Futboliga - Liga Ósemek Piłkarskich

 

Zaloguj się!

Logowanie

Użytkownik *
Hasło *
Zapamiętaj mnie

Al-Maj Car Marki
Kolejka 9
2
vs
8
( 1 : 5 )

Stadion: Stadion Miejski

Sędzia: Maciej Kostyra

Sparta Wołomin
niedziela, 18 listopad 2018 • 20:00 h

Skład wyjściowy

Bramkarz
Zawodnik

Wydarzenia

Bramka

Asysta

W ósemce kolejki

    Najlepszy zawodnik drużyny wg kapitana przeciwników

    Piłkarz meczu


       Podsumowanie

      Te zespoły sąsiadowały ze sobą w tabeli i choćby z tej prostej przyczyny, mieliśmy nadzieję na widowisko trzymające w napięciu do ostatnich sekund. Jakże się zawiedliśmy... Niestety – Al-Maj Car niby wystąpił w tym spotkaniu, ale oprócz kilku początkowych minut nie zaprezentował nic godnego uwagi. Wszyscy skoncentrowani na atak, byle tylko dopisać coś do swojego strzeleckiego dorobku, a w obronie nikogo. A ponieważ złożyło się to z debiutem w barwach Sparty Kamila Suchockiego, który wie co zrobić z piłką, to musiało się to dla markowian źle skończyć. I fakt, że końcowy wynik brzmiał 2:8, to tak naprawdę najniższy wymiar kary. Wygrani mieli bowiem jeszcze kilka okazji i do dwucyfrówki zabrakło naprawdę niewiele.

      Tak jak wspomnieliśmy wyżej – Al-Maj ten mecz zaczął nieźle. Zanim obrona Sparty zdążyła się zainstalować na boisku, to gola dla ekipy Grześka Wojdy zanotował Sebastian Hencler. To było trafienie, które spadło nam jak z nieba – szybko bowiem okazało się, że tutaj nie będzie piłkarskich szachów, tylko otwarta gra, gdzie na ataki jednych, drudzy będą odpowiadali swoimi akcjami. Ten stracony gol nie zdeprymował drużyny z Wołomina. Już w 6 minucie Kamil Suchocki świetnie wypatrzył Jarka Rozbickiego, a ten doprowadził do remisu. W 9 minucie błąd przytrafił się kapitanowi Al-Maju, który bezlitośnie wykorzystał duet Sebastian Szwaczyk – Kamil Suchocki i w ten sposób Sparta była już na prowadzeniu. To był ostatni moment, gdy Al-Maj czuł bramkowy kontakt z przeciwnikiem. W 11 minucie było nawet blisko remisu, gdy Dominik Gut strzelił w słupek, a wszystko co działo się później w pierwszej połowie, to już nieustanna przewaga graczy w pomarańczowych kostiumach, którzy zamieniali ją na kolejne gole. Lada moment robi się 3:1, następnie 4:1 a obydwa trafienia są autorstwa Roberta Wojtyry. Tuż przed przerwą na 5:1 podwyższa Jacek Słoński, a goli mogło być więcej, bo w międzyczasie było jeszcze trafienie w poprzeczkę. Nie miało to jednak większego znaczenia, bo różnica czterech trafień i tak oznaczała, że Sparta może w ciemno dopisywać sobie tutaj całą pulę.

      W drugiej połowie obraz gry nie uległ drastycznym zmianom. Co prawda w 31 minucie Al-Maj trochę zmniejszył straty i być może poczuł nawet, że nie wszystko jeszcze tutaj stracone, to zamiast grać odpowiedzialnie, z odpowiednim balansem między obroną a atakiem, liczył na cud. Ślepo wierzył, że obrońcy z bramkarzem będą wykopywali piłkę do napastników a ci będą zdobywali bramki. Niestety – tak się nie da. Cała drużyna musi bronić, bo w przeciwnym wypadku kończy to się tak, jak tutaj. Sparta w 38 minucie wraca na bramkowy szlak i w ostatnim kwadransie dopisuje do swojego konta jeszcze trzy trafienia. A gdyby na placu gry dłużej przebywał Kamil Suchocki, który w pewnym momencie drugiej części gry uznał, że nie ma potrzeby wchodzenia na boisko, to dziesięć goli dla triumfatorów obstawialibyśmy w ciemno. Ale i tak i udało się w dobrym stylu zakończyć pierwszą część sezonu i na pewno taki triumf pozytywnie nastroi ekipę z Wołomina przed wiosną. Przy dobrej i równej grze, jest jeszcze szansa, by powalczyć tutaj o podium. Al-Maj musi z kolei jak najszybciej zapomnieć o tym meczu, jak zresztą również o kilku wcześniejszych. Na pewno jest tu większy potencjał niż wskazuje na to tabela, ale tej ekipie brakuje poukładania. A że przez zimę w tej kwestii nic się pewnie nie poprawi, to nie ma co się spodziewać, że od marca będzie inaczej. Zostaje tylko nadzieja, która jednak nieprzypadkowo bywa nazywana matką naiwnych.


      filpol1516 1andromeda puchar1Rfilpol1718 1