Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Amatorzy
Kolejka 17
2
vs
4
( 2 : 2 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

Sokoły Zielonka
niedziela, 09 czerwiec 2019 • 20:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu


         Podsumowanie

        Amatorzy przed poprzednią kolejką mieli cztery punkty przewagi nad goniącym ich peletonem. Ale oddając walkowera z Retro, cała ta różnica została wyzerowana. A to oznaczało, że zespół Patryka Jędrysiaka musiał wygrać dwa ostatnie spotkania, by mieć pewność iż awansuje do pierwszej ligi. Na pierwszy ogień miały iść Sokoły, a więc zespół z którym młoda drużyna z Wołomina okrutnie męczyła się jesienią. Ale wygrała i gdy zobaczyliśmy, że Rafał Kusiak w niedzielę ma do dyspozycji tylko siedmiu zawodników, to nie przyjmowaliśmy do siebie innego scenariusza niż ponowny triumf Amatorów. Pewnie każdy widziałby to podobnie, bo faworyci mieli dobry skład, a fakt że przez 50 minut mieli grać o jednego więcej, był niemal gwarantem sukcesu. Jak więc doszło do tego, że do dziś nikt nie potrafi sobie wytłumaczyć, że to właśnie Sokoły wyszły z tej rywalizacji zwycięsko?

        Najprościej rzecz ujmując - końcowy wynik jest po prostu konsekwencją boiskowych wydarzeń. Bo niby Amatorzy mieli tutaj wszystko w swoich rękach, ale zupełnie nie wiedzieli, jak wykorzystać atut gry ośmiu na siedmiu. Na domiar złego bardzo szybko zostali poczęstowani przez przeciwnika bramkową kontrą i od czwartej minuty musieli odrabiać straty. A chcąc to zrobić, jeszcze bardziej próbowali zbliżyć się do pola karnego konkurentów, co oczywiście było wodą na młyn dla zielonkowskich weteranów. Ci bowiem bronili się bardzo szczelnie, po czym szukali dalekim podaniem Wojtka Kuleszy lub Maćka Makarowa i w ten sposób w piątej minucie mogło być już 2:0, ale drugi z nich strzelił minimalnie obok słupka. Amatorzy nie wyciągali jednak wniosków. Nadal walili głową w mur, rzadko stwarzali zagrożenie pod świątynią Krzyśka Karolaka, aż wreszcie dostali drugi cios i w 17 minucie było już 0:2. Ich frustracja narastała, nic im nie wychodziło i nawet obecność Kamila Zaręby, czyli najlepszego strzelca drugiej ligi, na niewiele się zdała. Do przerwy pachniało więc ogromną sensacją, ale nadal niczego nie wolno było przesądzać. Przegrywający potrzebowali bowiem bramki, która dałaby im punkt zaczepienia. I wtedy wszystko mogłoby się odmienić, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

        Na druga odsłonę faworyci wyszli zdeterminowani. Czuli że nie wszystko jeszcze stracone, że jest wystarczająco dużo czasu, by z tej trudnej sytuacji wyjść na prostą. I gdy w 30 minucie Mateusz Żebrowski wreszcie przełamał strzelecki impas, wydawało się, że remis jest tylko kwestią czasu. Ale nic takiego nie następowało. Amatorom nadal brakowało cierpliwości, a czasami też szczęścia, jak wtedy gdy w 40 minucie Kamil Zaręba trafił w słupek z rzutu wolnego. Sokoły z kolei nie potrzebowały wielu okazji, by zdobywać gole. Gdy tylko piłka znajdowała się pod stopami Maćka Makarowa lub Wojtka Kuleszy, można było być pewnym, że za chwilę bramkarz przeciwników będzie miał sporo pracy. I w 42 minucie zrobiło się 3:1 – ten drugi strzelał, pierwszy podawał i w tym momencie nie wierzyliśmy, że Amatorów będzie jeszcze stać, by wrócić do gry. Trochę tlenu w ich płuca wpompowało trafienie Patryka Jędrysiaka i przynajmniej remis nadal był w zasięgu. Faworyci niemal cały czas przebywali na połowie miejscowych, lecz w kluczowych sytuacjach zawodzili. A cały ich występ podsumowała sytuacja z ostatniej minuty, gdy po raz czwarty dali się oszukać i przegrali mecz, którego na dobrą sprawę nie miała prawa nawet zremisować. Potwierdziły się więc nasze słowa sprzed kilku tygodni, że Sokoły zawsze tę jedną niespodziankę na rundę są w stanie sprawić. Brawa dla nich za świetny mecz, którym udowodnili że meczów nie wygrywa ten, kto szybciej biega, ale ten kto szybciej myśli. A do Amatorów chyba trochę wróciła karma. Jesienią mieli pretensje do Sokołów, że ci tylko się bronią i wybijają piłkę byle dalej. Trzeba liczyć, że teraz trochę zmienili o nich zdanie, bo jeśli nie, to wychodzi na to, że więcej by ich pokonać po prostu nie potrzeba.


        filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1INP