Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

Zaloguj się!

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Autoszyby.com
Kolejka 9
1
vs
3
( 1 : 0 )

Na Fantazji
wtorek, 20 listopad 2018 • 20:15 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

    W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Po serii kilku porażek z rzędu, Na Fantazji miało obowiązek wygrać w ostatniej kolejce z AutoSzybami. W tej edycji wszyscy – poza jednym małym wyjątkiem – okazali się lepsi od drużyny Kamila Wiśniewskiego i byłoby niemałą sensacją, gdyby zawodnicy z Kobyłki odróżnili się w tej kwestii od swoich poprzedników. Istniały jednak przesłanki, że tak może się stać – w końcu mecze z ostatnimi ekipami w tabeli, które nie mają nic do stracenia, bywają ciężkie. Być może nawet sami Fantazyjni dopuszczali do siebie myśl, że za darmo niczego tutaj nie dostaną. Ale chyba się nie spodziewali, że aby wygrać ten mecz, będą potrzebowali tak wyraźnej pomocy ze strony przeciwnika. A mowa o sytuacji z 34 minuty...

      Ale zanim o niej, najpierw trochę o pierwszej połowie. Tak jak można się było spodziewać, przewaga w posiadaniu piłki i kulturze gry była po stronie faworytów. Ale to samo obserwowaliśmy w ich wykonaniu przeciwko Drzewcom i pamiętamy jak to się skończyło. Tutaj również wielokrotnie brakowało postawienia kropki nad i, co o mało nie spotkało się z karą. W 10 minucie Kuba Banaszek źle podał piłkę do jednego ze swoich kolegów, przejął ją Piotrek Kaska, ale chociaż próbował dwukrotnie, to tyle samo razy swój poprzedni błąd naprawił golkiper Fantazyjnych. Nieprzypadkowo mówi się jednak, że do trzech razy sztuka. W 14 minucie Kuba Banaszek znowu źle zagrywa piłkę i tym razem Piotrek Kaska wyciąga wnioski z poprzednich sytuacji i wyprowadza AutoSzyby na prowadzenie. To była zapowiedź sensacji, szczególnie jeśli były uczestnik pierwszej ligi miał w dalszym ciągu prezentować się tak słabo. Pod koniec premierowej części Na Fantazji zdołało podkręcić tempo. W 18 minucie o mały włos gola nie zdobył Adrian Baranowski a 120 sekund później swoją szansę zmarnował także Rafał Rusowicz. W ten pejzaż zmarnowanych okazji wpisał się również Adam Bieniak i znowu niewiele zabrakło, by skończyło się to tragicznie. Dosłownie na kilkanaście sekund przed ostatnim gwizdkiem kolejnego błędu obrony o mało nie wykorzystał Piotrek Kaska! Gdyby wówczas nie zabrakło mu zimnej krwi, to dziś to sprawozdanie miałoby pewnie zupełnie inny kontekst...

      25 minut – tyle dzieliło Na Fantazji od tego, by zostać pokonanym przez ligowego outsidera. Chłopaki niby mobilizowali się w przerwie i wiedzieli, co ich czeka w „prasie”, gdy faktycznie nie zdołają odwrócić losów tego pojedynku, ale zupełnie nie potrafili słów zamienić w czyny. No i wtedy, we wspomnianej 34 minucie kontuzji nabawił się Piotrek Kaska. A ponieważ AutoSzyby grały gołą ósemką, to od tego momentu musiały sobie radzić o jednego mniej. Niestety już w pierwszej akcji po tym, jak autor jedynego gola dla zespołu Kamila Wiśniewskiego zszedł z boiska, Rafał Rusowicz zdołał doprowadzić do wyrównania. To zapowiadało kolejne ciężkie fragmenty, w których AutoSzyby stały praktycznie na straconej pozycji. Tutaj nie było już mowy o żadnym ataku, ale jedynie o wybijaniu piłki byle dalej. Przez jakiś czas ta taktyka działała, lecz w 43 minucie Adam Bieniak mocnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Maćka Michalczuka i Na Fantazji odetchnęło. Przynajmniej na chwilę, bo wynik nadal był niebezpieczny, a pod koniec spotkania AutoSzyby dysponowały kilka autami lub rzutami wolnymi w dość bliskiej odległości od pola karnego Kuby Banaszka. Ale mimo szczerych chęci, nie zrobiły z nich użytku, a w ostatniej akcji meczu dobił ich Adam Bieniak. Mimo porażki 1:3 przegrani powinni być zadowoleni ze swojej postawy. Gdyby do końca potyczki stan ich graczy był równy liczbie rywali, to wydaje nam się, iż nie schodziliby z boiska jako pokonani. Cóż, na pewne rzeczy nie można mieć wpływu. Co do zwycięzców, to szczęśliwie zabrali głowę spod gilotyny. Śmiemy wątpić, czy wyłącznie własnymi siłami przeciągnęliby ten mecz na swoją stronę. To starcie pokazało też, jak bardzo ekipie Kacpra Jąkały brakuje rasowego egzekutora. I jeśli przez zimę nie uda się go znaleźć, to o szturmie na górną połowie tabeli nie ma nawet co marzyć.


      filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1