Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

Zaloguj się!

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Offside
Kolejka 9
3
vs
3
( 1 : 2 )

Al-Mar Wołomin
niedziela, 18 listopad 2018 • 12:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Po Al-Marze nikt niczego wielkiego nie oczekiwał w tym spotkaniu. Mimo, że ta ekipa dysponuje określoną jakością, to z Offsidem raczej nie miała czego szukać, bo z zespołami grającymi szybko, często na jeden kontakt, radziła sobie w tej rundzie kiepściutko. Pewnym pocieszeniem dla braci Rychta i spółki mogła być nieobecność Szymona Klepackiego – motoru napędowego ekipy Pawła Buli, który swoimi indywidualnymi szarżami przesądził chociażby o wyniku starcia z Fil-Polem. Ale to nie jest tak, że Offside jest ekipą bez wad. Kilka ostatnich meczów pokazało, że jeśli ta drużyna nie jest do końca skoncentrowana, to ma problemy. Cały czas mamy przed oczami bezradnie rozkładającego ręce Radka Dobrzenieckiego, który pyta się swoich kolegów, czemu się nie wracają i czemu nie trzymają swoich pozycji. Tak właśnie było z Fil-Polem, a z Al-Marem wiele się w tym temacie nie zmieniło.

      Niedzielna konfrontacja zaczęła się dla Offsidu koszmarnie. Po dwóch dwójkowych akcjach tandemu Adam Baran – Łukasz Godlewski Al-Mar prowadził 2:0. Zwłaszcza drugi gol to było kuriozum ze strony ekipy beniaminka pierwszej ligi, bo nawet gracze z ławki krzyczeli, że należy jak najszybciej wrócić na własną połowę po rzucie rożnym, ale mało kto wierzył, że za chwilę faktycznie będzie gorąco i skończyło się utratą gola. Nie był to koniec problemów faworytów, bo w 10 minucie powinno być 3:0, ale strzał Adama Barana po minimalnym rykoszecie poleciał obok bramki. Gdyby wtedy padł gol, to chyba nic by nie pomogło Offsidowi. A tak dosłownie 120 sekund później mieliśmy już trafienie kontaktowe – uderzał Dawid Gajewski, piłka po drodze odbiła się jeszcze od jednego z zawodników Al-Maru i wpadła tuż przy słupku obok bezradnego Błażeja Kaima. Po tym golu tempo trochę siadło i chociaż widać było gołym okiem, że Offside zaczyna wchodzić na swój poziom, to przeciwnicy dość spokojnie dowieźli minimalne prowadzenie do przerwy. Wiedzieli jednak, że to co najtrudniejsze dopiero przed nimi, bo dawnego WLSP nawet remis tutaj nie urządzał. Ten zespół chciał wygrać i miał na to 25 minut.

      Druga połowa rozpoczyna się zupełnie inaczej niż jej poprzedniczka. Offside gra czujnie z tyłu, a z przodu staje się coraz groźniejszy. I w końcu doprowadza do remisu – kontra ekipy w czerwonych koszulkach, Jacek Klimczak trochę wyrzuca Sebastiana Kozłowskiego swoim podaniem, ale ten zdołał świetnie dośrodkować wprost na głowę Bartka Męczkowskiego, któremu nie pozostało nic innego jak skierować futbolówkę do siatki. Po tym trafieniu faworyci zaczęli szukać jeszcze jednego. Decydującego, który miałby znaczący wpływ na końcówkę spotkania i spowodował, że to nie Offside musiałby postawić w niej wszystko na jedną kartę. I zaczęło się dziać! W 35 minucie Damian Jarzębski uderza z lewej nogi, ale Błażej Kaim wyczuł jego interwencje i strzał obronił. W odpowiedzi szansę ma Adam Baran, lecz i w tym przypadku bramkarz jest górą. Ale w 41 minucie Grześkowi Reterskiemu już nic nie pomogło. Kontra Al-Maru, zero obrony Offsidu, Adam Baran popisuje się mocnym i celnym strzałem z ostrego kąta, który zaskakuje golkipera przeciwników i jest 3:2! Co gorsze – za chwilę kontuzji nabawi się Radek Dobrzeniecki, przez co na plac musiał wejść kompletnie nieprzygotowany do gry Paweł Bula. To nie zwiastowało happy endu dla faworytów do mistrzostwa, ale ci atakowali i w 46 minucie mieli piłkę na remis, lecz futbolówkę po strzale Bartka Męczkowskiego, Błażejowi Kaimowi udało się sparować na słupek! Wydawało się, że lepszej okazji już nie będzie i mecz skończy się wynikiem 3:2. Ale dosłownie w ostatnich sekundach Al-Mar popełnił błąd i zaliczył niepotrzebny faul w bliskich rejonach pola karnego. Do piłki podszedł Sebastian Kozłowski i chociaż uderzył w mur, to Zina spadła idealnie na stopę Grześka Trzonkowskiego, który znakomitym wolejem doprowadził do remisu! Sędzia nie wznawiał już gry i w ten sposób Al-Mar stracił praktycznie pewne trzy punkty. Ale mimo tych bolesnych okoliczności, sam mecz w wykonaniu tej ekipy był niezły i przypominał te z mistrzowskiego sezonu. Szkoda, że tak późno, chociaż w tym przypadku, dobrze że w ogóle, bo ta drużyna na nowo mogła uwierzyć, że żaden faworyt jej niestraszny. Co do Offsidu, to tak jak wiele razy pisaliśmy – z przodu złoto, z tyłu błoto. W końcu musiało się to zemścić i aż dziwne, że w tej drużynie, gdzie jest tylu doświadczonych graczy, nikt nie jest w stanie tego odpowiednio poukładać. A mamy już przecież połowę sezonu...


      filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1