Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Sokoły Zielonka
Kolejka 18
0
vs
2
( 0 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Łukasz Szczech

Wola Rasztowska
niedziela, 16 czerwiec 2019 • 21:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Asysta

      W ósemce kolejki

        Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

        Piłkarz meczu

          Czyste konto


             Podsumowanie

            Sokoły i Wola Rasztowska były przed ostatnią kolejką w trójce najsłabszych (pod względem punktowym) ekip w drugiej lidze na wiosnę. Choćby z tego powodu w ich bezpośrednim starciu nie spodziewaliśmy się fajerwerków, aczkolwiek sytuacja, że jedni i drudzy nie mają tak naprawdę nic do stracenia powodowała, że nie wyobrażaliśmy sobie, iż nie zobaczymy tutaj ani jednej bramki. Sokoły tydzień wcześniej wygrały przecież z Amatorami, aczkolwiek wiadomo, że im przeciwko ekipom grającym otwarty futbol gra się zdecydowanie łatwiej. Wola Rasztowska do takich nie należy, dlatego w przedmeczowych przewidywaniach, bliżej nam było do sukcesu ekipy Tomka Kryszkiewicza. Chociaż tak naprawdę mogło się tu zdarzyć wszystko, z niechcianym 0:0 włącznie.

            Pierwsza połowa tego spotkania trochę przybliżyła nas do czarnego scenariusza. Akcji podbramkowych jak na lekarstwo, ale być może to obecność ekstraklasowego sędziego spowodowała, że zawodnicy jednej i drugiej drużyny grali jakby ze spętanymi nogami. Dość powiedzieć, iż na przestrzeni 25 minut zanotowaliśmy zaledwie dwie okazje, gdzie zrobiło się groźniej i gdzie przynajmniej przez chwilę zapachniało bramką. Pierwsza miała miejsce w 8 minucie – jeden z zawodników Woli zdecydował się na strzał z główki, lecz golkiper zielonkowskich weteranów nawet nie musiał interweniować, bo piłka poleciała obok słupka. Druga okazja, wykreowana również przez graczy w żółto-czarnych koszulkach to 21 minuta. Konrad Bulik znalazł się bardzo blisko świątyni Krzyśka Karolaka, lecz ku własnemu rozczarowaniu strzelił wprost w bramkarza. I to by było na tyle, jeśli chodzi o pierwszą połowę. Mało porywającą, jakby drużyny umówiły się, że dopiero w drugiej pokażą na co naprawdę je stać. A przynajmniej tak woleliśmy to wszystko interpretować...

            Na szczęście reprezentanci obu zespołów spełnili nasze oczekiwania. Finałowa odsłona okazała się dużo ciekawsza – no i przede wszystkim zobaczyliśmy w niej gole. Ale zanim do tego doszło, jedni i drudzy po jednej okazji zmarnowali. Najpierw za głowę złapał się Michał Wróblewski, a potem swoją szansę popsuł Wojtek Kulesza. I wtedy nadeszła 38 minuta. O swoich zdolnościach szybkiego biegu z piłką przypomniał Konrad Bulik, który najpierw przetransportował się z futbolówką w okolice pole karnego rywala i tam oddał mocny strzał, po którym Krzysiek Karolak musiał uznać się za pokonanego. To trafienie dodało animuszu Woli, która w kolejnych minutach dysponowała dwiema szansami, by podwyższyć prowadzenie. W 40 minucie Konrad Bulik uderzył nad poprzeczką, a lada moment kolejny z rodziny Bulików – Rafał zmarnował ładną klepkę całej drużyny i nie trafił do bramki z bliskiej odległości. Czasami takie sytuacje się mszczą, ale tym razem skończyło się na strachu. Wola w końcówce spotkania miała wszystko pod kontrolą, z kolei Sokoły mimo że przesunęły co nieco ciężar gry w kierunku bramki Marcina Chmiela, to konkretów nie było. W końcówce podopieczni Rafała Kusiaka postawili już wszystko na jedną kartę, co skończyło się utratą drugiego gola – Rafał Bulik zrehabilitował się za wcześniejsze pudło i po zagraniu Michała Wróblewskiego zamknął wynik spotkania w stosunku 2:0. Udało się więc Woli Rasztowskiej pozytywnie zakończyć sezon, lecz problem polega na tym, że to jeden z niewielu pozytywów po ich stronie. Jesień mieli niezłą, ale wiosna zupełnie im nie wyszła i w tej ekipie z utęsknieniem czekają na decyzję Mateusza Marcinkiewicza i Michała Łapińskiego, którzy być może wzmocnią szeregi Woli od września. Jeżeli tak się stanie, to jest szansa, by coś się tutaj ruszyło – gorzej jeżeli się okaże, że nic z tego nie wyjdzie. Wzmocnienia potrzebne są też Sokołom. W końcówce sezonu Rafał Kusiak grał praktycznie gołą ósemką a na dłuższą metę taki manewr nie ma prawa wypalić. Mamy nadzieję, że siebie z najlepszych czasów zacznie przypominać Chrystian Karczewski. Że zapał wróci kilku graczom, którzy w tej edycji zagrali tylko kilka meczów. Bez nich widzimy to w ciemnych barwach, zwłaszcza że jak widać, o namówienie kogoś nowego do cotygodniowej rywalizacji, wcale nie jest tak prosto.


            Fil Pol 1516 Al Mar 1617 Fil Pol 1718 In Plus 1819