Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

ZALOGUJ SIĘ
SUBSKRYBUJ

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Ursynów
Kolejka 12
2
vs
4
( 1 : 2 )

Al-Maj Car Marki
niedziela, 14 kwiecień 2019 • 14:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

Żółta kartka

    W ósemce kolejki

      Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

      Piłkarz meczu


         Podsumowanie

        Al-Maj po mocnym początku wiosny miał w swoich planach odniesienie kolejnego zwycięstwa z rzędu. I to bez względu na to, kto byłby jego przeciwnikiem, bo chłopaki z Marek są naprawdę w dobrej formie i chyba z każdym poza Retro, moglibyśmy ich określać jako potencjalnego odbiorcę trzech punktów. Z Ursynowem, który nie wygrał w tym sezonie ani jednego spotkania – tym bardziej. Podopieczni Roberta Biskupskiego byli jednak w niedzielę dobrej myśli, bo po niezłej grze z Drzewcami, liczyli że tym razem solidna dyspozycja zaowocuje punktami. Okazało się to jednak marzeniem ściętej głowy, bo w grze Ursynowa znowu wróciły stare błędy. A skoro tak, to o sukcesie nie mogło być mowy.

        Drugoligowi outsiderzy swoje nadzieje na dobry wynik pokładali głównie w Szymonie Tokaju. Boisko w Zielonce jest jednak tak duże, że jeden zawodnik nie jest w stanie za wiele zrobić, zwłaszcza jeśli nie ma wsparcia ze strony kolegów z zespołu. A niestety ci tego dnia jakby się uparli, by wszystko robić inaczej niż powinni. To spotkanie wcale nie było bowiem jednostronne, nawet jeżeli w pewnym momencie jego wynik brzmiał 4:1 dla Al-Maju. To była walka cios za cios, z tą różnicą, że ekipa Grześka Wojdy zadawała ciosy celne, a przeciwnik nie. Al-Maj swoją skuteczność potwierdził dość szybko, bo już w 7 minucie objął prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Przemek Styczyński. Ursynów odpowiedział równie błyskawicznie, bo po indywidualnej szarży Szymona Tokaja, gola dla czerwono-czarnych zainkasował Michał Olszewski. Wtedy nikt jeszcze nie mógł wiedzieć, że to trafienie będzie jedynym na przestrzeni wielu następnych minut dla Ursynowa. Co innego Al-Maj – on w 14 minucie znowu mógł się cieszyć z bramki, a po asyście Przemka Styczyńskiego, piłkę z najbliższej odległości do siatki wpakował głową Mateusz Gołaszewski. Do końca pierwszej połowy przegrywającym nie udało się odwrócić losów pojedynku, więc o wszystkim miała zdecydować druga. I choć determinacja po stronie Ursynowa była duża, to finałowe 25 minut marzenia tej ekipy o choćby remisie boleśnie zweryfikowało.

        Druga część spotkania ledwo się bowiem rozpoczęła, a na 3:1 gola dla Al-Maju ustrzelił Maciek Styczyński. To już stawiało pod ścianą ekipę Roberta Biskupskiego, która wiedziała, że za chwilę będzie zmuszona mocno zaryzykować, co albo skończy się klęską, albo pozwoli dogonić uciekających przeciwników. Ale żeby w życie wszedł drugi z tych scenariuszy, to trzeba było coś strzelić. A gracze Ursynowa uparli się, aby z tego spotkania zrobić piłkarzem meczu bramkarza rywali. Borys Kackiewicz obronił przynajmniej kilka strzałów, gdzie wydawało się że piłka musi ugrzęznąć w siatce, a było też wiele akcji, gdzie golkiper Al-Maju interweniować nie musiał, bo przeciwnicy podejmowali najgorsze z możliwych wyborów i zamiast strzelać to podawali lub odwrotnie. To musiało się spotkać z karą ze strony faworytów, którzy w 36 minucie ukąsili po raz czwarty i wiedzieli, że wrócą do Marek z trzema punktami w bagażniku. Ursynów niby nie dawał za wygraną, ale gdy koncertowo marnował kolejne okazje, to zawodnicy zaczęli się sami z siebie śmiać. Dopiero w ostatniej próbie przedostatniej drużynie w tabeli udało się zmniejszyć straty, choć okoliczności zdobytej bramki były humorystyczne i niejako podsumowały cały niedzielny występ tego zespołu. Chyba można pokusić się o stwierdzenie, że był to radosny futbol w wykonaniu obydwu ekip. Lepiej w tej podwórkowej grze odnaleźli się markowianie, których trochę tłumaczy jednak to, że wysoko prowadząc, każdy z nich chciał się wpisać na listę strzelców. Ursynowa nic z kolei nie tłumaczy. Słaba gra musiała się skończyć słabym wynikiem, a przecież już się wydawało, że ta drużyna wreszcie weszła na odpowiedni poziom. Tymczasem znowu wróciła tam, gdzie była jesienią...


        filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1INP