykreowało sobie Incognito. Ba – Kamil Ryński posłał nawet piłkę obok bramkarza, lecz jeden z obrońców wyasekurował Michała Kaźmierskiego i wynik pozostał bez zmian. W drużynie nieobecnego Mariusza Kwiatkowskiego aktywny był Grzesiek Pański, który po dobrym występie z Dar-Marem uprzykrzał jak mógł życie Mariuszowi Magierkowi i spółce. I to on tuż przed przerwą stworzył kolejne zagrożenie pod świątynią przeciwnika, gdy popisał się mocnym strzałem, który bramkarz musiał sparować nad poprzeczkę. Na więcej czasu już nie starczyło i po premierowej odsłonie nikt nie był bliżej całej puli. Nie byliśmy nawet pewni, czy ktoś w końcu się tutaj odsłoni i postanowi zaatakować. Ale na szczęście druga połowa była dużo, dużo ciekawsza niż pierwsza.

            Zaczęła się ona z wysokiego C – uderzał Paweł Gołaszewski i gdy wszyscy widzieli już piłkę w siatce, genialną paradą popisał się Grzegorz Belniak. Za chwilę mamy odpowiedź Bordowych i strzał obok spojenia Kamila Ryńskiego. Riposta Tygrysów jest natychmiastowa – znowu Paweł Gołaszewski i piłka wędruje minimalnie obok słupka. W 35 minucie błąd popełnia natomiast golkiper Tygrysów – na jego szczęście Kamil Ryński zlekceważył tę sytuację i zamiast mądrze pocelować, dał Michałowi Kaźmierskiemu szanse na rehabilitację. W końcu jednak przyszło przełamanie, a gola zdobył ten, który miał największe szanse by to zrobić – oczywiście Paweł Gołaszewski. Ta bramka spowodowała, że w obozie Incognito zapanował lekki chaos, który o mało nie skończył się kończącym trafieniem. Kamil Palonek na spółkę z jeszcze jednym obrońcą sfaulowali bowiem w polu karnym autora jedynego trafienia i sędzia wskazał na wapno. Tyle że Paweł Gołaszewski tym razem koszmarnie się pomylił i nie trafił nawet w światło bramki! Dzięki temu przegrywający nadal mieli szansę by odrobić nikłą stratę, choć w 45 minucie ponownie mieli mnóstwo szczęścia, bo w słupek strzelił Adam Drewnowski. Akcja zmieniała się jak w kalejdoskopie i po chwili Incognito szuka remisu, a Michał Kaźmierski łapie na raty uderzenie Grześka Pańskiego. To nie koniec nerwowych chwil bramkarza Tygrysów, bo za chwilę aluminium obije Kamil Ryński! Festiwalu uderzeń w prostokątną konstrukcję nie było końca – w tę grę zabawił się też Adam Drewnowski, trafiając w poprzeczkę! To była ostatnia godna odnotowania szansa w tym spotkaniu i suma sumarum Tiger wygrał mecz w najniższym możliwym stosunku. Mecz trudny, z wieloma zwrotami, dlatego punkty tym bardziej cieszą. Łatwiej będzie bowiem startować do kolejnej rundy z miejsca niezagrożonego spadkiem, choć wydaje się, że balansowanie po tej cienkiej granicy będzie towarzyszyło Tygrysom aż do ostatniej kolejki. O Incognito nie wspominając.


            filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1