Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Al-Maj Car Marki
Kolejka 13
1
vs
0
( 1 : 0 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

FC Drzewce
niedziela, 12 maj 2019 • 18:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Żółta kartka

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu

        Czyste konto


           Podsumowanie

          Rozpędzający się Al-Maj w niedzielę podejmował FC Drzewce. Tak jak wielu rzeczy w tej kolejce nie byliśmy pewni, tak tutaj mogliśmy się założyć, iż będzie to mecz, w którym zespół z Marek praktycznie od pierwszego gwizdka będzie chciał pokazać zielonkowskiej młodzieży kto tutaj rządzi. Gdyby bowiem podopieczni Grześka Wojdy dali się Drzewcom rozegrać, to wynik tej potyczki mógł być podobny do tego z jesieni (1:4). A to by oznaczało koniec marzeń o dogonieniu podium, czego bracia Styczyńscy i spółka nie przyjmowali do wiadomości. I nie pomyliliśmy się – Al-Maj grał tutaj czasem na 120% ambicji, co znacznie utrudniło grę rywalom i którzy nie za bardzo mieli antidotum na tak usposobionego konkurenta. Ale zacznijmy od początku.

          Pierwsza połowa zaczęła się idealnie dla markowian. W 6 minucie, po wrzucie piłki z autu w pole karne, najprzytomniej zachował się Przemek Styczyński, który zdołał szybciej doskoczyć do futbolówki aniżeli Wojtek Kołodziejczyk i zrobiło się 1:0. Wtedy nikt jeszcze nie przypuszczał, że będzie to pierwsza i zarazem ostatnia bramka w tym spotkaniu, szczególnie że do jego końca było przecież mnóstwo czasu. Zresztą – Drzewce mogły dość szybko wyrównać, bo w kolejnej akcji Kamil Kłopotowski przeniósł piłkę w dogodnej sytuacji nad poprzeczką. Ale kreowanie kolejnych okazji już tak łatwo miejscowym nie przychodziło. Al-Maj grał twardo, nieustępliwie, często do swoich interwencji używał wślizgów, co zupełnie wybijało z rytmu ekipę Adriana Zająca. Nie wszystkie zagrania były jednak czyste i sędzia pokazywał coraz więcej żółtych kartek. Aż wreszcie – pod sam koniec pierwszej połowy – dwa żółtka pod rząd obejrzał Czarek Wojda i prowadzący już do końca spotkania musieli sobie radzić o jednego mniej. To była szansa dla Drzewcy, którzy niby coś próbowali, ale brakowało im konkretów. A czasu na odrobienie strat pozostawało coraz mniej...

          Druga połowa wyglądała z kolei tak, jak można to było przewidzieć. Al-Maj zamknął się na swojej połowie i skupiał głównie na przerywaniu akcji konkurenta. Drzewcom nie było więc łatwo przedrzeć się pod pole karne Borysa Kackiewicza, bo im bliżej byli jego świątyni, tym coraz mniej miejsca zostawało im do rozegrania piłki. Inny problem był taki, że zbyt często próbowali rozwiązań indywidualnych. Tutaj należało grać szybko, z pierwszej piłki, bo tylko w ten sposób można było rozerwać defensywę przeciwnika. A przy okazji trzeba było uważać na kontry Al-Maju, podobnie jak na stałe fragmenty gry. W 34 minucie niewiele bowiem zabrakło, by Przemek Styczyński zdobył bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego. To wszystko nie ułatwiało sprawy Drzewcom. Chłopaki próbowali jak mogli, lecz dobrze skonsolidowana defensywa oponentów spisywała się bez zarzutu. Dopiero w ostatnich 10 minutach, być może już w wyniku zmęczenia, Al-Maj popełniał coraz więcej błędów. W 43 minucie sytuację musiał ratować bramkarz Borys Kackiewicz, który obronił z bliska dwa strzały rywali, natomiast praktycznie w ostatniej akcji spotkania, w poprzeczkę uderzył Adrian Zając. Za chwilę wybrzmiał ostatni gwizdek i Al-Maj – gdyby miał siły – pewnie uniósłby ręce w geście zwycięstwa. To spotkanie kosztowało zwycięzców sporo zdrowia, ale rozegrali je dobrze taktycznie i wynik nie jest efektem przypadku. Drzewce schodziły z kolei z boiska niepocieszone. Rezultat to jedno, ale widać, że źle się czuli w spotkaniu, w którym wielokrotnie mieli okazję poczuć siłę fizyczną przeciwnika. Było na pewno wiele wślizgów, które chociaż odbierały piłkę, to przy okazji powodowały upadek. Podobnie z walką „bark w bark”. Ale abstrahując od tego, miejscowi mieli też blisko 30 minut gry o jednego zawodnika więcej. I o to, że tego nie wykorzystali, pretensje mogą mieć wyłącznie do siebie.


          filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1