Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Sokoły Zielonka
Kolejka 13
0
vs
4
( 0 : 3 )

Sparta Wołomin
niedziela, 12 maj 2019 • 10:30 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

    Asysta

      Niestrzelony rzut karny

        W ósemce kolejki

          Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

          Piłkarz meczu

            Czyste konto


               Podsumowanie

              Zaledwie tydzień dzielił mecz pucharowy Sokołów ze Spartą od tego ligowego. Wiedzieliśmy, że to będzie zupełnie inny pojedynek i to z wielu powodów, jakkolwiek już z perspektywy czasu możemy stwierdzić, że zupełnie nie takiego spotkania spodziewaliśmy się w niedzielę. Zamiast bowiem w miarę wyrównanego starcia, otrzymaliśmy walkę bokserów, tyle że z zupełnie różnych kategorii wagowych. I niestety dla Sokołów, to one były w tym przypadku reprezentantem wagi koguciej. A może nawet słomkowej, bo gra tej ekipy w ostatni dzień weekendu, była niestety bardzo, bardzo cienka.

              Miejscowi rozpoczęli mecz praktycznie najgorzej jak mogli. Wiadomo, że ten zespół rośnie, kiedy udaje mu się długo utrzymywać wynik bezbramkowy, no ale tym razem to nie mogło zadziałać, bo po fatalnej „asyście” jednego z obrońców, gola dla Sparty już w drugiej minucie zdobył Kamil Suchocki. Jak się okazało – to nie był pierwszy i ostatni prezent, jaki zielonkowscy weterani postanowili zafundować konkurentom. W 10 minucie linia defensywna złożona z żółtych koszulek także zaspała i podanie z autu Kamila Porucznika "przeszyło" praktycznie pół pola karnego, po czym na spokojnie piłkę do bramki skierował głową Jakub Gromek. Spartanie z jednej strony nie musieli się więc za bardzo wysilać by zbudować sobie dwubramkową przewagę, ale też trzeba im oddać, że podeszli do tego spotkania skoncentrowani, jakby nauczeni doświadczeniem pucharowej wpadki. A gdy w 14 minucie rezultat brzmiał już 3:0, praktycznie było po meczu. Tym bardziej, że po stronie Sokołów jakiekolwiek niebezpieczeństwo groziło wyłącznie ze strony Wojtka Kuleszy. Ten zawodnik w 20 minucie popisał się nawet rajdem przez całe boisko i gdyby udało mu się oddać lepszy strzał (który ostatecznie padł łupem Kamila Portachy), to mielibyśmy bramkę kolejki. I być może, zrobiłoby się też wtedy ciekawiej. No ale – niestety dla widowiska – był to jedynie chwilowy przebłysk zespołu z Zielonki. A druga połowa, nawet jeśli Sokoły przegrały ją niżej, była chyba jeszcze gorsza niż to, co widzieliśmy w ich wykonaniu w pierwszej.

              Nie będzie chyba nadużyciem stwierdzenie, że ekipa Rafała Kusiaka w finałowych 25 minutach na boisku była tylko ciałem. Nic w tym obozie nie funkcjonowało, widać było, że niektórzy z graczy najchętniej zawinęliby się już do domów i zapomnieli o tym, co działo się wcześniej. Z kolei Spartanie nie ustawali w atakach i w tej części spotkania pobili chyba nieoficjalny rekord w obiciu słupków i poprzeczki bramki przeciwnika. Łącznie naliczyliśmy im cztery uderzenia w obramowanie świątyni Krzyśka Karolaka, a do tego niewykorzystany rzut karny i kilka innych, zmarnowanych okazji. Dopiero w 47 minucie nastąpiło przełamanie, gdy Jacek Kurek wykorzystał podanie Rafała Kudrzyckiego i praktycznie wbiegł z piłką do bramki. Wynik 4:0 to najniższy wymiar kary jaki spotkał przegranych. Nie wiemy, gdzie się podziała forma tej drużyny z jesieni, ale to co grali wtedy, a to co prezentują teraz, to jak niebo a ziemia. Wydawało się, że Puchar Ligi coś zmieni, że to początek powrotu na właściwe tory, lecz były to wyłącznie pobożne życzenia. Sparta natomiast zareagowała pozytywnie na to, co wydarzyło się w tymże Pucharze i nie pozostawiła przeciwnikom najmniejszych złudzeń. Przyczepić można się jedynie do skuteczności, ale może to i lepiej, że cały magazynek nie został wykorzystany na mecz, który tak szybko został przez nich rozstrzygnięty. W tej rundzie przyjdą bowiem jeszcze spotkania, gdzie bramki będą im dużo bardziej potrzebne.


              filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1