Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Wola Rasztowska
Kolejka 17
1
vs
2
( 0 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

Neptun Ząbki
niedziela, 09 czerwiec 2019 • 19:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu


         Podsumowanie

        Wola Rasztowska liczyła mocno na dziewięć punktów w ostatnich trzech kolejkach. Ale po tej poprzedniej stało się jasne, iż swojego celu nie zrealizuje, dlatego należało zweryfikować plany i postarać się, by było ich chociaż sześć. Najbliższy rywal czyli Neptun, był dobrym kandydatem, by tę punktową zdobycz zacząć kompletować. Zespół z Ząbek nie miał bowiem do tego momentu ani jednego zwycięstwa na swoim koncie i nawet jeśli piłkarsko nie zawsze wyglądał gorzej od rywali, to na koniec zwykle to on musiał im gratulować sukcesu. Ale wiadomo, że każda passa ma swój koniec. Teraz powstawało tylko pytanie, czy w niedzielę skończy się kiepska seria Neptuna, czy może fatalna Woli. Od odpowiedzi dzieliło nas 50 minut.

        Pierwsza połowa w pewnym stopniu potwierdziła, skąd biorą się problemy obydwu ekip w tej rundzie. Brakowało w niej konkretów – łącznie zanotowaliśmy bowiem zaledwie dwie sytuacje, po których istniała realna szansa, że bramkarze będą mieli co robić. Najpierw w 15 minucie mocnym strzałem popisał się Rafał Roguski, lecz chociaż odległość była niewielka, to piłka poleciała obok bramki. Z kolei w 19 minucie swoją szansą dysponował Neptun. I to jaką! Strata w newralgicznej strefie jednego z obrońców Woli spowodowała, iż Arkadiusz Burkacki był sam na sam z bramkarzem! Ale to właśnie golkiper wygrał ten pojedynek i to sprawiło, iż do przerwy wynik brzmiał 0:0. I dobrze, że ta połowa się skończyła, bo tak jak napisaliśmy wcześniej – wielu emocji w niej nie uświadczyliśmy. Tutaj wszystko mógł zmienić strzelony gol, bez względu na to, która drużyna by go zdobyła. Tyle że po tym, co zobaczyliśmy w premierowych 25 minutach, wcale nie byliśmy pewni, iż którykolwiek z zawodników będzie w stanie zapisać się na listę strzelców. Nadziei jednak nie traciliśmy.

        Na szczęście druga odsłona była dużo ciekawsza niż jej poprzedniczka. Co prawda i tutaj obydwu zespołom zajęło trochę czasu, by zmienić przerzutkę na właściwą, ale mniej więcej od 30 minuty wreszcie zaczęło pachnieć bramką. Początkowo bardziej dla Woli, bo to ta drużyna stworzyła sobie kilka niezłych sytuacji, lecz nie mogła znaleźć sposobu na Wojtka Lendziona. I to się zemściło – w 37 minucie strzela Konrad Mazur, futbolówka zaliczyła po drodze rykoszet i za chwilę wpadła do siatki obok zdezorientowanego Rafała Roguskiego (zastąpił między słupkami kontuzjowanego Karola Jankowskiego). Tak blisko zwycięstwa Neptun chyba jeszcze nie był. Kilkanaście minut dzielił obóz Adama Stokowca od napisania historii, ale gracze w zielonych koszulkach postanowili sobie sprawę utrudnić. W 44 minucie wpierw cudem uratowali się od utraty gola, lecz kilkanaście sekund później niepotrzebny faul Arkadiusza Burkackiego w polu karnym spowodował, że Wola dostała okazję na wyrównanie. I nie zmarnowała jej – Norbert Marcinkiewicz pewnie wykorzystał karnego i mieliśmy remis. Ten wynik nikogo jednak nie satysfakcjonował. Bardziej byliśmy jednak skłonni uwierzyć, że prędzej skończy się tutaj podziałem punktów, niż że którejś z ekip uda się jeszcze celebrować bramkę. A jednak! Skutek przyniosła determinacja Neptuna, który w 47 minucie za sprawą Rafała Samluka znowu objął prowadzenie i tym razem już go z rąk nie wypuścił. Była nawet szansa, by wygrać 3:1, ale po końcowym gwizdku pozostało to bez znaczenia. Brawa dla triumfatorów, którzy wyrobili się przed końcem sezonu i wreszcie mogli posmakować futboligowego zwycięstwa. Może nie nad drugoligowym potentatem, ale i na takie sukcesy przyjdzie czas, pod warunkiem że Neptun będzie robił takie postępy jak dotąd. Wola natomiast musi się poważnie zastanowić co dalej, bo ona zalicza kierunek odwrotny do niedzielnych rywali. I jak z Sokołami także przegra, to nie tylko sięgnie dnia, ale i usłyszy pukanie od spodu.


        filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1INP